 |
|
 |
|
|
| |
Skarb w glinianym naczyniu - Mariusz Kaszyński
| ’’Nie sądź książki po okładce’’ – te słowa nasunęły mi się po lekturze debiutanckiej powieści Mariusza Kaszyńskiego zatytułowanej ’’Skarb w glinianym naczyniu’’. Nie wiem czym kierował się autor okładkowej ilustracji, ale przyznam, że pierwsze wrażenie jakie na mnie zrobiła nie było zbyt korzystne. Zainteresowała mnie jednak notka zamieszczona z tyłu książki, więc zabrałam się za czytanie…
Już od pierwszych stron autor pokazuje jaki klimat zaplanował dla swojej powieści. Nie miało to być bynajmniej fantasy sielskie i anielskie, lecz raczej kryminalne, ze słownictwem bardzo czasem dosadnym i konkretnym, w której krwawych i bardzo obrazowych opisów dramatycznych wydarzeń nie zabraknie. Ale czegóż innego czytelnik mógłby oczekiwać od wielbiciela prozy Stephena Kinga, za jakiego uchodzi Mariusz Kaszyński.
Autor osadził akcję swej powieści w Dębiej Górze, nadmorskiej miejscowości, tętniącej życiem tylko w sezonie. Teraz jednak trwa zima i wydaje się, iż życie zamarło. Jest to jednak spokój tylko pozorny, ponieważ zaczynają ginąć ludzie. Niektórzy bez śladu, po innych zaś zostają tylko krwawe tropy…
Pisarz wykazał się wysokiej klasy umiejętnością opisywania tych wypadków. Świetnie stopniuje napięcie, tak iż czytając bezwiednie przyspieszałam przesuwanie wzrokiem po stronie, by jak najszybciej dowiedzieć się ’’co dalej’’. Bardzo barwnie i plastyczne potrafił oddać też wypadki zniknięcia, pozbawiania życia lub ’’tylko’’ kończyn.
Akcja książki toczy się między 24 grudnia a 2 stycznia. Daty kolejnych dni otwierają następujące po sobie rozdziały, a zabieg ten z pewnością dodaje dynamizmu lekturze. Wszystko zaczyna się od tajemniczego zaginięcia świętego Mikołaja. Właściwie to wioskowego pijaczka przebranego za takowego, który właściwie już już miał iść obdarowywać swoje dziatki wybrakowanymi prezentami, lecz w ostatniej chwili ’’coś’’ zaprząta jego uwagę... i staje się pierwszą ofiarą tajemniczej istoty.
Kolejne wydarzenia następują już później szybko po sobie. Autor nie pozwala przestać się zastanawiać kto lub co porywa i zabija. Dlaczego właściwie dlaczego to robi i jaki związek te wydarzenia mają z przeszłością wioski. Akcja książki przeplata się ze wspomnieniami bohaterów oraz ich refleksjami odnośnie życia oraz ludzi jako takich. Są one bardzo często zabarwione goryczą i sarkazmem. Nie brakuje jednak i takich po lekturze, których nie sposób się nie uśmiechnąć.
Powieść Mariusza Kaszyńskiego stanowi bardzo dobrą lekturę. Język, jakim posługuje się autor oraz fabuła z pewnością nie pozostawią czytelnika obojętnym. Ja z ciekawością zaś będę wyglądać jego kolejnej książki. [Mariusz Kaszyński, ’’Skarb w glinianym naczyniu’’, Agencja Wydawnicza Runa 2008]
Dodane: May 13th 2008 Recenzent: Zuna Wynik:      Link: Informacja o książce Odsłon: 1096 Język: polish
[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]
|
|
|
|
|
|
Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi. Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
|
|
|