Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Dziecko Płomienia
 
Katalog - dodano
 Ostatnia misja Asgarda
- Robert J. Szmidt
 Widelec, Wiedźma i smok
- Christopher Paolini
 Przeznaczenie Skrytobójcy (wyd.M)
- Robin Hobb
 Europa o świcie
- Dave Hutchinson
 Płacz
- Marta Kisiel
 
- skomentowano
 Vice versa
- Milena Wójtowicz
 Rozdziobią nas Loki, wrony
- Kevin Hearne
 Cress
- Marissa Meyer
 Kroniki Belorskie
- Olga Gromyko
 Dzikie dziecko miłości
- Aneta Jadowska
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Chłopcy – Jakub Ćwiek

Nie lubię Piotrusia Pana. Denerwuje mnie jego chęć unikania odpowiedzialności, poprzez ciągłe pozostanie „w stanie chłopięctwa bezkarnego”. Nie umiem uzasadnić swojej niechęci. Może to naleciałość bycia dorosłym i zbyt wielu „Piotrusiów”, którzy przewijają się tu i tam. A może ja również chciałabym tak jak oni, tyle że… dorosłam?
Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ trafiła w moje ręce książka „Chłopcy”, która w myśl notki na okładce miała nawiązywać do serialu „Sons of Anarchy” oraz, co dla mnie istotniejsze, do powieści „Piotruś Pan” Jamesa M. Barriego. Ale pewnie nawet kapitalna grafika zdobiąca okładkę, czy świetne ilustracje wewnątrz nie skłoniłyby mnie do jej lektury, gdyby nie nazwisko autora, Jakuba Ćwieka.
Jakuba Ćwieka, którego nota bene najukochańszą opowieścią z lat dziecięcych okazał się być właśnie „Piotruś Pan”, czego dowiedziałam się dopiero po lekturze „Chłopców”, z zamieszczonego na końcu książki Posłowia.

Kimże zatem okazali się być rzeczeni „Chłopcy”? Chłopcy, a właściwie Zagubieni Chłopcy, to dawni towarzysze zabaw Piotrusia Pana, którzy opuścili Nibylandię, podrośli (ale nie dorośli), i pod wodzą Dzwoneczka założyli gang motocyklowy. Teraz na swych ryczących motocyklach, odziani w skórzane kurtki rozbijają się po miastach, knajpach i bezdrożach, podrywają laski, wszczynają awantury i oczywiście popadają w kłopoty. Czyli korzystają z życia na całego. Aaaa... byłabym zapomniała, handlują jeszcze proszkiem, ponieważ jak się okazało wróżkowy pyłek ma całkiem interesujące działanie. Podobnie zresztą jak i syrenie łzy. Zatem zdałoby się, iż Zagubieni Chłopcy, pod bacznym okiem Mamy (jak każe się tytułować Dzwoneczek), wiodą życie takie, jakie każdy facet z syndromem Piotrusia Pana chciałby pędzić. A jednak czasem dopada ich problem, którego nawet syrenie łzy nie są w stanie zatrzeć...

Na Jakuba Ćwieka historię Zagubionych Chłopców składa się zasadniczo siedem historii; siedem chronologicznie ułożonych opowiadań o perypetiach Milczka, Bliźniaków, Kruszyny, Stalówki, Kędziora oraz Mamy. Podczas lektury przekonujemy się, iż mimo wielu różnic, tworzą oni bardzo zgraną paczkę oddanych sobie przyjaciół. Awantury, bijatyki, głupie żarty, rozróby... to ich dzień powszedni. Ale znajdują również czas, by pomóc kobiecie w potrzebie (po prawdzie był tam i podtekst erotyczny) czy zabrać dzieciaki z Domu Dziecka na wycieczkę do opuszczonego lunaparku, czyli Nowej Nibylandii (przy okazji szukając nowych nabytków do gangu). Bohaterowie, mimo iż ich nadrzędny cel jest wspólny, tzn. czerpanie z życia pełnymi garściami; to jednak różnią się między sobą. Ćwiekowi udało się obdarzyć każdego z nich indywidualnym rysem, np. upodobaniem do przeklinania, budzącym grozę wyglądem czy dręczącymi, przykrymi wspomnieniami.

„Chłopców” czyta się świetnie. Opowiadania różnią się między sobą natężeniem ciętego, prawdziwie zabawnego humoru i awanturniczych rozrób, jak również skomasowaniem mrocznych, jakby żywcem z horroru wyjętych scen oraz intensywnej erotyki. Jednak „Chłopcy” to nie tylko lektura lekka, zgrabna i przyjemna. Mamy tu również i momenty poważniejsze: przemyślenia o odkupieniu win czy dorastaniu, sentymentalne powroty w retrospekcyjnych wspomnieniach bohaterów z czasów ich życia z Piotrusiem Panem. „Zaburzają” one klimat „chłopięcej wiecznej zabawy”, a jednocześnie pokazują, jakim mistrzem słowa i budowania nastroju jest Jakub Ćwiek.
Fantastycznym dopełnieniem dla opowiadań są rewelacyjne ilustracje autorstwa Roberta Adlera, zaś galeria postaci z Nibylandii zamieszczona na końcu książki sama w sobie jest warta uwagi.

Sięgnęłam po „Chłopców” licząc na solidną porcje rozrywki firmowaną nazwiskiem Jakuba Ćwieka i nie zawiodłam się. Książka okazała się być lekturą wartą poświęconego jej czasu. Kapitalni bohaterowie, wartkie tempo akcji i niebanalna fabuła sprawiają, że po zakończeniu lektury ma się wielką ochotę na więcej, na kolejne, jeszcze dłuższe spotkanie z Zagubionymi Chłopcami. Jak się bowiem okazuje i do nich można zapałać sympatią. Mam nadzieję zatem, że na obiecaną w Posłowiu kontynuację „Chłopców” nie przyjdzie mi zbyt długo czekać.
Szczerze polecam!


[Jakub Ćwiek, „Chłopcy”, Wydawnictwo Sine Qua Non 2012]



      Dodane: December 15th 2012
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 588
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej