Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Ostatnie dni Nowego Paryża
 
Katalog - dodano
 Ziemia złych uroków. Tom I
- Jacek Kloss
 Lucyfer
- Jennifer L. Armentrout
 Heroina
- Mons Kallentoft
 Czarownica
- Małgorzata Lisińska
 Tropiciel
- Małgorzata Lisińska
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Skarb w glinianym naczyniu - Mariusz Kaszyński

’’Nie sądź książki po okładce’’ – te słowa nasunęły mi się po lekturze debiutanckiej powieści Mariusza Kaszyńskiego zatytułowanej ’’Skarb w glinianym naczyniu’’. Nie wiem czym kierował się autor okładkowej ilustracji, ale przyznam, że pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobiła nie było zbyt korzystne. Zainteresowała mnie jednak notka zamieszczona z tyłu książki, więc zabrałam się za czytanie…

Już od pierwszych stron autor pokazuje jaki klimat zaplanował dla swojej powieści. Nie miało to być bynajmniej fantasy sielskie i anielskie, lecz raczej kryminalne, ze słownictwem bardzo czasem dosadnym i konkretnym, w której krwawych i bardzo obrazowych opisów dramatycznych wydarzeń nie zabraknie. Ale czegóż innego czytelnik mógłby oczekiwać od wielbiciela prozy Stephena Kinga, za jakiego uchodzi Mariusz Kaszyński.

Autor osadził akcję swej powieści w Dębiej Górze, nadmorskiej miejscowości, tętniącej życiem tylko w sezonie. Teraz jednak trwa zima i wydaje się, iż życie zamarło. Jest to jednak spokój tylko pozorny, ponieważ zaczynają ginąć ludzie. Niektórzy bez śladu, po innych zaś zostają tylko krwawe tropy…
Pisarz wykazał się wysokiej klasy umiejętnością opisywania tych wypadków. Świetnie stopniuje napięcie, tak iż czytając bezwiednie przyspieszałam przesuwanie wzrokiem po stronie, by jak najszybciej dowiedzieć się ’’co dalej’’. Bardzo barwnie i plastyczne potrafił oddać też wypadki zniknięcia, pozbawiania życia lub ’’tylko’’ kończyn.

Akcja książki toczy się między 24 grudnia a 2 stycznia. Daty kolejnych dni otwierają następujące po sobie rozdziały, a zabieg ten z pewnością dodaje dynamizmu lekturze.
Wszystko zaczyna się od tajemniczego zaginięcia świętego Mikołaja. Właściwie to wioskowego pijaczka przebranego za takowego, który właściwie już już miał iść obdarowywać swoje dziatki wybrakowanymi prezentami, lecz w ostatniej chwili ’’coś’’ zaprząta jego uwagę... i staje się pierwszą ofiarą tajemniczej istoty.

Kolejne wydarzenia następują już później szybko po sobie. Autor nie pozwala przestać się zastanawiać kto lub co porywa i zabija. Dlaczego właściwie dlaczego to robi i jaki związek te wydarzenia mają z przeszłością wioski. Akcja książki przeplata się ze wspomnieniami bohaterów oraz ich refleksjami odnośnie życia oraz ludzi jako takich. Są one bardzo często zabarwione goryczą i sarkazmem. Nie brakuje jednak i takich po lekturze, których nie sposób się nie uśmiechnąć.

Powieść Mariusza Kaszyńskiego stanowi bardzo dobrą lekturę. Język, jakim posługuje się autor oraz fabuła z pewnością nie pozostawią czytelnika obojętnym. Ja z ciekawością zaś będę wyglądać jego kolejnej książki.

[Mariusz Kaszyński, ’’Skarb w glinianym naczyniu’’, Agencja Wydawnicza Runa 2008]



      Dodane: May 13th 2008
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 2594
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej