Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Galeony Wojny tom 2 (wyd.2)
 
Katalog - dodano
 Grzechy Imperium
- Brian McClellan
 Klub samobójców
- Rachel Heng
 Słupnik
- Jakub Bielawski
 Diablero
- F.G. Haghenbeck
 Opowieści z piasku i morza
- Alwyn Hamilton
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

''Proroctwo sióstr'' - Michelle Zink



(Wybrane fragmenty pochodzą z różnych rozdziałów książki)


Tym razem przed położeniem się nie oglądam nadgarstka. Nie chcę wiedzieć, czy znamię wciąż tam jest. Czy się zmieniło. Czy jest bardziej wyraźne lub ciemne. Wślizguję się do łóżka i zapadam w ciemność, nie myśląc już więcej.

Kiedy jestem na pograniczu, w miejscu, przez które przepływamy, nim świat rozmyje się w sen, słyszę szept. Na początku słychać tylko moje imię, a głos przyzywa mnie gdzieś z daleka. Ale szept narasta, przeradza się w wiele głosów, a wszystkie mamroczą tak szybko, tak gorączkowo, że tylko od czasu do czasu udaje mi się zrozumieć pojedyncze słowa.

Rośnie i rośnie, domagając się mojej uwagi, aż w końcu nie mogę ignorować go ani chwili dłużej. Siadam wyprostowana, a ostatnie wyszeptane słowa odbijają się echem w jaskiniach mojego umysłu...


* * *



Idąc do salonu, mijam szklane drzwi werandy i zauważam, że ktoś jest w środku. To Alice. Siedzi w dużym wiklinowym fotelu przy oknie, a na jej kolanach leży Ari. Ja stoję w ciepłym holu, ale czuję, że w tamtym pomieszczeniu panuje lodowaty chłód. Szyby są miejscami pokryte szronem, lecz Alice spogląda na zewnątrz, w ciemność. Tylko okryła się kocem, jakby przebywała w miejscu równie nagrzanym co salon, gdzie przecież pali się ogień. Głaszcze kota miarowym ruchem, przypominającym sposób, w jaki szczotkowała mi włosy. Nawet tu, gdzie stoję, widać, że patrzy przed siebie pustym wzrokiem.
Już zamierzam zaanonsować swoją obecność, otworzyć szklane drzwi i stanąć na terakotowej posadzce, ale zastygam w pół kroku. Ari miauczy i usiłuje zejść z kolan Alice. Wiklinowy fotel trochę go zasłania, przekrzywiam więc głowę, żeby lepiej widzieć. Kiedy w końcu udaje mi się dokładniej dostrzec, co robi Alice, po skórze przebiega mi dreszcz obrzydzenia i strachu.
Alice przytrzymuje kota. Nie gładzi mu futerka. Nie głaszcze go, jak jeszcze przed chwilą. O, nie. Chwyta małą kępkę sierści i skręca – skręca ją, aż kot piszczy z bólu i wyrywa się jej z rąk. Największe przerażenie budzi we mnie jednak jej twarz. Jest zupełnie obojętna, ma nijaki wyraz, jakby myślała o pogodzie. Musi trzymać kota w żelaznym uścisku. Ari nie może uciec, choć skręca się i wije.


* * *



Wyjmuję zawiniątko z szuflady, zdziwiona jego ciężarem, i kładę na komodzie, żeby je obejrzeć. Przez chwilę się waham, bo przecież nie jest to lista. Ale ciekawość jest silniejsza. Odwijam po kolei rogi płótna. Widok zapiera mi dech – w środku jest nóż. Nie zwyczajny, lecz większy, z rękojeścią wysadzaną klejnotami w różnych barwach. Dotykam go, ale zaraz cofam rękę, kiedy czuję misterną robotę rękojeści. Dotykam go znowu i drżę; pulsuje w nim nieposkromiona siła, przenikająca aż do mojego ramienia.
Przez ramię spoglądam na drzwi. Wiem, że muszę się spieszyć. Władczym gestem chwytam nóż, a wtedy moje ciało tętni nową energią. Podnoszę go z komody, żeby lepiej mu się przyjrzeć. To, co widzę na ostrzu, mrozi mi krew w żyłach. [...]
Moim ciałem wstrząsa gniew. Jest jeszcze bardziej potężny niż energia przepływająca przez nóż, który ostrożnie zawijam z powrotem w płótno i wkładam do swojej sakiewki. Zamykam szufladę komody. Nie czuję się winna, zabierając Alice ten przedmiot – niebezpieczny i użyty w niecnym celu.


* * *



Maszeruję w jej stronę. Po tylu latach, kiedy byłyśmy prawdziwymi siostrami, przyjaciółkami i powiernicami, widzę, że Alice boi się mnie. Kiedy staję o krok od niej, cofa się.
– Oddaj mi ją, Alice – wyciągam rękę, chcąc, żeby zrozumiała, że nie wyjdę bez listy, która jest dla mnie drogą do wolności.
Alice kręci głową. Niezły popis udawanego zmieszania.
– Nie wiem... Nie wiem, o co ci chodzi.
– Dobrze wiesz, Alice – mrużę oczy. – Masz ją. Ukradłaś ją z pokoju ojca.
Alice prostuje się, oczy jej błyszczą – strach zaczyna ustępować miejsca oburzeniu. – Pragnę cię poinformować, iż nie mam tego, co myślisz, że mam. Ale sądząc po twoim zachowaniu, musi to być coś bardzo ważnego. Szkoda więc, że tego nie mam, cokolwiek mogłoby to być – w jej spojrzeniu jest ten złowrogi blask, który zawsze sprawia, że boję się, co za chwilę powie albo zrobi. Jak pokazują dalsze słowa mojej siostry, obawa jest uzasadniona.
– Zwłaszcza że ty zabrałaś coś mojego.
Przez moment wpatrujemy się w siebie, a w ciszy pokoju słychać nasze płytkie oddechy. Nie mam zamiaru potwierdzać, że nóż znalazł się w moim posiadaniu, ani go zwracać. Staram się więc wypełnić swoje słowa spokojem, którego we mnie nie ma.
– Oddaj ją, Alice.
Moja siostra przechyla głowę i patrzy mi bez mrugnięcia prosto w oczy. – Nadal nie wiem, o co ci chodzi.
Wściekłość aż we mnie kipi. Ona dobrze wie, w czym rzecz. Ale ja nie mam wyboru – muszę wyraźnie powiedzieć, co mam na myśli, inaczej przez całą noc będę stać w pokoju Alice i bawić się w zgadywanki. [...]
Stojąc twarzą w twarz z siostrą, nie znajduję słów. Mój gniew ustąpił miejsca głębokiej, dręczącej obawie. Skoro ja nie mam listy... i Alice naprawdę jej nie ma...
Komu jeszcze mogłaby się przydać rzecz tak niebezpieczna i mroczna?


* * *



Odwracam się do Soni i Luisy.
– Zostańcie tutaj. Cokolwiek by się działo, nie wychodźcie z domu. - Biorę płaszcz, otwieram drzwi i wychodzę na przejmujący chłód.
Obchodzę wkoło dom i widzę, że stoją na brzegu rzeki. Zbiera się na deszcz. Zatrzymuję się i patrzę w niebo, a wtedy zimna kropla spada na mój policzek.
Zaczynam biec.
Suknie oplątują mi się wokół kostek, kiedy tak pędzę dróżką wykładaną kamieniem. Z daleka widzę, że Alice stoi kilka kroków od Henry'ego. Chyba nie dzieje się nic złego. Przez chwilę myślę, że może jestem w błędzie. Nie robią nic innego, jak rozmawiają.
W tym momencie niebo otwiera się z trzaskiem i zaczyna lać deszcz. W jednej chwili włosy mam przylepione do głowy i coraz trudniej mi się poruszać w przemoczonych sukniach. Lecz Alice i Henry nadal stoją nieporuszeni nad brzegiem rzeki, jakby grzali się w blasku słońca. Nie zwracają uwagi na strumienie deszczu, w których mokną. Teraz wiem, że nie pomyliłam się. Zmuszam nogi do coraz szybszego biegu.
Nie stoją na kamiennym nabrzeżu, zeszli już nad samą rzekę. Za blisko wody myślę. Choć musieli zauważyć, że zbliżam się w ich stronę, żadne z nich na mnie nie patrzy. Dyszę, staram się złapać oddech. Jestem o kilka metrów od nich.
– Co robicie? – pytam, przekrzykując deszcz, mimo że wiem, po co Alice przywiozła tu Henry'ego.
Przez chwilę żadne z nich nie udziela odpowiedzi. Patrzą na siebie, jakby nikt inny nie istniał. W końcu odzywa się Alice.
– Odejdź, Lia. Jeszcze możesz się wycofać. Pozwól mi porozmawiać z Henrym. Załatwię wszystko tu i teraz.
Przyglądam się Henry'emu naprawdę dokładnie i wzbiera we mnie gniew. Siedzi na wózku, wydaje się mniejszy niż zwykle, skulony na deszczu. Wygląda jak kot, którego kiedyś wykąpaliśmy w beczce za stajnią. Z zimna szczęka zębami. Ma na sobie tylko marynarkę.
– To tak samo moja sprawa, jak i twoja, Alice. Nie masz wstydu, wzięłaś Henry'ego na deszcz? – podchodzę, chcąc go zabrać do ciepłego, bezpiecznego domu. Całą resztą można się zająć później.
Alice wkracza pomiędzy nas.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2010-11-13 (1205 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej