Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Ognisty Wiatr. Pieśniarz Wiatru
 
Katalog - dodano
 Droga szamana. Etap pierwszy: początek
- Wasilij Machanienko
 Amelia i Kuba. Wenecki spisek
- Rafał Kosik
 Zbudzone Furie (wyd.II)
- Richard Morgan
 Freja
- Matthew Laurence
 Kirke
- Madeline Miller
 
- skomentowano
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 Idiota skończony
- Antologia
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 

Wybranka Ciemności

Rozdział 2


Nieznajomy wszedł do środka zmuszając mnie do wejścia w głąb mieszkania. Po chwili szoku oprzytomniałam i stanęłam automatycznie.
- Czego Ty chcesz?? Wracajcie tam skąd przyszliście tutaj nie jest wasze miejsce!!! – Zawołałam patrząc mu prosto w oczy.
Zerknęłam jednym okiem na stojący obok stolik, na którym znajdował się nóż. W myślach zawołałam DO MNIE. I nóż znalazł się w moich rękach.
- Na czym wam zależy to bierzcie i opuście mój dom. – Powiedziałam zdecydowanie.
- Pani nam zależy na Tobie więc choć z nami i odłóż ten nóż. – Syknął nieznajomy.
- Ani mi się śni. – Parsknęłam.
Spojrzałam na mężczyznę ten zaczął się wręcz gotować ze złości, patrzyłam zadowolona na jego oczy, które zaczęły już wręcz się żarzyć jak żarówki. W myślach krążyły mi słowa, które przetoczyłam na światło dzienne.
Śmiercionośny Panie zostaw mnie i odejdź stąd chroni mnie coś mocniejszego od Ciebie. Złe moce i duchy potwory, które mordujecie zgińcie jak najdalej odejdźcie w niepamięć Ludzką. To słowa mego Pana, bowiem on czuwa nade mną i opiekuje się w każdy dzień.
Zamilkłam mężczyzna podszedł bliżej i tak jak się zbliżył tak powłoka, w której się skryłam odrzuciła go. Szczęśliwa, iż odejdą roześmiałam się promiennie i zapytałam.
- Kim wy jesteście?
Ale odpowiedzi nie dostałam tylko warkniecie ostrzegawcze, że oni wrócą. Nie brałam tego do serca. Gdy nieznajomy rozpłyną się w powietrzu wróciłam do przerabiania księgi. Wyciągnęłam ją spod łóżka i zaczęłam po kolei studiować jej każdą stronę od początku by nie opuścić nic ważnego. Leżałam na łóżku i czytałam jakieś obrazki potworów i opisy poniżej spojrzałam na najbardziej okropny szkic przedstawiający „Czarnego niszczyciela” opis poniżej oznajmiał.
„ Czarny Niszczyciel jest najważniejszym Aniołem Lucyfera on bowiem ma przeznaczoną opiekę nad wybranką i on ją ma sprowadzić do Zamku swego Pana. Ludność, która sprzeciwi się Niszczycielowi umiera od jego jednego spojrzenia bowiem posiada on moc, która jest dla niego bronią i ochroną….”
Nie doczytałam co było dalej bo zrobiłam się okropnie senna, tak jak leżałam na łóżku tak zasnęłam. Spałam twardo i nic mnie by nie zbudziło gdyby nie to dziwne uczucie bólu ramienia. Ocknęłam się i usiadłam.
- Co się dzieje do jasnej cholery. – Warknęłam sama do siebie.
- Zaraz Ci przejdzie Pani. – Dostałam odpowiedz, której się nawet nie spodziewałam.
Wystraszyłam się i to bardzo chciałam szybko wyjść z łóżka ale coś mnie blokowało, nie mogłam się ruszyć ani na centymetr. W tym samym momencie zapaliło się światło. I ujrzałam obok swego łóżka owego nieznajomego.
- Co mi zrobiłeś?? – Zapytałam.
- Nie martw się nic Ci nie będzie. Musiałem to uczynić byś nam nie uciekła. – Odpowiedział .
Po czym odezwał się w dziwnym języku do innych, a tamci tak jak stali tak zniknęli. Zostałam sama z nieznajomym mężczyzną. Ten po chwili podszedł do mnie i wziął mnie na ręce po czym rozpłynął się ze mną w powietrzu. Niespodziewanie znalazłam się w jakimś innym pomieszczeniu, w sypialni pięknie ozdobionej z różnych kamieni. Szafy stare ale przepięknie się prezentowały z otoczeniem w sypialni.
Nieznajomy spojrzał zadowolony na mnie i z uśmiechem na twarzy rozpłynął się. Pomieszczenie było przepiękne ale brakowało mi tam lustra. Nie wiedziałam z jakiego powodu tutaj jestem i jak się tu znalazłam, postanowiłam to wyjaśnić. Podeszłam do drzwi i chcąc je otworzyć nacisnęłam na klamkę i drzwi się otworzyły ale zaraz żołnierze stojący za drzwiami zatarasowali mi przejście.
- Przepuście mnie muszę porozmawiać z waszym Panem. – Odezwałam się.
- Książe sam przyjdzie niech Panienka wraca do komnaty. – Odezwał się jeden z nich.
Wściekłam się i to bardzo, zdenerwowana tym, ze nawet wyjść nie mogę przecisnęłam się przez barykady jakie zrobili przed komnatą. Przecisnęłam się i ruszyłam przed siebie, na prawo był długi hol bez żadnych drzwi tylko jedne ogromne na samym końcu. Szłam pewnym i zdecydowanym krokiem po chwili stanęłam przed owymi drzwiami. Byłam taka wściekła, że nie zdążyłam nic powiedzieć tylko wyciągnęłam rękę przed drzwi a te z ogromnym hukiem stanęły otworem.
- Gdzie jesteś, Ty któremu mnie miano tu przyprowadzić. – Syknęłam.
Spojrzałam przed siebie gdzieś w ciemnościach zobaczyłam klęczącą postać. Przyjrzałam się i dostrzegłam drugą postać siedzącą na ogromnym podwyższeniu. Spojrzałam na ta drugą postać, to co zobaczyłam sprawiło, iż wszystkie możliwe ciarki miałam na sobie. To coś co siedziało na podwyższeniu było okropne. Jego oczy były krwiste i pełne demoniczności, coś podobnego na głowie przypominało rogi byka ale strasznie zwinięte wokół siebie, jego dłonie zakończone były ostrymi pazurami a nogi miały zamiast stóp kopyta jak u młodego cielaka całe ciało jego było w czerwieni silne ciało dawało znać, że nikt i nic mu nie dorówna. Z ust wystawały mu dwa ogromne kły. To coś podniosło się i spojrzało na mnie. Z klęczek jak wydawało mi się podniósł się ten drugi facet. Ale nie był on ani odrobinę podobny do niego.
- Czemu tutaj przyszłaś?? To nie czas jeszcze. – Odezwał się spokojnie i zdecydowanie podszedł do mnie obejmując mnie w pasie. – To mój Ojciec moja najdroższa. Miałaś go poznać dopiero w odpowiednim momencie ale nie upilnowali Cię.
Spojrzałam na tego ogromnego faceta nic nie pojmując czułam, że nie powinno mnie tutaj być. Szarpnęłam się i zaczęłam się cofać widząc jak nieznajome Coś idzie w moim kierunku. Zaczęłam się cofać ale po chwili nie mogłam się ani na moment ruszyć. Byłam przerażona.
Nieznane coś zbliżyło się do mnie i dotknęło mojego policzka tymi swoimi szponiastymi palcami, zadrżałam. Szarpnęłam się ale to na nic, nadal nie mogłam zrobić ani kroku. Przerażenie we mnie zwyciężyło, zemdlałam. Ocknęłam się leżąca na łóżku w sypialni, nakryta byłam przepięknie zdobionym płótnem z delikatnego tiulu.
Rozejrzałam się dookoła i wstałam z łóżka. Siedząc na samym narożniku zaczęłam się zastanawiać, co się dzieje co ja tutaj robię?? Mnie nie powinno w ogóle tutaj być.
- Jak się czujesz?? – Zapytał mnie znienacka jakiś facet co pojawił się obok mnie jak cień.
- W miarę. Co ja tutaj robię?? Kim jesteście? – Zapytałam. – Ja nie mam pieniędzy, ale jak chcecie to oddam wam wszystko tylko mnie wypuście.
- O tym zdecyduje Książe, który lada moment tutaj będzie. – Odpowiedział.
Po jego słowach zostałam sama jak palec. Spojrzałam przez ogromne okno na zewnątrz, nikogo nie było widać. Wdrapałam się na nie i wyskoczyłam, nie było wysoko bo znajdowałam się na pierwszym piętrze a już jako drugie piętro to było wysoko. Gdy znalazłam się na dole lekko poobijana i podrapana zaczęłam biec ile miałam sił w nogach, nie odwracając się ani na chwilę. Nie miałam już sił ale nie poddawałam się wiedziałam, że jak dobiegnę do domu to będę bezpieczna bo tutaj Książe jak go nazwali nie pojawi się, ale wiedziałam, iż pojawi się jego pomocnik, któremu udało się mnie tam doprowadzić. Wbiegłam do domu i zatrzasnęłam drzwi blokując je czym popadnie.











Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2009-04-24 (1822 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej