Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Przedksiężycowi. Tom II
 
Katalog - dodano
 Eliza
- Roxana Wojtas-Tabiś
 Wyprawa Błazna (wyd.M)
- Robin Hobb
 Roar
- Cory Carmack
 Wybawienie
- Jussi Adler-Olsen
 Zabójcy bażantów
- Jussi Adler-Olsen
 
- skomentowano
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 Ciężko być najmłodszym
- Ksenia Basztowa, Wiktoria Iwanowa
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 

''Silos'' - Hugh Howey

#2


Widok roztaczający się z celi aresztu nie był tak rozmazany jak ten w stołówce i Holston spędził swój ostatni dzień w silosie zastanawiając się nad tym faktem. Czy chodziło o to, że kamera po tej stronie była osłonięta przed toksycznym wiatrem? Czy może każdy ze skazanych na śmierć czyścicieli najwięcej uwagi poświęcał temu, by zachować widok, który podziwiał w ostatnim dniu swego życia? A może był to swego rodzaju prezent dla kolejnego czyściciela, który miał spędzić swe ostatnie godziny w tej samej celi?
Ostatnia możliwość najbardziej Holstonowi odpowiadała. Przez to znów z tęsknotą pomyślał o swej żonie. Przypomniało mu się, czemu tutaj trafił, czemu na własne życzenieznalazł się po złej stronie krat.
Jego myśli wciąż orbitowały wokół Allison, kiedy siedział wpatrzony w martwy świat na zewnątrz, świat porzucony przez jakichś ludzi żyjących w zamierzchłych czasach. To nie był może najlepszy widok w całym ich schronie, ale nie był też najgorszy. W oddali wznosiły się niskie, pofalowane wzgórza, mające miły dla oka odcień brązu, przywodzący na myśl kawę wymieszaną z odpowiednią ilością świńskiego mleka. Niebo nad wzgórzami wciąż było tak samo nudne i szare, jak w jego dzieciństwie, dzieciństwie jego ojca czy też dziadka. Jedynym ruchomym elementem krajobrazu były chmury. Ciemne obłoki wisiały ciężko nad wzgórzami. Wędrowały powoli, jak stada bestii z dziecięcych książeczek z obrazkami.
Widok martwego świata zajmował całą ścianę jego celi, jak i zresztą wszystkich ścian na najwyższym poziomie silosu – na każdej znajdował się inny fragment coraz mniej wyraźnego pustkowia. Ten niewielki wycinek, który miał przed sobą Holston, sięgał od rogu jego łóżka po sufit, aż do drugiej ściany i w dół, ku sedesowi. Mimo lekkiego rozmycia – jakby obiektyw natarto olejem – krajobraz zdawał się na tyle rzeczywisty, że można było zapomnieć, że to tylko ekran, a nie dziura w ścianie, umiejscowiona po drugiej stronie krat. Aż chciało się przez nią przejść i wyjść na zewnątrz...
Jednak ta iluzja była przekonująca tylko z dystansu. Kiedy Holston nachylił się nieco, dostrzegł na gigantycznym wyświetlaczu kilka martwych pikseli. Bielały wyraźnie na tle brązowych i szarych odcieni. Świecąc z dziką intensywnością, każdy martwy piksel (Allison nazywała je „zblokowanymi” pikselami) był niczym kwadratowe okno do jakiegoś jaśniejszego miejsca, niczym dziura szerokości ludzkiego włosa, która zdawała się przyciągać ku innej, rażąco jasnej rzeczywistości. Patrząc z bliższa, Holston zauważył, że takich pikseli były całe dziesiątki. Zaczął się zastanawiać, czy ktokolwiek w Silosie wiedział, jak je naprawić, czy w ogóle mieli narzędzia potrzebne do wykonania tak delikatnej operacji. A może te piksele już na zawsze pozostaną martwe, zupełnie jak Allison? Czy koniec końców wszystkie piksele nie staną się właśnie takie? Holston pomyślał o dniu, gdy połowa pikseli na ekranie będzie całkiem biała, i całe pokolenia później, gdy zostanie już ledwie kilka szarych i brązowych i świat zewnętrzny przyjmie zupełnie inną postać, a ludzie wewnątrz silosu pomyślą, że tam wszystko płonie, bo jedyne „żywe” piksele zostaną pomylone z tymi martwymi. A może tak właśnie myślą teraz Holston i jego ludzie?
Ktoś za jego plecami odchrząknął głośno. Holston odwrócił się. Po drugiej stronie krat zobaczył panią burmistrz Jahns, stojącą z założonymi rękami. Z ponurą miną skinęła głową, wskazując pryczę.
– Nocami, gdy cela jest pusta, a ty i Marnes nie jesteście na służbie, niekiedy siadam tu sobie i podziwiam ten widok. Holston odwrócił się, by znów spojrzeć na ciemny, martwy krajobraz. W porównaniu z obrazkami z książek dla dzieci był wyjątkowo przygnębiający. Żadne inne książki nie przetrwały powstania. Większość ludzi nie do końca wierzyła kolorom na ilustracjach, tak jak nie wierzyło się w istnienie fioletowych słoni czy różowych ptaków, lecz Holston czuł, że było w nich coś bardziej prawdziwego niż w tym, co teraz widział. On – zresztą nie sam jeden – przeczuwał że coś pierwotnego i głębokiego kryje się na zniszczonych kartkach pełnych zieleni i błękitu. Właściwie jeśli porównać ją z dusznym wnętrzem silosu, nawet błotnista szarość świata zewnętrznego wydawała się wyzwoleniem – to właśnie tam, na otwartej przestrzeni, powinni żyć ludzie.
– Tu widok jest trochę bardziej wyraźny – zauważyła Jahns. Holston nadal milczał. Obserwował jak pofalowany strzęp chmury odłącza się od reszty i zaczyna płynąć w nowym kierunku, a czerń i szarość powoli mieszają się ze sobą.
– Wybierz sobie posiłek – powiedziała pani burmistrz. – Taką mamy tradycję, że...
– Nie musisz mi tego tłumaczyć – przerwał jej Holston.
– Ledwie trzy lata temu sam podawałem Allison jej ostatni posiłek. – Z przyzwyczajenia spróbował obrócić na palcu miedzianą obrączkę, zapominając, że zostawił ją na kredensie kilka godzin wcześniej.
– Nie mogę uwierzyć, że minęło już tyle czasu – wymamrotała sama do siebie Jahns. Holston odwrócił się i zobaczył, że kobieta mruży oczy, gapiąc się na chmury wyświetlone na ściennym ekranie.
– Co, tęsknisz za nią? – spytał cierpko Holston. – A może nie podoba ci się to, że od tamtej pory widok jeszcze bardziej się rozmazał?
Jahns przez chwilę patrzyła na niego, potem spuściła wzrok.
– Wiesz, że wcale tego nie chcę, obojętne, jaki by ten widok nie był. Ale zasady to zasady...
– Nie o nie chodzi – odparł, starając się pohamować złość. – Znam te zasady lepiej niż większość mieszkańców. – Sięgnął w stronę odznaki, której już jednak nie miał, podobnie jak obrączki. – Cholera, przez niemal całe życie starałem się je egzekwować, choć wiedziałem, jakie są bzdurne. Jahns odchrząknęła.
– Cóż, nie będę pytać, czemu się na to zdecydowałeś. Założę, że byłeś tutaj nieszczęśliwy.
Holston spojrzał jej w oczy, dostrzegając zbierające się w nich łzy, które jednak zniknęły, gdy kobieta zamrugała. Jahns wydawała się dziś szczuplejsza niż zazwyczaj, wyglądała wręcz komicznie w swoim szerokim kombinezonie. Zmarszczki na jej szyi i te rozchodzące się promieniście od kącików oczu zdawały się głębsze niż pamiętał. I ciemniejsze. Doszedł do wniosku, że w tym jej łamiącym się głosie może kryć się rzeczywisty żal, że nie jest to tylko efekt starości czy wpływ używania tytoniu.
Nagle Holston dostrzegł w oczach burmistrz Jahns siebie samego: pokonany mężczyzna, siedzący na wysłużonej pryczy, blada skóra odbijająca blady blask martwego świata. Od tego widoku aż zakręciło mu się w głowie. Starał się znaleźć w pobliżu coś, czego mógłby się złapać, szukał tej jednej rzeczy, która miałaby jakikolwiek sens. To wszystko było niczym sen, jego życie stało się nieprzerwaną kaźnią. Minione trzy lata zdawały się wręcz nierzeczywiste. Aż w końcu doszedł do punktu, w którym już nic nie wydawało się prawdziwe.
Znów spojrzał na wzgórze. Zdawało mu się, że kątem oka dostrzegł kolejny ginący piksel, przebarwiający się na biało. Otworzyło się kolejne maleńkie okienko, kolejne oczko w gęstej sieci iluzji, w którą zaczynał wątpić. Jutro nadejdzie moje zbawienie, pomyślał Holston. Nawet jeśli mam tam umrzeć.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2016-03-01 (344 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej