Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Uczennica maga
 
Katalog - dodano
 Immersja
- Erick Pol
 Jadowity miecz
- Rafał Dębski
 Zabójcze maszyny
- Philip Reeve
 Ostatnie konklawe
- Marcin Wolski
 Strażnik rzeczy zagubionych
- Ruth Hogan
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 
 

   Inne Anioły - Lili St. Crow

Siedzę i patrzę na śliczną okładkę ''Innych Aniołów''. Powieść skończyłam czytać przed jakąś godziną i już wiem, że nie wezmę jej do ręki nigdy więcej. Jestem nią rozczarowana i postanowiłam, że już nigdy nie uwierzę czytelniczkom, które oceniają powieści dzień po ich premierze.

Lili St. Crow jest jedną z pisarek, które zostały pochłonięte przez ostatnimi czasy popularny gatunek literatury, który zwie się romans paranormalny. Prawdopodobnie urzekły ją historie jej koleżanek po fachu i sama postanowiła stworzyć powieść, w której schemat goni schemat.
Kiedy kupowałam tę książkę myślałam, że ma coś wspólnego z tytułowymi aniołami, niestety, wzmianka o aniele jest tylko jedna i chodzi o jednego z bohaterów książki, który nie jest skrzydlatym.

Dru jest szesnastoletnią córką łowcy demonów. Razem z ojcem jeździ po kraju i pomaga mu w zwalczaniu istot z nie z tego świata. Dziewczyna cierpi na chroniczny brak przyjaciół, wskutek czego jest samotna i nieufna. Ufa tylko sobie i swojemu ojcu, który traktuje ją jak rekruta. Prowadzi jej trening i odpytuje ją z ''taktyki''. Na tym kończy się jego ojcowski obowiązek względem córki. Po powrocie z jednej akcji od razu planuje drugą, a Dru zajmuje się domem. Podobnie jak Bella i jej tata, ona zajmuje się ogniskiem domowym, on – swoją pracą.

Ta nietypowa sielanka kończy się bardzo szybko i panna Anderson musi polegać tylko na sobie. Jednak nie tak wygląda schemat paranormalnego romansu i na drodze Dru pojawia się Graves, uroczy pół-Azjata, Got o pięknych, zielonych oczach. Z początku dziewczyna chce się go pozbyć, ale po tym jak chłopak zostaje pogryziony przez wilkołaka Dru nie może go zostawić. Oboje, z powodu braku rodziny, mieszkają razem w domu Andersonów i z czasem stają się przyjaciółmi. To nie koniec przystojniaków, którzy staną na drodze ''niebezpiecznej'' Dru, która niebezpieczna jest tylko wtedy, kiedy w dłoni ściska odbezpieczony pistolet z pełnym magazynkiem. Drugim rycerzem jest Christophe, djamphir pachnący świeżo upieczoną szarlotką (Edward również przyjemnie pachniał, prawda?), który jest swojego rodzaju aniołem stróżem Dru. Chłopcy za sobą nie przepadają, wiadomo, z jakich powodów: wampiry i wilkołaki to śmiertelni wrogowie. Podobnie jak Edward i Jacob, Graves i Chris nie raz skaczą sobie do oczu z powodu niezbyt urodziwej bohaterki, na którą poluje niejaki Siergiej, potężny nosferatu – wróg Zakonu, do którego należy przystojny Christophe jak i zamordowana przed laty, matka Dru.

Niby jest to powieść akcji, w której cały czas coś się dzieje, ale mimo to czytając ją ma się wrażenie, że przecież to już było. Krótko mówiąc: wieje nudą i wtórnymi pomysłami autorki. Co prawda nie ma tu ostrego miłosnego wątki i namiętnych pocałunków, ale wieczne marudzenie Dru o tym, że boli ją to, i to, i jeszcze tamto oraz opisy zachcianek fizjologicznych, wiecznego wymiotowania (bohaterka jak na łowcę demonów jest strasznie podatna na mdłości), zachwytu jarzącymi zielonymi oczami Gravesa lub zimnymi niebieskimi tęczówkami Chrisa, płaczu i wycierania nosa w rękaw bluzy może czytelnika skutecznie odstraszyć.

W powieści mamy do czynienia z narracją pierwszoplanową (ostatnio bardzo popularną w powieściach fantasy), dzięki czemu możemy bardziej ''wejść'' w przeżycia głównej bohaterki, ale masa powtórek słów ''O Boże'', ''Jezu'', czy ''cholera'' może zmęczyć. Ma się wrażenie, że autorka nie zna innych wyrazów na określenie emocji. Powieść napisana jest lekkim i prostym językiem (znalazłam tylko jedną literówkę), czyta się ją szybko i równie szybko się o niej zapomina. Niestety ''Inne Anioły'' nie wyróżnia się niczym wśród ''pozmierzchowych'' czytadeł, jednak fankom romansów paranormalnych przygody panny Anderson powinny przypaść do gustu. Jeśli szukacie książki, która wami wstrząśnie i długo o przeczytanej historii nie zapomnicie radzę poszukać czegoś ambitniejszego.


[Lili St. Crow, ''Inne Anioły'', Wydawnictwo Amber 2010]



      Dodane: August 23rd 2010
      Recenzent: Panna_Indyviduum
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 2096
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej