Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Martwy aż do zmroku
 
Katalog - dodano
 Piękna krew
- Lucius Shepard
 Immersja
- Erick Pol
 Jadowity miecz
- Rafał Dębski
 Zabójcze maszyny
- Philip Reeve
 Ostatnie konklawe
- Marcin Wolski
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 

''Tak jest dobrze i inne opowiadania'' - Szczepan Twardoch



Ona płynie w moich żyłach

(fragment)



W łóżku jest czarno i cicho. Na suficie rzadkie plamy samochodowych świateł suną tak, jakby nad ranem nawet ruch uliczny spał. Kołdra mnie parzy. Parzy mnie pusta druga połowa łóżka, miejsce Anety, jej równa poduszka, jej równa kołdra, pod którą nie ma żadnego ciała. Przesuwam dłonią pod martwym kocem: prześcieradło jest chłodne.
Jest tak, jakby umarła, a przecież tylko wyszła z domu. Dwie przecznice dalej siedzą z moją siostrą przed jasnymi prostokątami monitorów, zmęczone śmiertelnie i szczęśliwe. Przestawiają na tych monitorach czarne kreski, wyznaczają domy, geometrię domów. Domów, w których ludzie będą spać, jeść, kochać się, a może nawet umierać. Jeśli dana będzie im łaska śmierci bez parszywego obrzędu szpitala, podłączania do maszyn i kroplówek.
Nie śpię. Jest czarno i cicho. Nie czekam na nią, od dawna już na siebie nie czekamy nocą. Nie musimy. I nie możemy. To niczego nie zmienia między nami, ale nie czekamy, już nie czekamy. A więc zmieniło się między nami wszystko.
Skrzypią deski na podłodze. To nie są kroki Jasia, więc to Emilka. Obudziła się, idzie tutaj.
— Mała! — wołam, odrzucając kołdrę. Już nie sypiam nago w domu. Nie można sypiać nago, kiedy ma się w domu dwójkę dzieci, nago sypiam tylko w hotelach.
— Emilia? — pytam, otwierając drzwi sypialni.
Nie zapalam światła, widzę ją, stoi na korytarzu. Piżamka z buzią bohaterki dziewczęcych marzeń, bose stopki na ciemnych deskach.
— Co się stało? — pytam.
Patrzy na mnie.
— Tato, ja jestem głodna, tato, głodna — szepcze, patrząc na mnie, oczy błyszczą w jasnej, miejskiej ciemności.
Myślałem, że zapyta o mamę, a okazuje się, że potrzebuje właśnie mnie. To miłe. Dzieci rzadko mnie potrzebują.
— Tak w nocy jesteś głodna? Nad ranem?
— Obudziłam się. Jestem głodna.
— No to chodź, zrobię ci kanapkę.
Biorę ją na ręce, to już duża dziewczynka, idziemy po ciemnej, nocnej podłodze. Jej rączki otaczają moją szyję, czuję wilgoć na jej skórze, spociła się pod kołderką. Wcale nie będzie jadła. Jej policzek na moim ramieniu, czuję jej oddech na szyi, pewnie poczuła się samotna i tylko potrzebowała, żebym wziął ją na ręce, pewnie zaraz zaśnie.
— Zanieść cię do łóżka? — pytam.
— Jestem głodna.
Więc dobrze, idziemy do kuchni. Sadzam ją na blacie, otwieram lodówkę, wyjmuję ser i masło, sięgam do szafki po chleb.
— Nie chcę kanapki, tato.
Odwracam się, zapalam światło. Moja córka jest umazana krwią. Wszystko we krwi: moje ręce, koszulka we krwi.
Świat się oddala. Zostaje tylko moje dziecko. We krwi.
Moje dziecko we krwi. Świat znika.
— Co ci jest? Co się stało? — Zdzieram z niej bluzę piżamki, szukam rany. Nie ma. — A Jasiek? Co z Jaśkiem?









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2011-06-29 (889 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej