Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Tagus, Centaur
 
Katalog - dodano
 Lucyfer
- Jennifer L. Armentrout
 Heroina
- Mons Kallentoft
 Czarownica
- Małgorzata Lisińska
 Tropiciel
- Małgorzata Lisińska
 Szara siostra
- Mark Lawrence
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

Rozmowa z Jakubem Małeckim

Autorem powieści ''Dżozef''


 FB: Na początku oczywiście witam serdecznie i dziękuję, że znalazłeś czas, żeby ze mną porozmawiać. Właśnie do księgarń szturmem wdziera się Twoja najnowsza powieść, czyli „Dżozef”. W prasie i internecie pojawiły się już jej pierwsze recenzje. Jak z pewnością zdążyłeś zauważyć – bardzo pozytywne. Czy ich wypatrywałeś? Czekałeś na to, jaki będzie wydźwięk powieści? Bo ona chyba jest nieco odmienna od tego, co dotychczas pisałeś.

JM:
Oczywiście, że czekałem – kiedy się tyle czasu spędza na pisaniu powieści, trudno nie być ciekawym jej odbioru. Co do drugiej części pytania masz rację, „Dżozef” jest inny niż trzy wcześniejsze książki, zwraca się ku nieco odmiennym problemom, rozgrywa w innej niż dotychczas scenerii. Musiałem uciec od dotychczasowych tematów.

FB: Pomysł na nią od początku był klarowny, czy książka powstała raczej jako połączenie kilku koncpepcji?

JM:
Każdy pomysł ewoluuje podczas pisania, tutaj było podobnie, ale konspekt nie uległ większym zmianom.

FB: Ile Ciebie, byłego ławkowicza, jest w Grzegorzu?

JM:
Próbowałem, żeby było mnie w Grzegorzu jak najmniej, ale do końca tak się nie da. Jego przemyślenia są przecież moimi przemyśleniami. Życiorysy mamy inne, zbliżone za to wnioski na temat otaczającego świata.

FB: A inni bohaterowie, czy mają swoje odpowiedniki w realnym świecie?

JM:
Nie, pozostałych wymyśliłem.

FB: Czy szpitalne realia, przedstawione w "Dżozefie", były w jakiś sposób inspirowane własnymi doświadczeniami, czy może raczej ogólną wizją polskiej służby zdrowia?

JM:
W „Dżozefie” w ogóle nie chodzi o służbę zdrowia, a odnośnie samego szpitala, to z tekstu nie wynika nawet, na jakim oddziale leży Grzesio. Byłem kiedyś w szpitalu i pewnie zapamiętane szczegóły umieściłem w powieści, ale nie ma to w niej większego znaczenia.

FB: Dlaczego Joseph Conrad? Czy to Twój ulubiony pisarz?

JM:
Nie, co najwyżej jeden z wielu ulubionych. Przesłanie twórczości Conrada pasowało do historii, którą chciałem opisać, dlatego wybór padł akurat na tego autora.

FB: Czy trudno było balansować między sposobem prowadzenia narracji przez Grześka i Czwartego? Przyznam, że w pierwszym momencie, gdy zaczęłam czytać opowieść pana Stanisława to miałam wrażenie, że tu chyba zaszła jakaś pomyłka, a później to ładnie się „zsymbioziło”.

JM:
To w ogóle jest dłuższa historia, ponieważ fragmenty dyktowane przez Stacha początkowo próbowałem pisać językiem conradowskim. Niestety, po przeczytaniu tych kawałków dało się odczuć, że wychodzi to sztucznie, dlatego przepisałem je na nowo i wygładziłem tak, by ta narracja była inna niż grzesiowa, ale żeby nie raziła nienaturalną stylizacją.

FB: Jakie przesłanie wg Ciebie można wyczytać z kart „Dżozefa”? Bo tego, iż tam jest nie wyprzesz się chyba.

JM:
Nie wyprę się, ale też nie po to tyle się nad książką napracowałem, żeby teraz w jednym zdaniu wyjaśniać jej przesłanie. Niech każdy zainteresowany odnajdzie je sam w trakcie lektury :-)

FB: Uważasz, że książka, prócz tego że bawi, jest odskocznią od rzeczywistości, powinna również czegoś uczyć, zawierać jakąś mądrość?

JM:
Ciekawe książki balansują pomiędzy jednym a drugim, ale nie można powiedzieć, że książka koniecznie powinna zawierać jakąś mądrość. Są takie, które jej nie posiadają, a mimo to są interesujące.

FB: Gdy dwa lata temu byłeś wypytywany przez FB wspomniałeś o tym, iż piszesz obyczajową powieść o kilku mężczyznach leżących w szpitalu i że jest ona praktycznie na ukończeniu. Przyszło nam jednak czekać na nią prawie dwa lata. Dlaczego?

JM:
Złożyło się na to kilka powodów. Przede wszystkim, chciałem wydać to w większym wydawnictwie, które nie kojarzyłoby się z fantastyką. Udało się, ale wydawnictwo zmieniało wtedy siedzibę i w całym tym chaosie odpowiedź nadeszła późno, a potem czekała mnie jeszcze długa seria poprawek i pracy redakcyjnej.

FB: Warto było jednak czekać. :-)
Czy czujesz się już pisarzem? Pytam, bo podczas wspomnianej wcześniej rozmowy odżegnywałeś się od tego określenia.

JM:
Tak, pamiętam. Jeśli podejść do tego zdroworozsądkowo, to ktoś, kto opublikował cztery książki i kilkanaście opowiadań, kto pisze prawie codziennie i dla kogo literatura jest czymś ważnym, jest chyba pisarzem. Nie ukrywam jednak, że nadal trudno mi się z tym oswoić.

FB: Wspomniałeś kiedyś, iż pracujesz nad powieścią „W odbiciu”. Kiedy możemy się jej spodziewać? Zdradzisz coś bliższego na jej temat?

JM:
Powieść jest ukończona i zredagowana. Mam zamiar niebawem usiąść do niej raz jeszcze i zobaczyć, jak wygląda ten tekst po kilku miesiącach, kiedy od niego odpocząłem. Myślę jednak, że ewentualnych poprawek będzie niewiele. „W odbiciu” to jedna historia opowiadana przez czterech narratorów. Książka jest trochę nietypowa, ponieważ czytanie jej od początku do końca nie jest jedyną właściwą formą lektury. Więcej póki co nie zdradzę.

FB: Szkoda, bo zaintrygowałeś mnie, zwłaszcza tym brakiem „jedynie właściwej formy lektury”.
Gdzie najlepiej Ci się pisze?
JM:
Nie potrafię powiedzieć. Kiedy coś mnie nagle zapali do pisania, to niezależnie od miejsca pisze się świetnie. Kiedy jednak siadam do pisania bez wielkich emocji (a tak się przecież dzieje najczęściej) to jest to ciężka praca nawet jeśli siedziałbym w najpiękniejszym miejscu na świecie.

FB: Kto jest Twoim pierwszym recenzentem?

JM:
Nie mam swojego niezmiennego pierwszego recenzenta. Moja narzeczona stara się czytać to, co piszę „na gorąco”, poza tym wymieniam się tekstami z kolegami po piórze.

FB: Powieść czy opowiadanie? Która forma jest wg Ciebie łatwiejsza?

JM:
Dla mnie osobiście opowiadanie jest łatwiejsze.

FB: Czy wiedza i doświadczenie ekonomiczne, pomagają jakoś w pisaniu?

JM:
Niespecjalnie. Absurdy branży finansowej opisałem w pierwszych dwóch książkach, ale obecnie doświadczenie ekonomiczne w pisaniu w ogóle nie pomaga. To są dwie kompletnie różne dziedziny.

FB: Nie kusi Cię napisanie kryminału, romansu? Czegoś odmiennego od dotychczasowych utworów.

JM:
Staram się, żeby każda kolejna książka była inna. „Dżozef”, jak sama zauważyłaś, różni się od poprzednich, a kolejne książki też dotyczą odmiennych tematów i pisane są w inny sposób.

FB: Czy pisanie książek to już sposób na życie czy też jeszcze hobby?

JM:
Hobby, ale i sposób na życie. Niezależnie od wartości tych moich prób pisarskich nie wyobrażam sobie już życia bez tego.

FB: Twój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu to?

JM:
Najchętniej oglądam wtedy seriale, czytam książki, siedzę z narzeczoną i ze znajomymi. Oglądam niebo przez teleskop albo bawię się z kotem.

FB: Czy lubisz odpisywać na maile od swoich czytelników?

JM:
Pewnie. Z reguły to miła korespondencja.

FB: Z reguły. :-) Czy był taki mail, który pamiętasz do dzisiaj, bo zrobił na Tobie takie wrażenie?

JM:
Kilka dni temu sympatyczna czytelniczka napisała, że czytała „Błędy” już cztery razy. Bardzo się zdziwiłem :-)

FB: Gdybyś miał podsumować ubiegły rok pod kątem najlepszej ksiązki, to byłby to jaki wymieniłbyś tytuł?

JM:
„Chochoły” Wita Szostaka. Znakomita książka.

FB: Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę dalszych sukcesów, bo dla nas oznaczają one zajmującą lekturę.


Z Jakubem Małeckim dla Fantasy Book rozmawiała Zuna.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2011-02-16 (1576 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej