Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Ostatnie recenzje
 Fałszywy pocałunek – Marry E. Pearson
 Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony – Rafał Kosik
 Legion – Brandon Sanderson
 Wilcze leże – Andrzej Pilipiuk
 Buntowniczka z pustyni – Alwyn Hamilton
 
Losowa pozycja
Wagabunda
 
Katalog - dodano
 Niepełnia
- Anna Kańtoch
 Magia ukryta w kamieniu
- Katarzyna Grabowska
 Pieśń o kruku
- Paweł Lach
 Komornik Rewers
- Michał Gołkowski
 Podwójna tożsamość bogów
- Michał Cetnarowski
 
- skomentowano
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 Rok szczura. Świeca
- Olga Gromyko
 Na przekór przeznaczeniu
- Oksana Pankiejewa
 
 

   Hyperversum - Cecilia Randall

„Ostrzegali Cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację...
Wyobraź sobie komputerową grę RPG, która pozwala nie tylko śledzić losy bohaterów, ale wejść w ich skórę. Która zaciera granicę pomiędzy rzeczywistością a światem wirtualnym.
Taka gra nazywa się Hyperversum.
Daniel, Ian i Jodie przenoszą się do XIII-wiecznej Francji, żeby w świecie wirtualnym przeżyć największą przygodę swojego życia. W wyniku awarii systemu fikcja miesza się z rzeczywistością, a powrót do teraźniejszości wydaje się niemożliwy.”

Jako zatwardziały fan gier z serii RPG nie mogłem przejść obojętnie obok tego tytułu. Zapewne nie jestem jedynym który zastanawiał się jak to jest dosłownie wcielić się w skórę prowadzonego przez nas bohatera. Daniel, Ian i pozostali mieli okazję tego doświadczyć, czy w związku z tym spełniły się ich wyobrażenia odnośnie pełnego wczucia się w grę, gdzie obraz i dźwięk nie są jedyną formą przekazu informacji i bodźców zewnętrznych?

Autorką książki jest Cecilia Randall, pani zupełnie mi obca, której powieść miała zapewne odnieść sukces wśród polskiej młodzieży za sprawą akcji reklamowej. Choć nie jestem zwolennikiem reklamowanych tytułów, a wśród zaprezentowanych na okładce patronów medialnych jest kilka czasopism/portali które omijam szerokim łukiem, nie mogłem odmówić sobie przyjrzenia się z bliska powieści dotyczącej mojego ulubionego gatunku gier komputerowych. Jak wrażenia? „Średnio, na jeża”.
Nie będę ukrywał, że jest to powieść stricte rozrywkowa, zwolennicy książek historycznych mogą znaleźć w niej wiele delikatnie mówiąc nagięć rzeczywistości, co autorka wyjaśnia w notce i do czego ma pełne prawo.

Choć sam format książki przeraża – 750 stron formatu A5, nie wydaje się lekturą na jeden wieczór, to wbrew pozorom ciężko natknąć się na dłużyzny i niepotrzebne fragmenty, powiem więcej, niejednokrotnie fabuła zostaje przyspieszona, by dotrzeć do kolejnego punktu kulminacyjnego, jednym słowem – wartka akcja.
Tak się składa, że po za pomysłem jest to jedyna poważna zaleta książki.
Mimo, iż mamy do czynienia z życiem na dworach, turniejami rycerskimi, polowaniami i innymi miejscami które nieodzownie kojarzą mi się z intrygami, te zostały co by nie mówić na poziomie przyziemnym. Uwielbiam powieści gdzie fabuła zmienia się tak często jak pogoda, natomiast w przypadku Hyperversum wszystko podążą jak po sznurku, brnąc niestrudzenie ku dawno przewidzianemu zakończeniu, w pewnym sensie kojarzy mi się ona z pierwszym tomem „Opowieści z Narnii”, a której ekranizacja zapewne przyciągnęłaby do kin całe rodziny żądne przygód rodem z „Obłędnego rycerza”.

Kolejnym, co by nie mówić mankamentem powieści jest język, pani Randall brakuje pewnych umiejętności by w pełni „kupić” czytelnika. Piękno epoki, średniowiecznych budowli zostało oddane w sposób niestaranny, przez co jedynymi osobami które się tym zachwycają są główni bohaterowie, my zaś mamy przed oczyma marny obraz 2D, czy też raczej delikatny, ołówkowy szkic.

Przejdźmy teraz do bohaterów, ich portrety nie zostały w pełni zarysowane przez co jedyną wizualizacją są okładkowe ilustracje, choć śmiem przypuszczać, iż nie oddają one w pełni zamysłu autorki (choćby dlatego, że Ian miał mieć długie włosy).
Co do ich charakterów, to są oni nosicielami pewnych cech i tak powinni być postrzegani, coś w stylu boysbandu (tyle, że z udziałem kobiet): ten jest silny i ma czarne włosy, tamten ma jasne i strzela z łuku, a jeszcze inny się pięknie uśmiecha i uwielbia zwierzęta. Troszkę mi zabrakło zagłębienia się w psychikę bohaterów, nawet ich refleksje wydają się strasznie powierzchowne.

Chcąc podsumować książkę nie sposób przymknąć oczy na niedociągnięcia, jednak patrząc z zupełnie innej perspektywy, oczekując jedynie rozrywki, jak w kinie familijnym podczas niedzielnego obiadu, mamy do czynienia z dość interesującym tytułem. Hyperversum to powieść oczekująca od czytelnika jedynie zainteresowania, co wynagrodzi solidną dawką przygody. Choć tytułowi w wielu aspektach daleko do kolegów i koleżanek z gatunku fantastyki, to w ramach przerwy między poważnymi pozycjami, czy też z zamiarem zrobienia prezentu nastolatkowi zafascynowanemu średniowieczem, powinna być w sam raz.
Hyperversum. Daj się wciągnąć. – ja spróbowałem, ale głowa najwyraźniej pozostała w rzeczywistości.


[Cecilia Randall, ''Hyperversum'', Wydawnictwo Esprit 2011]



      Dodane: August 10th 2011
      Recenzent: makv
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 790
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej