Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Onyks
 
Katalog - dodano
 Słupnik
- Jakub Bielawski
 Diablero
- F.G. Haghenbeck
 Opowieści z piasku i morza
- Alwyn Hamilton
 Letnia noc
- Dan Simmons
 Pójdę twoim śladem
- Ryszard Ćwirlej
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

Wybranka Ciemności

Rozdział 1


Mam na imię Anna Vanchelsing. Jestem wesoła szatynka o niebieskich oczach i szczerym uśmiechu, zamieszkuje ową wioskę od urodzenia. Świętej pamięci rodzice oddali mnie pod opiece babce, która była już u kresu swej życiowej wędrówki. W owy dzień kończyłam 18 lat, konająca staruszka zawołała mnie do swego łóżka i rzekła już osłabionym i zachrypniętym głosem.
- Aniu wiesz ze mój czas nadszedł wiedziałam, że kiedyś będę musiała Cię opuścić...mój czas już się kończy nie mam już dużo czasu wiec słuchaj uważnie i nie pytaj o szczegóły...
Staruszka przerwała i łapiąc powietrze w płuca zaczęła dalej.
- Wiem że wyda Ci się dziwne i nie zrozumiałe to co powiem ale posłuchaj mnie uważnie i nie przerywaj tylko słuchaj....Na prawym ramieniu masz znamię w kształcie modliszki nie jest to zwykłe znamię, owe znamię posiadają wybranki. Musisz uważać z kim rozmawiasz i o czym. Nigdy nie wspominaj nikomu o znamieniu. Jest to bowiem sprawa życia i śmierci. Los ludzi wszystkich ludzi leży w tobie...
Staruszka coraz słabiej mówiła wiedziałam, że jej koniec jest już bardzo bliski.
- Na półce leży księga poszukaj ją a dowiesz się więcej przed czym masz się strzec. A teraz podaj mi swą dłoń i pozwól mi skończyć moje męki. - rzekła.
Podałam jej swą dłoń, którą zaraz konająca ujęła pod swój policzek. Z moich oczu popłynęły łzy, nie rozumiałam nic z tego co mi powiedziała, ale wiedziałam, że to jej ostatnie chwile.
- Nie martw się babciu wszystko będzie dobrze. - Odpowiedziałam.
W tym momencie babcia zakończyła swoją podróż. Podniosłam się i wygładziłam spodnie, które miałam na sobie. Nakryłam kołdrą głowę nieboszczki i po odmówieniu WIECZNY ODPOCZYNEK poszłam zamówić pochówek dla nieboszczki.

Idąc w kierunku plebani, która znajdowała się w okolicach kościoła czułam czyjeś spojrzenia na sobie, ktoś mnie obserwował ale nie odwracałam się za siebie.
- Szczęść Boże. - Zawołałam widząc księdza przed plebanią.
- Szczęść Boże, a co Cię sprowadza moje dziecko?
- Ja w sprawie pochówku, babcia zmarła jakieś 20 min. temu. Chciałam ją pochować.
- Ależ wejdźmy do środka, o takich sprawach nie możemy mówić przed domem.
Weszliśmy do środka. Ksiądz wypisał akt zgonu i za dwa dni odbyć się miał pochówek. Po rozmowie z księdzem wróciłam do domu i usiadłam w koncie łóżka odmawiając ostatnie modlitwy za dusze zmarłej.

Po dwóch dniach odbył się pochówek i wszystko wróciło do normalnego życia. Wróciwszy z cmentarza usiadłam w fotelu w rogu pokoju i zamyśliłam się w ostatnich słowach zmarłej, które mnie dręczyły jak nocny koszmar. Spojrzałam na szafę stojącą jak posąg. Musiałam zrobić porządek i powyrzucać niepotrzebne rzeczy po babci. Postanowiłam się wziąć ostro za robotę. Wstałam i zaczęłam pakować w czarny wór rzeczy po babci. Nagle poczułam dziwny zawrót głowy szybko usiadłam. Znikąd pojawił się silny ból prawego ramienia, na zewnątrz zrobiło się szaro, wiatr zaczął wiać jakby się trąba powietrzna zerwała. Ludzie zaczęli uciekać w popłochu gdzie popadnie. Nagle wszystko ustało.
Letni poranek nie zapowiadał ani skrawkiem swej pięknej pogody o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Wszystko zapowiadało się normalnie, ludzie jak co dzień chodzili z zakupami w tą i z powrotem zadowoleni i uśmiechnięci. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Słońce wstało bardzo wysoko i grzało swymi promieniami niespodziewanie zrobił się szum i silny wiatr porywał w powietrze co się dało. Na niebie pojawiły się dziwne postacie uskrzydlone i z pazurami podobne do ogromnych nietoperzy z tym wyjątkiem, że one miały ludzkie głowy. Na zewnątrz zrobił się szum i hałas okropny pisk owych stworzeń przeszywał do szpiku kości. Otworzyłam drzwi by zobaczyć, co się dzieje gdy nagle przed moimi oczami pojawiło się to coś. Stanęło i spojrzało na mnie, po chwili na wprost mnie stał człowiek nie ten potwor co przed momentem.
Sparaliżowana ze strachu spojrzałam na niego nic nie mówiąc. Ten podszedł do mnie bliżej, ale zaraz odsunął się z piskiem.
- Królowa, to wybranka.... - wyjąkał i rozpłynął się w powietrzu.
Patrzyłam jak znikają te dziwne stworzenia i przerażona spojrzałam przed siebie. Na ziemi leżało pełno zwłok ludzkich pozagryzanych. Podeszłam do jednego z nich.
- Odsuń się Aniu, trzeba ich zabić, oni już są w połowie nimi. Wiedzą, że Cię tutaj ukrywamy wiec wrócą ze zdwojoną siłą. Wiem o tym, bo przeżyłem już to broniąc twoją matkę. - Odezwał się jakiś mężczyzna.
Był to starzec o siwych włosach i ledwie się poruszał.
- Kim Pan jest?? Skąd Pan znał moją matkę?? I o czym Pan mówi? - Zapytałam zdziwiona.
Mężczyzna spojrzał na mnie a potem przeniósł wzrok na niebo. Po czym się odezwał.
- Uciekaj Aniu wybranko ciemności oni wiedzą, iż chronimy Cię ale On przyśle swego osobistego Anioła by Cię zabrać do siebie. Uciekaj dziecko. On nadchodzi.
Spojrzałam na starca nic nie pojmując...jaki On...jaki Anioł...nie wiedziałam o co mu chodzi ale bałam się i to bardzo nie tego co mi opowiedział starzec bo wydaje mi się, że jest niespełna rozumu...ale tego co się wydarzyło. Przerażało mnie to co widziałam. Wróciłam do mieszkania i usiadłam w fotelu myślą co to miało znaczyć...co się dzieje? Siedząc sobie wygodnie w fotelu moje oko pozostało na ogromnej księdze, której nie miałam odwagi otworzyć, a na która właśnie nadszedł ten czas. Podeszłam do półki i wzięłam ją w ręce. Przeniosłam się z księgą na łóżko i zaczęłam ją przeglądać. To co w niej zobaczyłam było mrożące krew w żyłach...jakieś postacie potworów i teksty pod spodem, na innych stronach to samo. Przeglądałam wszystko po kolei w końcu natknęłam się na naszych napastników. Spojrzałam na rysunek przedstawiający owe postacie. Pod spodem był opis.

Wampiry, krwiopijcy żadni krwi, osoby ukąszone przez nie stają się jednymi z nich, lecz osoby ukąszone przez Anioły stają się ich własnością...Piecze nad owymi stworzeniami ma Książę Ciemności Pan i Władca ciemnych mocy. Nadejść ma dzień w którym pojawi się wybranka Księcia, bowiem tego dnia gdy odnajdą wybrankę zginą wszyscy którzy będą jej strzec. Dziewczyna wybrana ma na prawym ramieniu MODLISZKĘ.

Przerażona spojrzałam na prawe ramie, zrobiło mi się duszno i zamknęłam z trzaskiem księgę. Na zewnątrz usłyszałam szum spojrzałam przez okno znowu coś się zaczęło dziać. Nagle pukanie do drzwi szybko podbiegłam i wsunęłam księgę pod łóżko i podeszłam otworzyć drzwi myśląc, że to ktoś kto chce się schować. Otworzyłam drzwi a w nich stał wysoki mężczyzna o ciemnych oczach wręcz czarnych jak smoła, włosy rozczochrane i czarne jak u kruka, jego budowa ciała wprawiała w osłupienie. Wyglądał jak bożek jak posąg umięśniony. Odezwałam się ochrypłym głosem z przerażenia widząc jak za nim ustawia się gromada tych potworów o których dopiero co czytałam.
- Czego chcecie? – Wydukałam.
- Czas wracać do domu. Książe wieczorem wraca, więc zrobiłabyś Pani mu niespodziankę. Wracajmy do domu. - Odrzekł mężczyzna.
- Ja jestem w domu. Nigdzie nie idę...
Cofnęłam się przerażona…











Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2009-04-18 (1976 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej