Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Sztywny
 
Katalog - dodano
 Liga smoków
- Naomi Novik
 Nadzór
- Charlie Fletcher
 Każde martwe marzenie. Opowieści z Meekhańskiego pogranicza
- Robert M. Wegner
 Belgariada
- David Eddings
 Pocałunek zdrajcy
- Erin Beaty
 
Ostatnie recenzje
 Armagedon dzień po dniu – J.L. Bourne
 Rozgwieżdżone niebo – Lars Wilderäng
 Fałszywy pocałunek – Marry E. Pearson
 Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony – Rafał Kosik
 Legion – Brandon Sanderson
 
- skomentowano
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 Rok szczura. Świeca
- Olga Gromyko
 Na przekór przeznaczeniu
- Oksana Pankiejewa
 

Krzysztof Dąbrowski rozmawia z FantasyBook





FB: Witam serdecznie Pana Pisarza. Czy zgodziłby się Pan może na mały wywiadzik?


K.D.: A witam witam. Jasne, ale to mój pierwszy raz, więc mogę się troszkę stresować.

FB: Nasza rozmowa pokrywa się w czasie z wydaniem papierowej wersji Twojego pierwszego zbioru opowiadań, „Naśmierciny”. Kiedy właściwie zacząłeś pisać?


K.D.: Wszystko zaczęło się zupełnie przypadkowo jakieś dwa lata temu, ale liczę że piszę od 1,5 roku bo miałem półroczną przerwę. Ten pomysł wykwitł na żyznej glebie niespełnienia w innych dziedzinach artystycznych. Na początku chciałem być gitarzystą, ale okazało się, że mam zbyt drętwe paluchy do 6 strun, więc postanowiłem zostać basistą - ale tu struny były z kolei za grube. Perkusista też nie pasował ze względu na wrodzoną arytmiczność. Skończyło się na tym, że przez jakiś rok śpiewałem w trzech kapelkach rockowych w Łodzi (bo tam mieszkałem). Niestety szybko zaczęły się chroniczne problemy z gardłem i musiałem sobie odpuścić. W innej dziedzinie - reżyserii - też nie wyszło, mimo że pilnie przez 4 lata studiowałem ten kierunek A że jestem takim niespokojnym duchem, co to musi się spełniać twórczo, to uznałem, że skoro uwielbiam czytać, to może i zacznę pisać.

FB: Nigdy wcześniej nie myślałeś o pisaniu? Dopiero, kiedy wszystko inne odpadło?


K.D.: Tak jakoś wyszło... Może i myślałem, ale nie sądziłem, że bym się do tego nadawał, ale jak ze wszystkim w życiu, okazuje się, że dopóki człowiek nie spróbuje, to się nie przekona.

FB: A polonistki w szkole nie chwaliły Twoich wypracowań?


K.D.: Z tego co pamiętam, to raczej byłem non stop karcony, a bardziej od pisania wypracowań interesowało mnie czynne dezorganizowanie lekcji - dziś by można rzec, że to typowe ADHD.

FB: Pamiętasz moment, kiedy zasiadłeś do pierwszego opowiadania? Długo się zbierałeś?


K.D.: W sumie to to był impuls - pomyślałem coś w rodzaju „a czemu by nie”, przy okazji w głowie zaświtał pomysł... i napisałem w ciągu 15 minut "dziełko", do którego dziś wolę się nie przyznawać :D

FB: Co się z nim stało?


K.D.: Gdzieś w sieci jeszcze jest, ale mam nadzieję, że nie uda się go nikomu znaleźć. Potem popełniłem jeszcze sporo koszmarków, ale na szczęście parę osób z kilku forów litościwie sprowadziło mnie na dobrą drogę informując, że jeszcze wielu rzeczy muszę się nauczyć.

FB: Dlaczego się nie poddałeś? Gitarę porzuciłeś, bo za dużo strun, bas bo za grube, a pisanie, chociaż nie szło, męczyłeś dalej.


K.D.: Uznałem, że jak coś mi zacznie tak naprawdę wychodzić i po roku będą jakiekolwiek efekty na zewnątrz, to warto zabrać się za to na poważnie. Uważam, że nie można być wiecznym marzycielem i kurczowo trzymać się pewnych marzeń, jeśli okazuje się, że są one niemożliwe do spełnienia. To oszczędza mnóstwo czasu i rozczarowań, a może przynieść ogromną satysfakcje w innej dziedzinie.

FB: Potrafisz wskazać pisarza, na którym wzorowałeś się wyrabiając swój styl?


K.D.: Od dłuższego czasu mam nawrót Kingomanii. Myślę że jeśli nieświadomie miewam czasami styl podobny do kogoś innego, to chyba najczęściej do Kinga – zresztą, parę osób mówiło że zdarza mi się pisać w manierze kingowskiej. Myślę, że taki w 100% własny styl klaruje się w człowieku dopiero po paru latach pisania, a ja jeszcze jestem na etapie raczkowania.

FB: Ale całkiem płodnego. W 2008 wydałeś najpierw audiobook z opowiadaniami, a teraz jego papierową wersję. No i podobno jesteś w trakcie dalszych przedsięwzięć literackich.


K.D.: Zgadza się, aczkolwiek książka jest taką rozszerzoną wersją audiobooka - zawiera kolejnych 6 opowiadań i w stosunku do audiobooka jest o 2/3 dłuższa pod względem treści, bo niektóre opowiadania są naprawdę długie w porównaniu z tymi starszymi. A aktualnie piszę kilka opowiadań, powieść o zombie (będzie baaardzo długa i pisanie potrwa jeszcze parę latek) i niezbyt długi horror rozgrywający się w egzotycznej Tunezji (jak dobrze pójdzie może uda mi się go jeszcze w tym roku napisać).

FB: Zombie to dość śliski temat, ciężko napisać nawet opowiadanie, żeby nie było odtwórcze. Możesz jakoś nie zdradzając patentu, naświetlić, jak można napisać ciężkie tomiszcze o żywych trupach?


K.D.: Generalnie nie będzie tylko o zombiakach, będzie też baaardzo dużo psychologii - relacji między różnymi postaciami. Poza tym mam kilka pomysłów na to, żeby to nie było typowe zombie-story. Ale na chwile obecna o tym sza.

FB: Czyli Sienkiewicz, tyle ze z gnijącymi ciałami?


K.D: Coś w tym stylu :D

FB: Z którego opowiadania z "Naśmiercin" jesteś najbardziej zadowolony?


K.D.: Moimi faworytami są: tytułowe - zresztą tą opinię podziela mnóstwo czytelników, „Portret” - bardzo dołujące opowiadanie o popadaniu w obłęd i "Było sobie życie?", najbardziej jajcarski tekst, jaki do tej pory napisałem (bohaterowie to anioł-obibok, wyznający filozofię rodem z PRLu i swojski pijaczek Stasiek)

FB: Czyli w planach na najbliższą przyszlość horror w Tunezji?


K.D.: Projekt „Tunezja” jest na etapie początkowym, tzn. mam zarys historii w głowie i piszę ostro pierwszy rozdział. Nie ukrywam, że chciałbym skończyć przed Sylwestrem, a dopinguje mnie do tego pewien konkurs - taki dream żeby zobaczyć swą powieś na półce w Empiku.

FB: No wlaśnie, „Naśmierciny” wydaleś w Armoryce, niezbyt popularnym wydawnictwie. Gdyby nie czysty przypadek, pewnie bym na nie nie trafiła. Jak można je zdobyć?


K.D.: „Naśmierciny” najłatwiej upolować u wydawcy i na allegro, chociaż zapewne pojawi się z czasem i w księgarniach internetowych (bo audiobooka w takowych juz widywałem).

FB: Nie pozostaje mi teraz nic, jak życzyć Ci sukcesów pisarskich i weny, która się nie kończy. Chcesz może powiedzieć coś na koniec?


K.D.: Przede wszystkim chcę podziękować wszystkim, którzy stawiali mnie do pionu gdy zaczynałem płodzić bzdety na samym początku mojej przygody z pisaniem. No i oczywiście pozdrowic wszystkich czytelników. Zapraszam też na moją autorską stronę internetową. Amen.

Z Krzysztofem Dąbrowskim rozmawiała Agnieszka Mazur









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2008-10-30 (2457 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej