Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Kamień krwi
 
Katalog - dodano
 Eliza
- Roxana Wojtas-Tabiś
 Wyprawa Błazna (wyd.M)
- Robin Hobb
 Roar
- Cory Carmack
 Wybawienie
- Jussi Adler-Olsen
 Zabójcy bażantów
- Jussi Adler-Olsen
 
- skomentowano
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 Ciężko być najmłodszym
- Ksenia Basztowa, Wiktoria Iwanowa
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 

Rozmowa z Katarzyną Bereniką Miszczuk



 FB: Witam serdecznie i dziękuję, że zgodziłaś się na rozmowę.

Mimo młodego wieku masz już w dorobku aż trzy książki i to jeszcze takie, które ukazały się drukiem. Brawo! W dodatku, patrząc na dotyczące ich komentarze i recenzje, zdobywają sobie coraz więcej zadowolonych czytelników.
Skąd ta chęć pisania? Pierwszą książkę napisałaś już w wieku 15 lat.


KBM: Od dziecka tworzyłam krótkie opowiadania i bajki. „Wilk” był pierwszą powieścią, którą napisałam. Nigdy wcześniej nie udało mi się pociągnąć historii aż tak długo.

FB: Komu pierwszemu pokazałaś gotową książkę? I skąd pomysł i odwaga by ją wydać?

KBM: Moją pierwsza recenzentką była moja mama. Na pomysł wydania powieści wpadła moja polonistka z liceum, której pokazałam maszynopis.

FB: Czy swoją przyszłość zamierzasz związać z pisaniem? Studiujesz wszak medycynę.

KBM: Zdecydowanie nigdy nie zamierzam zrezygnować z pisania. Uwielbiam to, bo jest to dla mnie forma relaksu i spędzania wolnego czasu. Oczywiście po skończeniu studiów chcę pracować w zawodzie. Pisarstwo będę nadal traktować jako przyjemne hobby.

FB: Jaki był oddźwięk na Twoją książkę w szkole, wśród znajomych? Jaka Twoja reakcja na pierwsze recenzje?

KBM: Na początku nikt mi nie wierzył, potem było różnie. Części osób zaimponowałam, innym z kolei bardzo wyraźnie przeszkadzało, że wydano mi książkę i nie starali się tego ukryć. Jako, że pierwsza recenzja, która przeczytałam była pozytywna, więc bardzo się z niej ucieszyłam. Oczywiście spotkałam się też z krytyką, raczej konstruktywną, która pomogła mi w warsztacie. Chociaż oczywiście czytałam tez kilka niepochlebnych recenzji, których autorzy byli niewiele bardziej lub czasem mniej wykształceni ode mnie jeżeli chodzi o pisarstwo. Konstruktywnej krytyki się nie boję, a wręcz z niej korzystam. Nie lubię, gdy ludzie celowo obrażają innych w swoich wypowiedziach. Uważam to za prostactwo.

FB: A może to zazdrość lub zawiść, że Tobie się udało przebić ze swoją książką?

KMB: Myślę, że tak.

FB: Skąd czerpiesz tematy do swoich książek?

KBM: Pomysły przychodzą same. Temat diablicy pojawił się w mojej głowie na leżaku, w Grecji, po wypowiedzeniu słów „gorąco tu jak w piekle”. Opalając się nie ma zbyt wiele do zrobienia, więc stworzyłam wtedy pierwsze rozdziały „Ja, diablicy” i trzon całej powieści. Na brak pomysłów nie narzekam, ponieważ mam w głowie kilka kolejnych projektów. Jedyną przeszkodą jest brak czasu.

FB: ’’Ja, diablica’’ – wpadający w oko tytuł i dająca sporo przyjemności treść. Tylko to zakończenie… Wyczytałam, że planujesz ciąg dalszy, wobec tego pytanie brzmi – kiedy się ukaże i czy możesz cokolwiek na jego temat zdradzić?

KBM: Nie wiem, kiedy się ukaże. Jak na razie napisałam około 300 stron maszynopisu, czyli do końca jeszcze jakieś 40 – 50. Jedyną przeszkodą jest notoryczny brak czasu na jaki cierpię odkąd zaczął się rok akademicki. Nie wiem też ile potrwają prace redaktorskie i czy wydawnictwo zdecyduje się na wydanie dalszego ciągu diablicy, więc ciężko określić mi dokładną datę. Zdradzić mogę tylko tyle, że akcja kontynuacji tym razem dziać się będzie w większości w… Niebie. Spotkamy też wszystkich bohaterów z poprzedniej części i okaże się, że nie wszyscy byli tymi, na jakich początkowo wyglądali.

FB: Zajawka zabrzmiała interesująco, pozostaje więc tylko cierpliwie czekać.
Póki co widziałam, że ‘’Ja, diablica’’ zostaje wydana również jako audiobook. Brawo. :) Czy miałaś wpływ na to kto będzie czytał? Czy Magdalena Wójcik wg Ciebie ‘’pasuje’’ do treści książki?

KMB: Nie miałam wpływu na wydanie audiobooka i przez długi okres nie wiedziałam nawet, że zostanie nagrany. Jeśli chodzi o lektora, to wybrała go Biblioteka akustyczna. Niestety miałam czas przesłuchać tylko sam początek piętnastogodzinnego nagrania, więc trudno mi się o nim dokładnie wypowiedzieć. Jednak po tym, co usłyszałam jestem pewna, że Magdalena Wójcik doskonale sobie poradziła. To aktorka z charyzmą.

FB: Niejako przy okazji nasunęło mi się pytanie, co myślisz o audiobookach? Czy jest to sposób na dotarcie z książką do osób, które notorycznie cierpią na brak czasu by spokojnie usiąść z papierową wersją? No i czy taka forma książki nie odbiera jej nieco uroku?

KMB: Osobiście jestem tradycjonalistką, która musi „czuć zapach książki”. Wiem jednak, że w dzisiejszych czasach coraz mniej osób ma wolne chwile, które może poświęcić na leżenie na kanapie z lekturą. Poza tym audiobook jest ciekawą formą przekazu. Pozwala dostrzec tonem głosu lektora to, czego sami czasem nie doczytamy.

FB: Wracając do diablicy, czy główna bohaterka lub inna z postaci ma swój odpowiednik w realnym świecie?

KBM: Przyznam szczerze, że główna bohaterka ma sporo moich cech. Po prostu łatwiej było mi się w nią wczuć, gdy była do mnie podobna. Jeśli zaś chodzi o pozostałe postacie, to przeważnie mają swoje odpowiedniki, chociaż częściowe, wśród otaczających mnie ludzi. Wielu moich znajomych może odnaleźć się w „Ja, diablicy”.

FB: Także Piotruś? :) I korci mnie pytanie, dlaczego ’’Piotruś’’ a nie ’’Piotr’’ czy ’’Piotrek’’?

KBM: Używając zdrobnienia chciałam zaakcentować młodzieńcze zauroczenie głównej bohaterki. Wiktoria nie widzi wad Piotrusia, ona jest w nim szalenie i odrobinę dziecinnie zakochana. To uczucie świeże i młodzieńcze, pozbawione wyrachowania. Poza tym chciałam nawiązać tym imieniem do Piotrusia Pana, wiecznego chłopca, jakim jest mój bohater, który żyje w swoim świecie i nie zauważa maślanych oczu głównej bohaterki.

FB: Czy planujesz napisać coś z ’’poważniejszej’’ fantastyki, jakieś s-f, coś co zaciekawiło by też męską grupę czytelników, bo jednak ’’Ja, diablica’’ to książką skierowana raczej do kobiet.

KBM: Jestem kobietą, myślę jak kobieta, więc piszę też jak kobieta. Nie wiem, może kiedyś uda mi się napisać coś dla mężczyzn. Mam w planach horror, kryminał i dwie kolejne powieści paranormal romance. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Może w którejś z tych powieści mężczyźni znajdą coś dla siebie.

FB: Horror, kryminał, romans fantasy – bardzo obszerne plany i ilościowo i tematycznie. Z pewnością w pierwszych dwóch przyda Ci się w nich wiedza zdobywana na studiach. Masz już pomysł na ich fabułę? Horror ’’bardzo krwawy’’? Gdzie zamierzasz osadzić akcję powieści w teraźniejszości, przeszłości czy przyszłości? W Polsce czy gdzie indziej?

KBM: Mam pomysły, a nawet fragmenty. Horror jest już dawno napisany, ale chciałabym jeszcze nad nim popracować i zmienić odrobinę fabułę. Nie wiem, czy będzie krwawy. Chciałabym, żeby straszył nie tyle „efektami specjalnymi”, co samym nastrojem. Akcję wszystkich książek zamierzam osadzić w Polsce w czasach mi współczesnych.

FB: Wspomniałaś, że nie wiesz czy wydawnictwo zdecyduje się na wydanie drugiej części. Dlaczego? Zaintrygowało mnie też, że każda Twoja książka ukazała się za sprawą innego wydawcy. Skąd takie zmiany?

KBM: „Wilka” wydałam w wydawnictwie Muza, bo tylko jemu wysłałam mój maszynopis i miałam to szczęście, że odpowiedzieli. Egmont zaproponował mi i Muzie wydanie kontynuacji, czyli „Wilczycy”. Jako, że ani ja, ani redakcja nie mieliśmy nic przeciwko, więc Egmont zajął się dalszym ciągiem „Wilka”. Po napisaniu „Ja, diablicy” postanowiłam wysłać ją do jeszcze innego wydawcy. Muza nie wydaje fantastyki, jaką jest diablica. „Wilka” wydała, bo była to literatura dziecięca, którą mają w swojej ofercie. Egmont specjalizuje się tylko w literaturze dziecięcej i młodzieżowej. „Ja, diablica”, która jest skierowana do czytelników z zakresu 16-30 lat nie nadaję się do ich profilu wydawniczego. Dobór odpowiedniego wydawnictwa jest najważniejszy, jeżeli chcemy trafić do odpowiednich czytelników. Dlatego też zmiany wydawnictw nie są żadną tajemnicą w tym wypadku. Jeśli chodzi o kontynuację „Ja, diablicy”, to nie wiem, czy ją wydadzą. Wszystko zależy od tego z jakim oddźwiękiem spotka się diablica i czy nie napiszę kompletnego gniota. Złej książki wydawnictwo W.A.B. nie wyda.

FB: Czy masz swojego ulubionego autora? Kogoś, kto jest Twoim mentorem?

KBM: Trudno powiedzieć. Szanuję wielu pisarzy. J.K.Rowling jest dla mnie wzorem nieograniczonej wyobraźni, Koontz mistrzem zmiany stylu, Bułhakow snucia historii… Wymieniać mogłabym bez końca. Uważam, że każdy autor może być wzorem. Skoro wydano jego książkę, to znaczy, że zna się na tym, co robi, tworzy niezapomniane opowieści, które na zawsze zostaną zapamiętane i za to powinniśmy go podziwiać.

FB: Czy naprawdę każdy może być wzorem? Z tym bym się tak do końca nie zgodziła. Nie neguję oczywiście pracy żadnego autora, którą włożył w swoją książkę, ale jest wiele pozycji typowo komercyjnych, pisanych na fali powodzenia jakiejś tematyki. Ostatnio np. jest to ’’wampirza fala’’. Co myślisz o takim pisarstwie?

KBM: A tak, też mnie to szalenie interesuje. Śmieszne dodatkowo jest jeszcze to, że wszystkie te ksiązki mają nawet podobną stylistykę okładek. Nie wiem czemu wampiryzm stał się modny akurat teraz. Już dawno temu powstały kluczowe powieści na ten temat, takie jak seria „Czysta krew” (pierwszy tom ukazał się w 2001 roku), „Pamiętniki wampirów” (1992), czy książki Anny Rice pisane od 1976 roku. Czemu akurat teraz wampiry stały się modne? Nie wiem… Za to mam nadzieję, że na fali mojej „Ja, diablicy” diabły opanują rynek. Jeśli chodzi o komercjalne pisanie to trudno mi się wypowiadać na ten temat. Chyba nie mam o tym zdania.

FB: Czego oczekujesz od dobrej książki, a co w kiepskiej najbardziej Cię drażni?

KBM: Żebym uznała książkę za dobrą musi być ciekawa i mieć zakończenie, którego bym się nie domyśliła. Trudno mi powiedzieć, co mnie drażni w kiepskiej, bo znudzona przeważnie nie czytam jej do końca.

FB: Masz może jakąś radę dla tych, którzy piszą do szuflady, żeby ułatwić im start?

KBM: Powinni odważyć się i wyjąć z szuflady swoje utwory. I to już!

FB: Ja wiem, że oni to czynią, ale bardzo trudno znaleźć im wydawcę, kogoś, kto poda pomocną dłoń ’’uzbrojoną w prasę drukarską’’.

KBM: Ja tak zrobiłam. Wydawnictwo Muza było na dodatek jedynym, któremu wysłałam maszynopis, ponieważ kompletnie nie wierzyłam w powodzenie. Na tej podstawie mogę tylko doradzić, żeby się odważyli. Nie ma innej drogi.

FB: Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę dalszych sukcesów, nie tylko pisarskich. :)


Z Katarzyną Bereniką Miszczuk dla Fantasy Book rozmawiała Zuna.



Fot. © Julia Karwan-Jastrzębska









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2010-11-27 (1817 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej