Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Wielka księga Science Fiction tom 1
 
Katalog - dodano
 Gamedec. Czas silnych istot
- Marcin Przybyłek
 Europa w zimie
- Dave Hutchinson
 Ostatni
- Charlie Fletcher
 84 000
- Claire North
 Noc bez gwiazd
- Peter F. Hamilton
 
- skomentowano
 Wiedźmie opowieści
- Olga Gromyko
 Pierwsze słowo
- Marta Kisiel
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

''Klemens i Kapitan Zło'' - Piotr Rogoża



Klemens wpadł zdyszany do pokoju kuzyna. Mama Walentego, otworzywszy mu drzwi, mocno się zdziwiła, widząc podenerwowanie siostrzeńca; chyba chciała o coś zapytać, ale nagły swąd spalenizny przywołał ją z powrotem do kuchni.
— I jak? — sapnął Klemens. Trasę od przystanku na Kwiatowym do samych drzwi mieszkania pokonał dzikim sprintem, sadząc susy jak oszalała antylopa.
Walenty podał mu butelkę mineralnej. Wypił duszkiem kilka łyków.
— Chyba w porządku. — Kuzyn wpatrywał się w ciemny ekran telewizora, trzymając pad na kolanach. — Nie wiem, czy to był najlepszy pomysł z tym pudłem… Nic nie widać, może zaczaili się tuż obok, nawet nie wiemy…
— To trzeba było wymyślić coś lepszego — odparł Klemens, siadając po turecku na dywanie. — Gdzie miał się schować? W krzakach? Tam zresztą nawet nie ma żadnych krzaków.
— Może ten śmietnik w parku nie był takim głupim rozwiązaniem…?
Klemens sięgnął jeszcze po wodę. Cienka strużka pociekła mu po brodzie, wytarł rękawem.
— Pewnie trafilibyśmy akurat na opróżnianie pojemników. Albo, co bardziej prawdopodobne, jakiś niezbyt dbający o higienę łowca złomu rozłupałby Cyfraka na kawałki w poszukiwaniu czegoś miedzianego. Wiesz, jak jest.
Walenty westchnął.
— Nie ma się już nad czym rozwodzić. Czas zaczynać.
Wcisnął przycisk akcji. Z głośników telewizora dobiegło dobrze im już znane, radosne piśnięcie. Na ekranie pojawiły się białe kształty – dłonie Cyfraka, gdy ten wysunął ręce przed siebie. Zdjął karton, pudło upadło z głuchym dźwiękiem; mignęło logo producenta puree, kartofel wyszczerzony w idiotycznym uśmiechu.
Wydawało się, że teren jest bezpieczny. W zasięgu wzroku Cyfraka nie dostrzegli nic podejrzanego, ot, pusta szkoła w piątkowy wieczór. Walenty manipulował gałką w kontrolerze, robot obrócił się, rozejrzał. Z tej strony budynku spokój.
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Mimo braku reakcji kuzynów klamka uchyliła się, a drzwi otworzyły. Stał w nich wujek Jarema, tata Walentego, i uśmiechał się szeroko.
— Co tam słychać, mistrzowie?
— W porządku, tato — mruknął Walenty.
Wujek podszedł bliżej.
— Czym to psujecie sobie wzrok, ha? — Z zaciekawieniem spojrzał na ekran. — Kurczę blade, synek, a co to za gra?
Kuzyni wymienili spojrzenia.
Misja robota — rzucił szybko Walenty. — Super sprawa, pożyczyłem od Janka, absolutny hit i kiler. W Japonii schodzi jak świeże bułeczki.
Wujek skubał się po brodzie, przyglądając się drzewom w parku, które widać było na ekranie.
— Ech, ależ dzisiaj te gry wyglądają… Popatrzcie tylko, wypisz wymaluj park przy szkole. Nawet jeden piksel nie przypomina sztucznie generowanej grafiki. Nie to, co za moich młodych lat — zadumał się. — Wiecie, jak wtedy wyglądały gry komputerowe? Miałeś, synek, na ekranie dwie kreski, czyli paletki, i odbijałeś kwadracik, czyli piłeczkę… A ile zabawy przy tym! Teraz pewnie nawet nie rzucilibyście na to okiem…
— Widziałem w internecie — oznajmił Walenty.
Nie wiedział, co robić, trzymał pad w dłoniach, ale przerwał kierowanie Cyfrakiem; robot nerwowo przebierał palcami.
Wujek przysunął się jeszcze bliżej.
— Synek, daj spróbować — poprosił, wyciągając ręce po pad.
— No, nie wiem… — Walenty próbował oponować.
Klemens absolutnie nie wiedział, jak się zachować. Tymczasem wuj Jarema zwyczajnie wziął pad z rąk syna, nie dostrzegając jego przerażonego spojrzenia.
— Mhm… — Wujek wychylił gałkę. — Steruje się tak, proste, a to pewnie będzie… — Wdusił jeden z przycisków, Cyfrak machnął ręką. Za płotem przechodziła alejką kobieta z torbą pełną zakupów, rozmawiając przez przyciśniętą do ucha komórkę. — Można atakować przypadkowych przechodniów? — zainteresował się wujek.
— Tato! — zganił go Walenty.
Wuj jakby nie słyszał. Przesunął kciukiem gałkę, robot ruszył, popiskując niepewnie. Kuzyni patrzyli na siebie z przerażeniem w oczach. Kobieta za siatką, niczego się nie spodziewając, podeszła bliżej, wujek Jarema zmrużył niecnie powieki. Nagle wychylił gałkę do oporu, Cyfrak wyprysnął przed siebie i uderzył w ogrodzenie, dziko wymachując teleskopowymi ramionami. Kobieta odskoczyła ze stłumionym okrzykiem i szeroko otworzyła oczy. A potem puściła się pędem alejką, prawie gubiąc siatkę z bułkami.
— Uuuuu, tu cię mam, babo! — Wujek okrzykami dodawał sobie animuszu, strasząc wirtualną postać w grze komputerowej. A przynajmniej tak mu się wydawało. Zachowywał się tak, jakby w pokoju oprócz niego nie było nikogo.
— Tato… — Walenty wreszcie zdołał coś wychrypieć.
Chłopców absolutnie zamurowało.
— No co? Ach! — zreflektował się wujo. Zmieszał się. — Wybaczcie, znowu byłem niewychowawczy. No, wiecie, gdyby to było naprawdę, to nigdy bym tak nie zrobił… Trzymaj! — Niepewnie oddał pad Walentemu. — No, eee, idę coś poczytać, mistrzowie, bawcie się dobrze.
Wyszedł z pokoju. Chłopcy przez chwilę dochodzili do siebie. Wreszcie Walenty odetchnął z ulgą.
— Było blisko — westchnął. — Tak to jest, gdy rodzic nie zauważa bariery pokoleniowej. Wytłumacz mu, że powinien interesować się wykresami w programach o biznesie, a nie grami wideo.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2011-04-05 (1109 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej