Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Królestwo spokoju
 
Katalog - dodano
 Kroniki Jaaru. Megapolis
- Adam Faber
 Syrena
- John Everson
 Siedem śmierci Evelyn Hardcastle
- Stuart Turton
 Gamedec. Czas silnych istot
- Marcin Przybyłek
 Europa w zimie
- Dave Hutchinson
 
- skomentowano
 Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne
- Aneta Jadowska
 Wiedźmie opowieści
- Olga Gromyko
 Pierwsze słowo
- Marta Kisiel
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 

''Krzyk aniołów'' - Joseph Nassise



Prolog



Wpatrywał się w przedmiot leżący u jego nóg z jasnym przeświadczeniem, że to, co właśnie znaleźli, odmieni świat na zawsze.
Nigdy nie był bardziej podniecony. I przerażony. Wiedział, że w ciągu kilku minut będzie musiał zdecydować, co zrobić ze znaleziskiem. W przeciwnym razie wiadomość rozniosłaby się po obozie szybciej niż pożar lasu na szczytach Sierra. Jeśli do tego dojdzie, będzie za późno.
Już od kilku miesięcy pracował ze swoją drużyną wzdłuż brzegów Morza Martwego i sezon powoli chylił się ku końcowi. W ciągu tygodnia lub dwóch ich pozwolenia wygasną i mocno wątpliwym było, czy uda się zebrać fundusze na powrót w przyszłym roku. Nie wspominając już, że przemoc szerząca się w Okupowanych Ziemiach groziła całkowitym zamknięciem granic.
I nagle pojawiło się to coś.
– Kto jeszcze wie? – Odwrócił się do kucającego obok mężczyzny.
Ten pokręcił głową.
– Nikt. Pracowałem przy tym wykopalisku sam przez cały dzień. Jesteś pierwszym, który to widzi. Nie licząc mnie, rzecz jasna.
Może mieli jeszcze szansę.
Odezwał się w końcu po dłuższej chwili rozmyślań.
– Dobrze, oto, co zrobimy…


* * *



Później, tej samej nocy.
Jego drużyna szybko przeszła przez obozowisko i zebrała się po przeciwnej stronie. Okolica była cicha i wydawało się, że nikt nie zauważył ich przejścia. Mając pięć godzin do świtu, powinni zdążyć pobrać próbki, zapakować je i załadować na ciężarówkę, zanim ktokolwiek odkryje ich zamiary.
Było ich pięciu. Wszystkich znał od lat. Wszystkim ufał bezgranicznie. Składali te same przysięgi, co on sam, więc nie miał wątpliwości, że zabiorą sekret do grobu, jeśli będzie trzeba.
Mimo wszystko miał nadzieję, że do tego nie dojdzie. Wolał nawet nie myśleć, co by się stało, gdyby ktoś nakrył ich w samym środku pracy.
A ta nie była łatwa. Okaz nie należał do największych, na wysokość jakieś siedem stóp, jednak na szerokość już ze dwa razy tyle, a on bardzo chciał wyjąć go w jednym kawałku, o ile to tylko możliwe. Wyciągnięcie z dotychczasowego miejsca spoczynku zajęło im niemal trzy godziny. Odpowiednie przygotowanie i zapakowanie – kolejne dwie. Kiedy niebo zaczęło już różowieć od wschodu słońca, pracowali wściekle, byle tylko umieścić ładunek na ciężarówce należącej do ekspedycji.
Podczas gdy reszta drużyny całą noc zajmowała się zbieraniem próbek, on podpiął się w końcu do sieci, żeby rozpocząć inny, dalekosiężny plan. Zabezpieczył miejsce przechowywania okazu zanim zdecydują, co z nim zrobić i ustalił spotkanie z innymi, w drodze na północ. Przemyt próbek będzie trudny, ale na szczęście znał więcej niż kilka miejsc, gdzie pogranicznicy byli skłonni przymknąć oko za odpowiednią sumkę. Zabierając się za to, przekroczył cienką granicę i nie było już odwrotu. Jak na razie, nie mógł zrobić nic więcej.
Towarzysze pożegnali go po cichu przed tą długą podróżą na północ, a on wspiął się na siedzenie obok kierowcy. Reszta członków ekspedycji właśnie zaczynała się budzić, nie było czasu do stracenia.
Gdy ruszyli, zdał sobie sprawę, że oto właśnie zorganizował i przeprowadził największą kradzież w historii wolnego świata.
I – Boże, miej go w swojej opiece – podobało mu się to.









Copyright © by Fantasy Book All Right Reserved.

Opublikowano dnia: 2013-09-05 (723 odsłon)

[ Wróć ]



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej