Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Ja, potępiona
 
Katalog - dodano
 Epoka diamentu
- Neal Stephenson
 Kroniki Jaaru. Tajemne imię
- Adam Faber
 Hajmdal. Księżyce monarchy
- Dariusz Domagalski
 Alyssa i czary
- A.G. Howard
 Prawda i iluzja
- Jennifer Sommersby
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
Michael Gerber
Michael Gerber



Michael Gerber, rozwrzeszczany i różowiutki, wydostał się na ten świat nieco przedwcześnie 14 czerwca 1969. Nie spieszyłoby mu się tak bardzo, gdyby wiedział, że do tego czasu Beatlesi praktycznie już się rozpadli. Co więcej, przyszedł na świat w samym sercu amerykańskiego Południa, regionu, który do dziś budzi w nim zabobonny lęk. Choć jego rodzice nie mogli zasypać przepaści, dzielącej Johna Lennona i Paula McCartneya, przenieśli się przynajmniej do St. Louis w stanie Missouri (wciąż leżącego tak jakby na Południu, ale jednocześnie wybitnie – i na szczęście - mało południowego). Tam właśnie, w mieście ludzi mających hopla na punkcie piwa i baseballu, Michael Gerber spędził niemal całe dzieciństwo.

Gerber szybko zorientował się, że jest małym człowiekiem – dzieckiem – i jeśli ma przetrwać, musi sprawić, by duzi ludzie go polubili. Rozpoczął zatem od odgrywania zaimprowizowanych scenek komediowych przed rodziną i przez kilka ładnych lat sam widok pełnego osobliwie profesorskiej godności chłopczyka w brudnych okularach mówiącego rzeczy typu „Nixon to fajfus” wystarczył, by wszystkich rozśmieszyć. Pamiętajcie, działo się to w latach siedemdziesiątych, kiedy ludzie palili mnóstwo nieleczniczej trawki.

Gdy Gerber założył długie spodnie, odkrył jednak, że rówieśników dużo trudniej zadowolić. Ale że byli mniej więcej tego samego wzrostu co on, nie przejmował się nimi zbytnio. Największą osobą w klasie pozostawał nauczyciel, i Michael Gerber wiedział instynktownie, że aby trafić do jego serca, potrzeba nie dowcipów o Nixonie, lecz dobrych stopni. Komedia poszła w odstawkę; przez następnych dziesięć lat Gerber był chyba najpoważniejszym, najbardziej bezbarwnym dzieckiem, jakie dorastało na środkowym Zachodzie. Gdyby istniały konkursy antytalentów, z pewnością wygrałby je wszystkie.

W życiu istnieją jednak okresy zbyt śmieszne, by traktować je serio, i wiek dojrzewania z pewnością do nich należy. Zainspirowany przez pisarzy takich jak James Thurber i Robert Benchley, Gerber zaczął zapełniać kolejne kołonotatniki opowiadaniami i dowcipami. To doprowadziło go do własnego felietonu w szkolnej gazetce i przyjęcia na Uniwersytet Yale.

Uniwersytet Yale, położony w New Haven, Connecticut, cieszy się opinią jednej z najbardziej prestiżowych amerykańskich uczelni. Od ponad trzystu lat zachęca się tu studentów, by zbawiali świat, i Bóg świadkiem, że naprawdę próbują, ale świat mimo to robi się coraz bardziej porypany. Jako student historii Gerber uświadomił to sobie natychmiast i zgodnie z przysięgą Hipokratesa „po pierwsze, nie szkodzić” uznał, że jeśli zajmie się satyrą, świat na tym nie ucierpi. Zaczął pisać felietony do studenckiego tygodnika The Yale Herald, a potem wskrzesił stary uczelniany magazyn satyryczny, Yale Record.

The Record pozwolił Gerberowi odpuścić sobie wszystkie cudowne szanse edukacji, jakie zapewnia Yale, i skupić się na nocnych poszukiwaniach na kampusie zdjęcia Hitlera, które następnie doklejał do ciała bardzo grubej nagiej kobiety. Nie dość, że sam zlekceważył swoje wykształcenie, namówił do współpracy jeszcze kilka osób. Ich stracony czas i pieniądze przyniosły owoce: The Record do dziś rujnuje życia kolejnych pokoleń studentów.

Po skończeniu studiów w 1991, Gerber próbował stworzyć ogólnokrajowy satyryczny magazyn studencki. Nic z tego nie wyszło. Spróbował zatem zatrudnić się w Nowym Jorku jako redaktor w którymś z pism. Z tego też nic nie wyszło. Na rok przeniósł się do Seattle, i to mu wyszło, lecz tylko dlatego, że nie robił tam nic prócz grania w remika z najlepszym kumplem z liceum. Pracował dorywczo, pisując też nie cieszące się zbytnią estymą felietony humorystyczne do Seattle Weekly.

W 1995, Gerber ponownie przeniósł się do Nowego Jorku, po raz kolejny bezskutecznie próbując się wybić. Nie wystarczyło mu zrujnowanie własnej kariery, toteż namówił do współpracy pisarskiej kolegę z college’u, Jonathana Schwarza, i razem znosili kolejne klęski. Przez następne pięć lat niemal głodowali, od czasu do czasu sprzedając teksty humorystyczne do The New Yorkera, The Atlantic Monthly, Esquire, i wielu innych publikacji. Panowie Gerber i Schwarz pisywali skecze dla PBS, NPR, i "Saturday Night Live," a także stworzyli parodię The Wall Street Journal, która nie weszła do dystrybucji, bo dystrybucją gazet zajmuje się jedna wielka mafia. Najlepsze, co można powiedzieć o tym okresie życia Gerbera to to, że sprawił sobie kota.

W 2000, Gerber powiedział w końcu „do diabła z tym” i wrócił do Chicago, gdzie kończył liceum. Po kilku kolejnych nieudanych startach w różnych zawodach – od reklamy po redagowanie pism dla dzieci – Gerber zaczął pisać po nocach parodię Harry’ego Pottera. Dotychczasowe, raczej żałosne osiągnięcia sprawiły, iż wątpił, by ktokolwiek zechciał ją wydać, ale i tak świetnie się bawił, wymyślając kolejne żarty. Choć konstytucja USA gwarantuje prawo do tworzenia parodii, wielu wydawców odrzuciło maszynopis, obawiając się procesu ze strony Warner Bros. Szykujący się właśnie do ślubu Michael Gerber uznał, że nie ma do stracenia nic poza własnym nieuzasadnionym optymizmem i w grudniu 2001 sam wydał Barry’ego Trottera i bezczelną parodię. W Wielkiej Brytanii ukazała się pod tytułem Barry Trotter i bezwstydna parodia i najwyraźniej zmiana jednego słowa wystarczyła, by utrzymać ją przez pół roku na liście bestsellerów..

Trzy lata - i 700,000 egzemplarzy - później, Barry Trotter doczekał się dwóch kontynuacji (Barry Trotter and the Unnecessary Sequel w 2003, i Barry Trotter and the Dead Horse w 2004). Serię przetłumaczono na niemal dwadzieścia języków, co dowiodło ostatecznie, że dowcip kloaczny jest naprawdę uniwersalny. Sukces finansowy zaowocował zakupem kilku par nowych spodni, gitary Rickenbacker i mnóstwa używanych książek. Nie chcąc spocząć na laurach, Gerber pracuje obecnie nad dwiema kolejnymi parodiami i powieścią humorystyczną; ma nadzieję wydać je wszystkie w ciągu następnego roku-dwóch. Mieszka w Chicago w stanie Illinois z żoną i trzema kotami.


Wysłano dnia 21-10-2006 o godz. 08:54:03 przez Zuna
 
Pokrewne linki
 Więcej o Biografie
 Napisane przez Zuna


Najczęściej czytany artykuł o Biografie:
Magdalena Kozak
 
Opcje
 Strona do druku Strona do druku
 

"Michael Gerber" | Logowanie/Założenie konta | 0 komentarze
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować



Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej