Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Młody Bleys
 
Katalog - dodano
 Fandom
- Anna Day
 Przebudzenie Lewiatana
- James S. A. Corey
 Przepaść
- Michelle Paver
 Spętani przeznaczeniem
- Veronica Roth
 Wyklucie
- Ezekiel Boone
 
- skomentowano
 Marzyciel
- Laini Taylor
 Idiota skończony
- Antologia
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 
 

   Efemeryda - Robert Cichowlas & Kazimierz Kyrcz Jr.

Powinnam być rozsądniejsza, wiem, że powinnam. A jednak wiedząc, że jestem mało odporna na klimaty „horroro-straszne” sięgnęłam po najnowszą książkę duetu autorskiego Robert Cichowlas & Kazimierz Kyrcz Jr. Dlaczego? Bo mając w pamięci ich wcześniejsze dokonania literackie, czyli „Twarze szatana”, „Siedlisko” i „Koszmar na miarę” po prostu musiałam przeczytać kolejny owoc ich jakże udanej współpracy.
Jeszcze tylko sprawdzić w słowniku czy dobrze pamiętam znaczenie słowa „Efemeryda”* i można zabrać się za lekturę.

Początek książki zapowiada się obiecująco. Poznajemy Artura Gałeckiego, pilota Boeinga, który zmęczony po kolejnym locie wraca taksówką do domu. Niestety stan techniczny samochodu, jak i jego kierowca pozostawiają wiele do życzenia. Zmęczony, zły i pełen nie wiadomo skąd biorącego się niepokoju Gałecki dociera do swojego mieszkania, które jest jakby nie jego. Tzn. ogólnie wszystko się zgadza, lecz ktoś pobawił się w nim w lekkie przemeblowanie. Wypytani na tę okoliczność: jego była dziewczyna i opiekujący się lokalem pod nieobecność właściciela sąsiad nie przyznają się do winy. Kolejny powrót do mieszkania jest jeszcze gorszy, wygląda ono bowiem wówczas jak menelska nora. Gdy jednak zszokowany Artur wraca do niego chwilę później z przyciągniętą jako świadek sąsiadką – mieszkanie wygląda całkiem normalnie. Gałeckiemu zda się, że zaczyna tracić zmysły. W dodatku wykańcza go ten wciąż towarzyszący mu niepokój i wyczekiwanie jakiegoś wielkiego nieszczęścia…

Życie jednak toczy się swoim rytmem i nasz bohater, mimo dręczącego go już notorycznie niepokoju, musi zasiąść za sterami samolotu. Lot przebiega w miarę spokojnie, nie licząc zagadkowego w niektórych momentach upływu czasu, aż do chwili gdy trzeba wylądować. Z niewiadomej przyczyny Boeing737 musi zrobić to na opuszczonym lotnisku, mimo że szedł dobrym kursem. Jakimś cudem Gałeckiemu udaje się go posadzić, ale na tym skończył się chyba przydzielony jemu i pasażerom na ten lot „zapas szczęścia”. By nie zdradzać niepotrzebnie fabuły powiem tylko, że od tego momentu zaczyna się robić jeszcze bardziej mrocznie i niesamowicie.

Przyznam, że podczas lektury „Efemerydy” czułam się momentami jak ten główny bohater – „zgłuptaczona” tym co się w książce dzieje, zaniepokojona, nawet przestraszona. Wszystkie te mroczne i niepokojące zdarzenia, które rozgrywają się wokół Gałeckiego stwarzały narastającą atmosferę wszechobecnej grozy i swoistego wyczekiwania kolejnego, jeszcze większego strachu, który nas już za chwilkę dopadnie. W książce, prócz niepokojącego klimatu, nie zabrakło oczywiście i realnych zagrożeń w postaci chociażby nabuzowanych adrenaliną kiboli, czy też np. zmutowanych „piraniopyskich stworów”. A właśnie a propo wspomnianych „stworów”, autorzy wykazali się bardzo bogatą wyobraźnią w kreowaniu pojawiających się w powieści istot, którymi następnie potrafili nader umiejętnie zadziałać na moją czytelniczą fantazję. Przyznam, że po skończeniu książki jeszcze przez jakiś czas atakowały one moją wyobraźnię burząc spokojny sen.

„Efemeryda” została podzielona na dwa rozdziały: „Dolot” oraz „Odlot” i przyznać muszę, że ich tytuły nader trafnie oddają to, co zawierają. Jeśli bowiem czytając rozdział pierwszy jesteśmy jakby wprowadzani w atmosferę powieści, to już w „Odlocie” mamy totalny odlot pisarskiej fantazji autorów, który burzy nasz spokój.
Książkę czyta się świetnie, jeśli nie liczymy na minus dyskretnych spojrzeń rzucanych na boki podczas lektury, czy aby gdzieś obok nas coś się nie zmieniło, coś się nie czai… Dodatkowy plus należy się za umiejętność prowadzenia czytelnika w sposób, który niby pozwala na snucie domysłów o tym, co się wydarzy, by za chwilę w sposób zaskakujący je zweryfikować i skierować na inne tory.

Jestem pełna podziwu dla pisarskiej symbiozy panów Cichowlasa i Kyrcza Jr., która pozwoliła im stworzyć tak spójną i logicznie poukładaną powieść, sprawiającą wrażenie pisanej przez jednego autora. Z pewnością jest to pozycja warta polecenia miłośnikom mrocznych klimatów, jak i tym, którzy tego rodzaju literatury nieco się lękają.

-----------------------------------
* efemeryda - zjawisko z natury nietrwałe, przemijające; istota lub rzecz istniejąca bardzo krótko


[Robert Cichowlas, Kazimierz Kyrcz Jr, ’’Efemeryda’’, Wydawnictwo Oficynka 2011]



      Dodane: February 3rd 2011
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 2458
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej