Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Gone. Zniknęli. Faza trzecia: Kłamstwa
 
Katalog - dodano
 Słupnik
- Jakub Bielawski
 Diablero
- F.G. Haghenbeck
 Opowieści z piasku i morza
- Alwyn Hamilton
 Letnia noc
- Dan Simmons
 Pójdę twoim śladem
- Ryszard Ćwirlej
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

''Rei, awanturnik mimo woli'' - cz.II

Autorka: Veronika Acid


Początek opowiadania tutaj





7. Srebrny wilk


Rei znów miał mrożącą krew w żyłach zmorę nocną. Znalazł aunę zbyt późno i Dela w międzyczasie zmarła. W jego śnie trzymał rękę auny ciągnął ją za sobą. Zdawało mu się, że stoi na dachu nad pokojem Deli. Kayte pochylała się nad jej zwłokami i ocierała jej wilgotne czoło. Oczy Deli były szeroko otwarte a jej cała skóra była czerwona, tak czerwona jak piekło. Czerwony dom tonął cały we łzach Kayte.
Rei rzucił się w fale i utonął wraz z Kayte, Humbem i Ju.
Martwe ciało Deli pływało w morzu słonych łez , wylewały się na Penefę.
On przełykał gorzką ślinę, a przed oczami miał czerń. Cały wypełniony goryczą, obudził się. Był wczesny ranek i słońce dopiero wschodziło.
Taila siedziała plecami oparta o drzewo, drzemiąc tak. Zaledwie chyba co się zasnęła, może przed kilkoma minutami, albo nawet godziną. Rei próbował dalej zasnąć, ale nie mógł. Poszedł więc do stawu w pobliżu, z którego Taila brała wczoraj wodę na kolacje.
Przeciągnął się i wskoczył do stawu, który nie był zbyt głęboki, taki jak w sam raz. Sięgał Reiowi do piersi. Woda w stawie była lodowato zimna. Szybko opadł go dreszcz i wyskoczył z wody. Ponieważ, było mu bardzo zimno, przebrał się w cieplejszą odzież. Zimna woda miał jednak tę korzyść, że przegoniła nocną zmorę. Od tej pory, gdy był w złym nastroju, skakał do zimnej wody, i czuł zaraz o wiele lepiej. Gdy całkowicie się ubrał, wrócił z powrotem do obozu. W drodze do obozu, napotkał tylko kilka komarów i leśnych żab, które kumkając i bzycząc robiły swoje.

Wkrótce przyszedł do obozu. Taila obudziła się, jak nieostrożnie nadepnął na gałąź, która z hukiem złamała się. “Skąd wracasz?”, zapytała, i otworzyła usta ze zdziwienia.
“Brałem kąpiel. Cóż dziwnego”, odpowiedział Rei. Wiedział, że po jego włosach i mokrej brodzie, z daleka było poznać.
Potrząsnął głową, ja mokry pies, aby otrzepać się zwody.
“Brrr,” zawarczał z siebie.
“Przestań”, powiedziała i zasłoniła twarz ręką, przed opryskaniem wodą.
W czasie tego całego zamieszania, obudził się Rop. Podrapał się w lewe ucho i potem w nogę. “ Przeklęte komary”, zamruczał, “ten komarzy stół“, zrzucając koc. “Wyssały chyba ze mnie całą krew”. Plasnął w swoją nogę, robiąc miazgę z biednego komarka.
Gdy już wszyscy się obudzili, spakowali cały swój dobytek, zjedli smaczne śniadanie i ruszyli w drogę.
Jak zawsze odpoczywali do określonej chwili i kryli się w cieniu drzew, bo słońce gorąco grzało. Rei zauważył zmiany w otoczeniu, w roślinności i temperaturze jeszcze w nocy. Przedwczoraj spotykali jeszcze tylko jodły, a w pejzażu nastąpiły duże zmiany. Tutaj na północy było też mniej komarów. Wszystko w koło cieszyło się. Na polach wschodziło już jare zboże. Jabłoni w tej okolicy nie było.
Wieczorem położyli się do snu, po tej wyjątkowo długiej wędrówce. Dzisiaj przyszło im wędrować przez większość czasu pod górę. Reiowi to nie odpowiadało, podobnie Ropowi. Taili było to obojętne. Traktowała to jako trening, Dzisiejsza noc była zimniejsza, niż zwykle, ale wszyscy spali spokojnie i byli zadowoleni. Następnego dnia, obudzili się wcześnie i pomaszerowali dalej. Zmiany były jeszcze większe. Przed południem, napotykali niewiele drzew liściastych, coraz więcej miejsca zajmowały drzewa iglaste. Późnym popołudniem Rei spostrzegł niewielkie pólko z mrozoodpornymi owocami. Pod wieczór było już wściekle zimno. Chociaż wszyscy byli przemarznięci, Rei cieszył się. Uśmiechał się lekko w głębi ducha. Ten uśmiech pojawił się też na jego twarzy, i Rop zapytał. “ Z czego się śmiejesz, To była najzimniejsza noc w moim życiu, a ty się śmiejesz, jak “głupi do sera”. “Wiesz, cieszę się z tego, że mamy tylko jeden dzień marszu do Dennor, i już jutro tam będziemy, kiedy się tylko pośpieszymy”, odpowiedział Rei. Rop chuchnął w swoje zmarznie dłonie i potarł o siebie.
“Rozumiem, ale nadal. Jesteśmy o dzień marszu oddaleni od Donner. Możesz rozpalić ognisko, abym mógł ogrzać moje palce, aby mi nie odpadły?”, powiedział Rop. Ta prośba, ucieszyła również Reia, bo on także przemarzł. Wkrótce obydwaj grzali się przy ognisku.
Trochę później, Taila przywiązała miecz i zamierzała gdzieś iść.
“Dlaczego odchodzisz?”, zapytał Rop.
“Muszę sprawdzić okolicę. Muszę jasno wiedzieć, czy ognisko odstraszyło wszystkie wilki, bo tu są wilki”, odpowiedziała Taila.
Rop był zaskoczony. O wilkach w ogóle nie myślał. Także Rei zapomniał o tych drapieżnikach. Dla bezpieczeństwa i uspokojenia się również przypasał sobie krótki miecz, który do tej pory wisiał przy jego pasie. Tego krótkiego miecza nigdy zauważał, bo nie był nigdy do tej pory potrzebny. Wróciła Taila, że wilków nie widziała, ale, że mogą one wrócić. Dlatego, ktoś musi czuwać przy ognisku, a drugi mieć normalną wartę. Nie wolno lekceważyć wilków.
Szczęśliwie, noc minęła bez szczególnych niespodzianek. Podobnie jak wcześniej położyli się blisko siebie. Nikt w tę noc nie spał dobrze. Nikt oprócz Ropa, którego nic nie mogło obudzić, tyko głód. Dopóki było ciemno, mogli stać się łupem, i tak, jak w grze w kota myszkę, nie było mądrych. Kiedy w końcu słońce, było już blisko południe. Na północy dni są krótkie. Rei, Rop i Taila odetchnęli, gdy zobaczyli promienie słońca. Przygrzewające słońce, oświetliło las i polną drogę.
W południe, słońce mieli za plecami. Zrobiło się zimniej. Północ dała wyraźnie o sobie znać, pierwszymi opadami śniegu, który widać było kamieniach, na lewo Reia. Na prawo był las.
“Długo to trwało?, zapytał Rop znudzony, “ jestem głodny i zmęczony. Nie powinniśmy odpocząć?“.
“Jeszcze nie”, powiedziała Taila, “ Prawdziwe z ciebie dziecko”.
“Phi, powiedział Rop z przekąsem. Obrzucił oburzonym wzrokiem Tailę i spojrzał na gęsty lasek. W jego oczach pojawiły się łzy i zaczął dmuchać przez nos. “Wilk”, zawołał, i schował się za najbliższymi grubymi jodłami. Rei obrócił się na pięcie. Taila podskoczyła, a Rop cofnął się. Para czerwono świecących ślepi widać było w ciemnościach lasi. Nagle, bez ostrzeżenia, wyskoczył ogromny zwierz. To nie był żaden wilk, tylko podobny do wilka . Był dwa, prawie trzy razy większy od normalnego wilka i na pewno o wiele razy silniejszy. Sierść tego niby wilka była koloru srebrzyście szarego. Pazury czarne i ostre. Odsłonięte zęby błyszczały srebrzyście, jak u wilka gotującego się do skoku. Chciał się rzucić na Tailę, ale ta uskoczyła w bok. Ponowił atak, ale też uskok ją uratował. Potem odwrócił się od niej, ale teraz Rei mógł być jego ofiarą. Rozpędził się i skoczył na Reia. Rei przewidział ten atak, ale zwierz udrapał go w plecy. Obydwoje upadli na ziemię, a zwierzę warknęło na niego. Znów skoczyło na niego. Na szczęście, Rei nie doznał żadnego złamania kości. Pazury ominęły go.
Gdy leżał poczuł jego śmierdzący oddech. Śmiercionośne pazury tylnej lewej łapy rozcięły mu prawą nogę i odsłoniło ciało. Rei krzyknął, bo jeden z pazurów głęboko utkwił w jego nodze. Następnie zrobił coś jeszcze, czego się po sobie nie spodziewał. Na pewno nie w tej sytuacji. Spojrzał w otwartą paszczę tego niby zwierza i ze smutkiem zadał cios krótkim mieczem temu podobnemu do wilka stworzeniu, w prawą przednią łapę. Zwierzę zawyło i cofnęło się. Rei wepchnął głębiej miecz w jego łapę. Szarpnął i wyciągnął miecz z rany. Wytrysnęła czarno-srebrna krew i opryskała rękę Reia. Zwierz znów zawył, potknął się i upadł. Później wstał i odszedł, z powrotem do lasu. Srebrzyście czarna krew sączyła z rany się na ziemię. Zakrwawiony Rei podniósł i masował sobie zranioną nogę. Koniec pazura wystawał z rany. Rei zaciśniętymi na nim zębami wyciągnął go. Gdy wyciągnął pazur, jęknął i oparł się o skałę. “ Co to było?”, zapytał. Z oczu popłynęły mu łzy, a rana paliła go. “Ja również nie wiem”, odpowiedział mu Rop. Taila wciągnęła ramiona.
“Wiem tylko jedno”, odparła, “ Musimy się stąd szybko wynieść. Rop potaknął i zsunął się ze skały na dół, gdzie uciekł przed, gdy stwór zbliżał się do niego. Taila zwróciła się do Reia.
“Dasz radę iść samodzielnie?”,zapytała z troską.
Rei przeszedł kilka kroków, ale nie mógł utrzymać równowagi i zatoczył się w kierunku Taili. Taila złapała go, przez co nie upadł na ziemię.
“Myślę, że lepiej będzie, gdy będziemy cię podpierać.”, powiedziała Taila zdecydowanie, a jeszcze lepiej będzie, gdy ranę najpierw zdezynfekujemy. Zajrzała do swojego plecaka i wyjęła z niego buteleczkę z brunatną cieczą. “Kupiłam ją od podróżującego handlarza. Powiedział, że będzie dobre na wszystkie skaleczenia i zapalenia. Wyciągnęła korek z buteleczki, z której wydobywał się ostry, nieprzyjemny zapach, podobny do zapachu śmierdzących jaj i martwych szczurów. Rei zasłonił swój nos.
“Mam nadzieję, że nie przedostanie przez uszy”, powiedział Rei, trzymając nadal. Zatkany nos. Taila potrząsnęła buteleczką. Również trzymała się za nos. “Bez obaw”. powiedziała, już kiedyś go wypróbowałam.
Świetnie działał, gdy zraniłam się w kolano. Ale, na twoim miejscu, nabrałabym powietrza i zacisnęła zęby.
“Dlaczego?”. Aaa, piekielnie pali”, Rei jęknął, a Taila wylała na jego ranę kilka kropli cieczy.
Zaledwie krople wsiąkły w ranę, na północny pojawiła się mała chmurka burzowa i powiał zimny północny wiatr. Rei wykonał taniec z bólu na niezranionej nodze, trzymając się oburącz za nogę w okolicach rany. Wydawało mu się, że wieczność upłynęła, od chwili wystąpienia zranienia i zapalenia. W miejscu zranienia pozostała tylko srebrzyście czarna kreska, która ciągnęła się od kolana, przez całe udo. “ Zadziwiające”, zauważyła Taila. “ U mnie, zabarwiła się na czerwono, a potem zniknęła”. U ciebie, świeciła krótko. Myślisz, że to leży we krwi tego zwierzęcia. Co, jeśli to jest trujące. Rei poruszył nogą tam i z powrotem. Myślę, że nie jestem zatruty. Myślę, że to stworzenie było magiczne”, odpowiedział. Moja noga funkcjonuje nawet teraz dużo lepiej. Ta ciemna paląca ciecz działa naprawdę cudownie”. Rei mógł chodzić bez problemu, a nawet więcej. Był szybszy niż zwykle. Tryskał energią i radością życia. Być może tkwiło to w ciemnym płynie, a może nie. Rei był zdania, że radość życia płynęła stąd, że przeciwstawił się śmierci. O włos brakowało, a stałby się posiłkiem jakiegoś podobnego do wilka, niby zwierzęcia. Dopiero w ostatnim ułamku sekundy się uratował. Tego się po sobie nigdy nie spodziewał. Taila zaczęła się znów martwić.
“Co, jeśli on znowu powróci i nagle zaatakuje, lub rzucił na ciebie przekleństwo”, powiedziała, a stan nogi po paru godzinach pogorszy się. Srebrzyście czarna blizna nie zniknie, co martwiło Tailę, a także Reia. Tailę ogarnął na tę myśl strach. Rei spojrzał na to spokojnie.
“Być może, być może nie”, powiedział. ”Być może nie było to przekleństwo, ale błogosławieństwo. Czuję się teraz tak samo silny, jak to stworzenie. Być może, mam teraz coś z jego siły. Taila była tym trochę zaskoczona, ale uspokoiła się. W międzyczasie, otoczenie stało się znów zimniejsze, i wokół było więcej śniegu, który pokrywał skały i góry. Trójka przechodziła teraz przez przełęcz. Z góry oglądali pokrytą śniegiem dolinę. Gęste lasy jodłowe ciągnęły w dal i kamienne skały, pokryte śniegiem leżały u ich stóp.
“Spójrzcie tylko. Tam leży Dennor. Prosto przed nami., powiedział z radością.


8. Miasto miedzy dwoma górami


Miasto między dwoma górami, Dennor, było największym miastem, jakie można było znaleźć na północy. Leżało dokładnie między dwoma górami. Pomiędzy stromymi klifami gór Dunmer i łagodnie wznoszącymi się pasmem górskim Falstor. ( Rei, Rop i taila przechodzili przez przełęcz gór Falstor). Dennor otoczone było szerokim i wysokim murem z kamienia. Przed wybudowaniem tego muru było otoczone palisadą z drewna i gliny. Dlatego Dennor było używane jako twierdza. Przed około 300 laty miała miejsce na północy niewielka wojna. Miało czterech konkurentów, a jednocześnie wrogów, którzy prowadzili ze sobą wojnę. Agresywne klany z klifów Dunmer, bardzo liczny lud Dennaster, uciążliwy lud Gudranerów, z północno-zachodniej przełęczy , Halma i lud południowców z doliny , w pobliżu przełęczy Halma. Agresywne klany z klifu Dunmer, nazywane także Brudinami, mieszkały daleko od wyższej cywilizacji myśliwych. Zostali wypędzeni z zielonych dolin i urządzili się w górach. Tam zaczęli rozwijać nienawiść do pozostałych ludzi. Lud Dennaster jest i był w większości postępowym ludem. Przybyli w góry, aby budować nowe miasta. Gudranerzy byli dla Dennastrów dobrymi sojusznikami. Na tej podstawie Gudranerzy razem z Donnasterami wyruszyli w góry. Okazało się dla Gudranerów, że warunki życia w górach bardzo im odpowiadają. W przeciwieństwie do innych, mieli bogatsze owłosienie i mogli zgromadzić więcej sadła w swoich biodrach. Do tego, Gudranerzy byli dobrymi sportowcami i mieli dobrą kondycję. Południowcy, Sudenerzy, ludzie z południa , coraz bardziej ciągnęli na północ. Rozpoczęli niewielkie potyczki z Brudinami, w czasie których padło wielu Sudenerów. Także Donnasterzy i Gudranerzy zagrażali Brudinom. Brudini zatem zaczęli jak górskie lwy poruszać się po górach. Atakowali błyskawicznie i zabijali szybko. Ponieważ znali lepiej góry, poruszali się szybciej. Donnasterzy uciekli na południe, w kierunku Sudenerów. Sudenerzy uważali, że to Brudini i zabijali Donnasterów. Pozostali Dennasterzy urządzali odwet przeciwko Sudenerom. Z biegiem lat było mnóstwo zabijania się i krwawych bitew przeciw Brudinom, Denna sterom i Gudrinom. Brudinowie walczyli z wszystkimi. Donasterzy i Gudrinerzy bronili swoich granic, przeciwko brutalnym Brudinom i opornym Sudenerom. Twierdza pod nazwą Dennor, nazwana tak na cześć generała Dennora von Fasta, została odbudowana. Na początku służła tylko do obrony granic, broniła przełęczy między klifami góry Denmor i górami Falstor. Później następcy rozbudowali twierdzę w silny punkt oporu Donnasterów i Gudranerów. Brudinowie próbowali zdobyć i zrabować twierdzę , a Sudenerzy chcieli ją zniszczyć, bo broniła państwa Dennaster, ale nikomu się to nie udało. Możliwe, że by to się udało, gdyby się zjednoczyli, ale wzajemnie ze sobą walczyli i nie udało im się jej zniszczyć, ani zrabować. Po jednej z wojen, która dokładnie trwała 2 lata, 2 miesiącei 2 dni, Donnasterzy, Gudanerzy i Sudenerzy zawiązali związek zjednoczeniowy i pakt przyjaźni. Razem wypędzili Brudinów i zniszczyli ostatnie opierające się jeszcze klany. Dennor został nazwany stolicą północy. Sudenerzy jednak, opuścili góry i osiedlili się w dolinach. Dennasterzy i Gudranerzy zaludnili tylko jedno miasto.
Rei często czytał w książkach historię tego nigdy nie zdobytego miasta, między dwoma górami. Kiedy był jeszcze małym chłopcem, widział ilustrację w książce, i był nią oczarowany. Teraz, gdy jako dorosły oglądał miasto był także nim zachwycony. Wydawało mu się większe. Stało tam potężne i solidne, ale wielkie mury , które go otaczały, wydawały mu się całkiem małymi. Nie zrobiły na nim wielkiego wrażenia. Nie było żadnych wysokich wież, tylko szerokie bramy. Mury wtopiły się w klify pasma gór Dunmer, które prawie pionowo strzelały w górę. Duża wewnętrzna twierdza z czarnego kamienia, stała w środku Dennor, wyrażnie jeszcze rozpoznawalna. Rei chętnie oglądał by dłużej, ale zbliżyli się do drewnianej bramy miasta. “Stać, kim jesteście ? Po co przybywacie.” zapytał strażnik przy bramie, trzymający w lewej ręce ostrą włócznię , którą teraz skierował w stronę Reia. “ Chcemy, hm.., wejść do miasta. Chcemy rozmawiać z panem Rudimusem, poszukać jego domu, kwatery”, odpowiedział Rei, nerwowo patrząc na włócznię. “ W porządku. Otworzyć bramę”, krzyknął . Inny głos mu odpowiedział: ”otwieram bramę”. Słychać było dźwięk otwieranej bramy, szczęk metalu, i brama powoli się otwierała. Obydwa skrzydła bramy klasnęły i zatrzymały się po obydwu stronach bramy, jak skrzydła odlatującego ptaka.
Rei, Rop i Taila wkroczyli do miasta Dennor. Rząd domów z czarnego drewna i z grubymi, żółtymi okiennicami okien rozciągał się przed nimi. Jakiś człowiek zgarniał z dachów za pomocą długiej szufli śnieg, jakaś dziewczyna służebna zaganiała tłustą świnkę do chlewika, stojącego obok domu. To była świnia z długim owłosieniem, przywieziona tutaj jeszcze przez Gudranerów. Świnia węszyła w śniegu, szukając czegoś do zjedzenia, a służebna rzucała jej resztki odpadków ciasta do koryta. Świnia łapczywie wyjadała pożywienie stamtąd. Rop mlaskał głośno i słychać było nawet burczenie w jego żołądku. To burczenie udzieliło się również żołądkowi Reia. Taila złapała się za brzuch i zawołała: “ Mam nadzieję, że wiesz gdzie szukać Rudi..” “Rudimusa”, poprawił ją Rei. “ Spokojnie. Tam mieszka Rudimus”, chociaż “nie jestem całkowicie pewny. Nigdy tutaj nie byłem. Ale on powiedział, że mieszka za murem, blisko kapliczki.”, odpowiedział Rei. “Ale, nie widzę nigdzie żadnej kapliczki”, powiedział Rop i spojrzał z powrotem w stronę świńskiego koryta. Jeśli tak dalej pójdzie, padnę z głodu. Od wczorajszego południa, nie miałem nic w gębie, oprócz starego, czerstwego, chleba. Mam tego powoli dosyć.” “Ja też, ale kapliczka gdzieś tutaj musi być, zatem szukaj jej, zamiast biadolić”, powiedział Rei z wyrzutem. Po kilku poszukiwaniach, Taila zauważyła kapliczkę. Poszli w jej kierunku. Niestety, w pobliżu kapliczki było wiele domów. Który z nich jest zatem ten, którego szukają. “Pięknie! Mamy więc teraz stukać do każdych drzwi?!”, zapytała Taila. “Jeśli to będzie konieczne? Nie mam zamiaru czekać na jakiś cud”, odpowiedział Rei, “Ale, myślę, że szukanie będzie krótkie. Mam na myśli ścieżkę Rudimusa. Rudimus szedł po pokrytej śniegiem ścieżce i wyciągnął z torby klucz. Najwidoczniej doszedł do swojego domu. To był samodzielny dom, z kolorowymi, mozaikowymi, okiennicami i szerokim dachem. Do jego wnętrza wchodziło się schodkach. Zanim Rudimus włożył klucz do zamka, Rei zawołał: “Rudimus !” Rudimus obejrzał się ze zdziwieniem za siebie. Miał szare włosy a na twarzy zmarszczki.
Gdy Rudimus spostrzegł Reia, roześmiał się i na jego twarzy pojawiły się zmarszczki-śmieszki.” Rei! Co się stało, że jesteś tu ?, zapytał i objął go przyjaźnie ramionami. “Nie przypuszczam, abyś podróż z Istiliant, aż tutaj do Dennor, wykonał tylko po to, aby uścisnąć starego przyjaciela.” Masz rację. Mam mianowicie do ciebie kilka ważnych pytań, o które zapytam potem, bo moi towarzysze podróży są przemarznięci i głodni. Czy można do tego coś więcej dodać?”
“Oczywiście wejdźcie do środka i ogrzejcie się”. Otworzył drzwi i przyjemne ciepło popłynęło z środka. Rop odetchnął z ulgą, a Taila mogła w końcu doznać ulgi w domowych warunkach. Rudimus zaprowadził ich do miłego pokoju mieszkalnego i rozpalił ogień w kominku. Obok kominka powiesił przemoczoną odzież. W pokoju obok mogli się przebrać. Rudimus zaproponował im na razie swoją odzież. Taila, która nosiła czapkę, spod której wystawały włosy, rozpuściła włosy i z pod nich pokazały się jej blond włosy. “O rany!” zawołał Rudimus ze zdziwieniem, gdy Taila pojawiła się z rozpuszczonymi włosami. ”Jesteś zatem kobietą, a ta męska odzież?!” Tak, to ja. Masz coś przeciwko temu?, zapytała Taila.
“Ależ nie. Byłem tylko zdziwiony. Miałem cię za jakiegoś młodzieniaszka, a tu nagle kobieta w męskim przebraniu”.

Rudimus był zarówno zdziwiony jak i wstrząśnięty. Rei również wyszedł, aby obejrzeć piękną towarzyszkę podróży. “To jest kobieta“, powiedział do Reia , myśląc, że go tym zaskoczy. “Tak, wiem o tym”, odpowiedział Rei i strzelił palcami. Rudimus był oszołomiony i brak było mu słów. Według niego nie mogło być nic bardziej sprzecznego. Potem ,Rop i Rei wyszli z sąsiedniego pokoju , a weszła Taila, aby się również przebrać, Następnie wszyscy usiedli w swych nowych i suchych ubraniach za stołem, a Rei opowiedział Rudimusowi o swoim problemie. O chorej Deli, chytrej wiedźmie, o nagrodzie, i znalezieniu auny. Nic nie zostało pominięte. Dodatkowo opowiedział Rudimusowi, jak dołączyło do niego jego dwóch dziwnych kompanów, i zakończył swoje opowiadanie. Rudimus gładził swoją brodę.
"Więc chcesz dowiedzieć się więcej o aunie, i jak można je złapać?", zapytał a Rei potaknął. "Rudimus wydął wargi i powiedział: ",,To, mój drogi przyjacielu będzie niebezpiecznym przedsięwzięciem." "Ale ponieważ jest to tak ważne dla ciebie to ci pomogę."
"Gdybym nie znał cię, to bym powiedział, że do mam czynienia z szaleńcem, aby ważyć się złapać aunę." "Aby złapać aunę jest prawie niemożliwe. Jest tylko kilka metod, aby utrzymać ją utrzymać przy życiu. “ A jakie to byłyby metody?" Rei zapytał z zaciekawieniem. ",,Ja nie pamiętam. Ale mam wszystko co jest dostępne w książce informacje, możesz je przeczytać, jeśli chcesz", powiedział Rudimus i przerwał"
"To wszystko co mam do powiedzenia", powiedział Rudimus i rzuciłł książkę na stół. Zajrzyj spokojnie do niej". "Rei otworzył książkę. Delikatny kwiatowy zapach uniósł się z książki po jej otwarciu.""Rei wiedział, że Rudimus książki, które pachniały kwiatami, po prostu lubił. Przekartkował kilka stron , aż do poroża złocistego jelenia, rzucił szybkie spojrzenie na opis Geomu. (…Geom mieszka w górach, w paśmie górskim Huggeland.". Przypomina skałę, dlatego jest bardzo trudny do wykrycia. Ten kamuflaż daje mu przewagę podczas polowania na mniejsze zwierzęta." On rzadko atakuje ludzi, nie lubi zapachu ludzi. Ciało ludzkie nie smakuje mu. Woli zające, kuropatwy i inne małe zwierzęta górskie.
Od czasu do czasu, Geom przenosi się w cieplejsze obszary. Ale ponieważ geom jest bardzo wrażliwy na działanie silnych promieni słonecznych, kryje się w głębokich norach. Gdy wędrowiec zobaczy geoma biorą go za ducha lub olbrzyma i ucieka. Z powyższych względów, zawdzięcza swoją nazwę… Wzgórze-Olbrzym.


9. Nie tak długi rozdział


W końcu, Rei znalazł rozdział na temat auny. Niewyraźna postać znajdowała między literami tekstu książki. Rycina miała przedstawiać aunę. Rozpływała się w złocistej mgle. Rei zauważył, że Rudimus musiał poświęcić temu rozdziałowi wiele czasu i rozpoczął czytanie od tego właśnie rozdziału.
Auna.
Dziwne stworzenie, fascynowała ludzkość od dawna. Tak tak bardzo, że jako legendarną aunę, którą można już znaleźć w książkach dla dzieci: np. “Strażnik tajemnicy lasu” (patrz: legenda Salasa Schatza), czy “Potęga magii” (patrz:“Utracone skarby”), “Wieczna piękność“ (patrz: opowiadania dla dzieci” (Waldo Nobi).
Gdy zagłębić się bardziej w legendy i stare historie, natrafia się coraz częściej na takie opisy. Ku mojemu rozczarowaniu jednak, wiele ważnych punktów, jest przedstawione mgliście i zawoalowane. Tak również jest w przypadku auny. Jak zwykle w legendach, są one opisywane jako potężne. Rodzi się jednak pytanie, co to za potęga i co to za tajemnica. Czy to jest potęga magii, czy też siły fizycznej? Czy to jest ludzka tajemnica, czy też głęboko ugruntowane pytanie o wszechświat?
Te pytania w całej historii, legendach, mitach, informatorach nigdy nie nie były tak stawiane.
Widziałem więc, że moim zadaniem jest wyjaśnienie zagadki legendarnej auny, z korzyścią dla ludzkości. Zdecydowałem się na jedną z najtrudniejszych podróży w moim życiu. (w książce: Podróże Rudimusa, możecie o tym poczytać). Wreszcie wróciłem po długiej podróży i wyciągnąłem wnioski. Mianowicie. Nigdy nie spotkałem auny osobiście, czego bardzo żałowałem, ale wiele się o niej dowiedziałem. Polecam wam przeczytanie mojej książki, która zawiera informacje na temat auny.
Nazwa.
Auna, znana ludziom pod tą nazwą, nosi więcej prastarych nazw.
Nazwa Auna, pochodzi od naszych praojców i pramatek, którzy jeszcze mówili w starym językiem Veru. W książce Verus (pierwszej książce, którą napisałam w języku Veru), nazwa Auna zostało opisane inaczej: Au`Nah, co przekładając na język dzisiejszy ma dwa znaczenia: Po pierwsze: święta matka, Po drugie: istota magiczna
Odwoływanie się do świetej matki nie jest właściwe, ponieważ Au`Naha oznacza nie tylko legendarną aunę, lecz także boginię Herę, nazywaną także świętą matką. Dlatego też, jedyną właściwym tłumaczeniem słowa auna, jest określenie “magiczna istota”. Ludzie mają więc rację, bo auna jest wszędzie określana jako magiczna, praktycznie we wszystkich legendach. Istnieją jednak inne określenia ludzi na ten temat. Przez wiedżmy (patrz: rozdz.9), auna nazywana jest jako Dudla. Co znaczy np.. takie słowo, jak: mistrz. Skąd się wzięło pojęcie “mistrz”, trudno powiedzieć. Inaczej widzą to wiedźmy. Auna jest ich mistrzem. Mistrzem w magii lub ich zdaniem chodzi o mistrzowskie wykonywanie rzeczy. Auna jest dla nich mistrzem magii.
Magia.
Zajmiemy się teraz tematem, który jest bardzo ważny, i który mnie teraz interesuje najbardziej. Niestety, mało tutaj na ten temat, że auna tylko rzadko przyjmuje ludzką twarz. Istnieje wyobrażenie wyglądu auny, inaczej nie było by żadnych historii, pisanych przez świadków, ale są pokrętne i niezrozumiałe, że mogą być niewiarygodne i określane jako zwariowane. Ja sam, rozmawiałem z jednym takim świadkiem, z którym mieszkałem, jak on mrużył oczy i zawsze zapominał, kim jestem. Nieważne, jak mu często przypominałem. Kiedyś nawet, próbował mnie udusić, wierząc, że jestem mordercą jego matki.
Ale podejrzewam, że Auna zbyt silnie napastowana przez ludzi, używa magii dla pomieszania ich myśli i wspomnień. Można tu mówić, o wyższej formie magii iluzyjnej. Często chodzi o niższe formy prostej iluzji, lub małych czarów. Prawdziwy czarownik zajmuje się średnim stopniem czarów. Ale, one najczęściej dotyczą ludzi, otrzymujemy średni stopień iluzji. Moim zdaniem, więc, auna opanowała najwyższy stopień iluzji. Iluzja jest zatem tak silna, że może wpływać na myśli ludzi, lub nawet kasować je, czy zmieniać. Jeszcze wyższą rodzajem magii, którą mogę podać, była magia światła. Zanim ten mój świadek, o którym mówiłem, próbował mnie zamordować, opowiadał mi o promieniu światła, który widział.Potem uderzyło go coś twardego, a on gdzieś jakby odpłynął. Oznacza to, że auna posługuje się magią (czarami) światła. Czary przy pomocy światła, albo sztuka magii świetlnej, lub nazywaną magią światła, jest rodzajem białej magii. Niektóry czytelnik zaniepokoi się, że auna posługuje się czarną magią, lub po prostu używa przekleństw. W każdym bądź razie, czyni to aunę nie mniej niebezpieczną. Bądź co bądź, jest zdolna zakłócić rozum i nie zdziwiło by mnie, gdyby auna była zdolna czarować przy użyciu światła wystarczająco silnie. Co było od wieków uważane za niemożliwe, że to światło dorównuje światłu słońca czy gwiazd. Wnioskuję to z tego, że tylko niektórzy ze świadków mogło zwariować, a wilu tylko zostali oślepionych , oślepiającym promieniem światła. Jaśniejszym niż promień słońca.
Oślepieni, nie są , moim zdaniem, w istocie oślepionymi. Być może w chwili patrzenia, bo widzieli rzeczy, których widzieć nie powinni. Mianowicie aunę.
Oślepieni mówią, że auna jest piękniejsza od najbardziej czcigodnych księżniczek. Piękniejsza nawet od królowej Isiony, której piękności nigdy nie podziwiałem, ale wiele o niej słyszałem. Reasumując, chciałbym tylko powiedzieć, że auna niewątpliwie jest piękna, używa najwyższego stopnia iluzji, jaką jest stosowana przez nią magia światła. To są moje ogólne wnioski o magii auny. Jestem pewny, że ma ona o wiele więcej zdolności magicznych niż tylkoi te, które dotychczas wymieniłem.
Chciałbym też dodać, że istnienie magii to są tylko moje przypuszczenia, a nie fakty naukowe. W każdym razie, powinna ona być brane z ostrożnością, z powątpiewaniem.


9.Magiczna piękność.


Jak już powiedziałem, aunę można określić, jako: cudowną, szlachetną, doskonałą, świetlistą, itp. Doniesienia ( także legendy) określają aunę, jako świetlistą postać. Lenz, jeden z oślepionych jest przekonany, że jej oczy czasami świeciły i były czerwone, czasami zielone, czasami żółte, czasami niebieskie. Auna, którą on widział, była duża, bardzo duża. Wielka jak olbrzym. Być może, że to była iluzja użyta przez aunę, że jest ogromną. Jaka w rzeczywistości jest nie wiemy.
Lenz opisał dodatkowo jej delikatne ręce, podświetlone symbolami i znakami. Szczególnie z wielką uwagą opisał jej nos, który o prostu określił jako: śliczny, piękny. Również inne części jej ciała określił jako piękne, doskonałe i świetliste.
Nawet te, opisywane przez tych uważanych za szalonych, zwariowanych, mówiły o pięknie auny, o pięknych jej wcieleniach, postaciach.
Jednym z problemów, było to, że żaden ze świadków nie podawał jednego spójnego, ogólnego obrazu tej postaci. Czy to była czy kobieta ? czy mężczyzna?. Człowiek, czy nie człowiek? Czy miał (a) jakiś kształt, czy też nie miał(a) żadnego kształtu? Muszę podkreślić, że wszyscy świadkowie byli zachwyceni jej pięknością. W każdym przypadku używali określeń: piękna, świetlista, słodka, wspaniała itp. Nikt nie określał jej płci, ani jej rozmiarów. Mówili o dużych oczach. Kolor oczu zmieniał się. Wobec tych różnych niedokładności, nie można być pewnym wyglądu auny.


10.Jak można się przeciwstawić tej prawdopodobnie nieograniczonej potędze?


Więc, ponieważ Ona (?) dysponuje nieograniczoną mocą i magią, przeciwstawienie się Jej, wydaje się beznadziejne. Większość z Was będzie tak sądzić. Ja sądzę jednak inaczej. W czasie moich podróży, dowiedziałem różności o mocy jej magii i również obronie przeciwko niej. To było kwestią przypadku. Chociaż istniał problem, który mnie najwięcej zajmował. Irytował mnie dniami, jak szukać czegoś, czego nie można zlokalizować. Szczęśliwym trafem, napotkałem czarownika, któremu mogłem zaufać. Poza tym, błąkałem się i trafiłem na niego. Zaprosił mnie do swojego domu i poczęstował ciastem i herbatą. Gdy zapytałem go, czy zna drogę, gdzie można spotkać aunę. Nie tylko, że mnie ugościł, ale dał mi odpowiedź na moje pytanie.
Rei wciągnął głęboko powietrze i kartkował strony niecierpliwie, szybko, jak tylko palec wskazujący mu na to pozwolił. Ku jego rozczarowaniu, ostatnia strona o aunie była wyrwana. Rzucił książkę na stół. “ Dlaczego?! Dlaczego zawsze ja?”, zawołał walnął głową o stół. Taila, Rop i Rudimus, którzy cały przysłuchiwali się, zrobili zdziwione miny.
“Co zatem dalej?, zapytał Rop z zaciekawieniem. “Ostatnia kartka. Kartka z odpowiedzią, wydarta”, powiedział Rei, i znów walnął głową o stół. “Co?!”, zawołał Rudimus i chwycił za książkę. “Niewiarygodne. Po prostu, nie do uwierzenia. Kto ośmielił się, moją ulubioną książce zniszczyć?” Ze zdenerwowaniem rzucił książkę na stół. Rop był zszokowany i głęboko wciągnął powietrze. “Teraz naszą długą podróż będziemy wykonywać całkowicie w nieznane”, zajęczał Rei. Rop poklepał go współczująco po plecach. Na twarzy Taili pojawił się smutek i współczucie. Rudimus nadal był zdenerwowany tym, że ktoś śmiał zniszczyć to jego ulubione dzieło. “W najbardziej ważnym miejscu”, powiedział i targał swoje włosy.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2013-05-29 (1012 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej