Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Ostatnie recenzje
 Zapach domów innych ludzi – Bonnie-Sue Hitchcock
 Zawód: Wiedźma – Olga Gromyko
 Przewodnik Pani Bradshaw. Ilustrowany informator o drogach żelaznych – Terry Pratchett
 Człowiek, który spadł na ziemię – Walter Tevis
 Rok szczura. Świeca – Olga Gromyko
 
Losowa pozycja
Obraz pośmiertny
 
Katalog - dodano
 Wilcze leże
- Andrzej Pilipiuk
 Koralina (wyd.tw)
- Neil Gaiman
 Kolacja dla wrony
- Jonathan Carroll
 Alvethor. Pandemia
- Magdalena Kałużyńska
 Prawo do zemsty
- Denis Szabałow
 
- skomentowano
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 Rok szczura. Świeca
- Olga Gromyko
 Na przekór przeznaczeniu
- Oksana Pankiejewa
 
 

   Nomen Omen – Marta Kisiel

Martę Kisiel poznałam trzy lata temu, gdy po lekturze jej debiutanckiej książki „Dożywocie”, która nota bene bardzo mnie zachwyciła, miałam przyjemność przeprowadzić z nią wywiad. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, iż powiedziała ona wówczas, że nie wróci do Lichotki. No cóż, jej prawo. Ja zawsze mogłam jeszcze raz przeczytać książkę, co przyznaję uczyniłam.
A teraz, po trzech długich latach wyczekiwania, trafiła w moje ręce jej druga książka, czyli „Nomen Omen”. Czy równie dobra jak „Dożywocie”?

Tym razem Marta Kisiel zabiera nas do Wrocławia, gdzie udajemy się za Salomeą Przygodą, która zmęczona atmosferą panującą w jej rodzinnym domu, a zwłaszcza beztroską głupotą rodzonego brata i szalonymi pomysłami matki, ucieka z tegoż. Dziewczyna wynajmuje pokój w nader interesującym domu. Na tyle interesującym, że dowożący ją taksówkarz odmówił podjechania pod domiszcze, a wysadziwszy Salkę odjechał z piskiem opon… A później to już szaleństwo: brat próbuje utopić dziewczynę w Odrze, staruszki, u których wynajmuje pokój mają mroczne sekrety, pojawia się morderczy upiór, a wraz z nim zagadka, której rozwiązania trzeba szukać w czasach, kiedy Wrocław był jeszcze niemieckim Breslau...
Mogłabym troszkę przybliżyć fabułę, lecz dla szczęścia wszystkich potencjalnych czytelników nie będę, by nie psuć im frajdy płynącej z lektury.

Nowa książka Marty Kisiel różni się nieco od „Dożywocia”. Zda się być bardziej przemyślana, dopracowana i głębsza. A przy tym, w porównaniu z poprzedniczką nic nie straciła na atrakcyjności, a nawet odwrotnie, zyskała. „Nomen Omen” to przemyślana i od początku do końca świetnie poprowadzona fabuła, będąca bardzo udanym połączeniem zwariowanej komedii rodzinnej, mrocznego, osadzonego na historycznej podbudowie, dramatu, kryminalnej intrygi i oczywiście fantastyki. Autorka również i tym razem pokazała, że konstruowanie bohaterów stanowi jej mocną stronę. Salka ze swoją ruchową nieporadnością jest super, jej brat Niedaś – dureń rewelacyjny, staruszki z całą swoją niesamowitą otoczką – cudowne, potencjalny amant Salomei w tak cudny sposób rozkochany w literaturze…

I mogłabym tak achować i ochować nad każdą postacią, łącznie z wafelkową papugą. Tylko, że w ten sposób spłyciłabym nieco książkę. Bo trzeba Wam wiedzieć, że przy całej swojej lekkości i zabawnym klimacie powieść posiada refleksyjną głębię. Taką nienachalną i niemęczącą, a intrygującą, wplatającą się udatnie w mroczną atmosferę wojennego Wrocławia. Duże brawa należą się Marcie Kisiel za bezstratną umiejętność przechodzenia od współczesności do czasów II wojny światowej i tę plastyczną zdolność opisywania rozgrywających się podówczas wydarzeń. Nie wiem, czy w „Nomen Omen” podobały mi się bardziej czasy współczesne, czy właśnie te historyczne.

Nie mogłabym nie powiedzieć jeszcze o jednej rzeczy, która oczarowała mnie w książce, a mianowicie języku, jakim została napisana. Widać, iż autorka potrafi bardzo świadomie operować słowem, cieszy ją to, bawi się tworzeniem zdań, stylizowaniem ich, a wszystko to czyni z wyjątkową lekkością i tym kapitalnym poczuciem humoru, które urzekło mnie już w „Dożywociu”.

Co teraz? Teraz to ja czekam na kolejną książkę Marty Kisiel i mam wielką nadzieję, że nie dostane jej dopiero za kolejnych kilka lat. A póki co przeczytam sobie po raz kolejny „Dożywocie”.


Marta Kisiel, „Nomen Omen”, Wydawnictwo Uroboros, Warszawa 2014]



      Dodane: March 4th 2014
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 507
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej