Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Oblężenie Macindaw
 
Katalog - dodano
 Królestwo
- Jess Rothenberg
 Nasi przyjaciele z Frolixa 8
- Philip K. Dick
 Żółte ślepia
- Marcin Mortka
 Lanny
- Max Porter
 Pułapka Tesli (wyd.2)
- Andrzej Ziemiański
 
- skomentowano
 Vice versa
- Milena Wójtowicz
 Rozdziobią nas Loki, wrony
- Kevin Hearne
 Cress
- Marissa Meyer
 Kroniki Belorskie
- Olga Gromyko
 Dzikie dziecko miłości
- Aneta Jadowska
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

Zimistrz - Terry Pratchett

#2


Biała kotka też obserwowała płatki. Nic więcej nie robiła. Nie machała na nie łapką, tylko patrzyła w skupieniu, jak kolejny płatek spływał spiralą w dół i lądował. Potem przyglądała mu się jeszcze przez moment, a gdy była pewna, że zabawa już się skończyła, podnosiła wzrok i wybierała sobie następny.
Nazywała się „Ty”, jak w „Ty! Wynoś się stąd!”. W imionach babcia Weatherwax lubiła prostotę.
Przyjrzała się płatkowi i uśmiechnęła tym swoim nie całkiem miłym uśmiechem.
– Wracaj już, Ty – powiedziała i zamknęła drzwi.
Panna Tyk dygotała przy ogniu. Nie był wielki, zaledwie dostateczny. Jednakże z niedużego garnka w żarze dochodził aromat bekonu i grochu, obok zaś stał garnek o wiele większy, pachnący kurczakiem. Panna Tyk nieczęsto miała okazję jeść kurczaka, żyła więc nadzieją.
Trzeba zaznaczyć, że panna Tyk i babcia Weatherwax nie zgadzały się ze sobą idealnie. U doświadczonych czarownic często tak bywa. Dało się to poznać po tym, że przez cały czas były dla siebie niezwykle uprzejme.
– Śnieg w tym roku spadł wcześnie, pani Weatherwax – zauważyła panna Tyk.
– W samej rzeczy, panno Tyk – zgodziła się babcia Weatherwax. – I taki... interesujący. Przyjrzała się pani?
– Znam już śnieg, pani Weatherwax. Padał przez całą drogę tutaj. Musiałam pomagać w pchaniu dyliżansu! Śniegu widziałam aż za dużo. Ale co zrobimy w sprawie Tiffany Obolałej?
– Nic, panno Tyk. Jeszcze herbaty?
– Właściwie jesteśmy za nią odpowiedzialne.
– Nie. Przede wszystkim i głównie sama jest za siebie odpowiedzialna. Jest czarownicą. Tańczyła Taniec Zimy. Widziałam to.
– Jestem pewna, że tego nie chciała.
– Jak można tańczyć i tego nie chcieć?
– Jest młoda. Pewnie była podekscytowana i nie opanowała własnych stóp. Nie wiedziała, co się dzieje.
– Powinna się dowiedzieć – oświadczyła babcia Weatherwax. – Powinna słuchać.
– Jestem przekonana, że kiedy pani miała prawie trzynaście lat, zawsze robiła pani to, co pani kazali – rzekła panna Tyk z leciutką nutą sarkazmu w głosie.
Babcia Weatherwax przez chwilę wpatrywała się w ścianę.
– Nie – przyznała. – Ale nie szukałam usprawiedliwień.
– Myślałam, że chce pani pomóc temu dziecku...
– Pomogę jej samej sobie pomóc. Tak zawsze postępuję. Ona wtańczyła w najstarszą Historię na świecie i teraz jedyna droga wyjścia prowadzi przez jego drugi koniec. Jedyna droga, panno Tyk.
Panna Tyk westchnęła. Historie, pomyślała. Babcia Weatherwax wierzy, że świat pełen jest różnych historii. No cóż, wszystkie mamy swoje drobne dziwactwa. Oprócz mnie, ma się rozumieć.
– Oczywiście. Tylko że ona jest taka... normalna – powiedziała. – I jak wiele dokonała. I jak wiele myśli. A teraz zimistrz zwrócił na nią uwagę i...
– Ona go fascynuje.
– To będzie bardzo poważny problem.
– Który ona musi rozwiązać.
– A jeśli nie zdoła?
– To nie jest Tiffany Obolałą – oznajmiła babcia stanowczo. – Tak, stała się teraz elementem Historii, ale sama o tym nie wie! Proszę sobie obejrzeć śnieg, panno Tyk. Mówią, że nie ma dwóch identycznych płatków. Skąd mogą wiedzieć coś takiego? Och, wydaje im się, że są tacy mądrzy... Zawsze chciałam ich jakoś przyłapać. I udało mi się! Niech pani teraz wyjdzie i popatrzy na śnieg. Proszę popatrzeć na śnieg, panno Tyk! Wszystkie płatki są takie same!









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2007-12-03 (1432 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej