Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Carpe jugulum
 
Katalog - dodano
 Ostatnia misja Asgarda
- Robert J. Szmidt
 Widelec, Wiedźma i smok
- Christopher Paolini
 Przeznaczenie Skrytobójcy (wyd.M)
- Robin Hobb
 Europa o świcie
- Dave Hutchinson
 Płacz
- Marta Kisiel
 
- skomentowano
 Vice versa
- Milena Wójtowicz
 Rozdziobią nas Loki, wrony
- Kevin Hearne
 Cress
- Marissa Meyer
 Kroniki Belorskie
- Olga Gromyko
 Dzikie dziecko miłości
- Aneta Jadowska
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Szturm i Grom – Leigh Bardugo

Ravka, kraj „leżący niedaleko” carskiej Rosji. Kraina czarów i magicznie uzdolnionych arystokratów, zwanych Griszami. Miejsce rozdarte pasem niebezpiecznej ciemności, zwanym Fałdą Cienia, w której czyhają potwory. Tam „spędziłam” kilka dni podczas tegorocznych wakacji, gdy czytałam „Cień i Kość” Leigh Bardugo. A jako, że „wizyta” ta była bardzo zajmująca, z niecierpliwością wyczekiwałam ponownego „wyjazdu”. Okazja pojawiła się w postaci kontynuacji tejże, czyli książki „Szturm i Grom”.

Po dramatycznych wydarzeniach, które miały miejsce w końcówce tomu pierwszego Alinie, z pomocą Mala, udaje się uciec przed Darklingiem. Dziewczyna ukrywa swoją moc, oboje imają się każdej pracy, łudząc się, że uda im się zniknąć prześladowcy z oczu. Niestety szpiedzy Darklinga są wszędzie i dwójka naszych bohaterów ponownie wpada w jego ręce, by w charakterze więźniów trafić na okręt słynnego pirata Stormhonda.

Tragiczne wydarzenia w Fałdzie Cienia nie przystopowały w żaden sposób dyktatorskich zapędów Darklingu. Nadal tkwi w nim pragnienie posiadania jak największej potęgi, a Alina, ma być jego „narzędziem”. Chce zwiększyć jej umiejętności kolejnym wzmacniaczem, tym razem z legendarnego węża morskiego. Dzięki jednak pomocy nieobliczalnego Stormhonda Alinie i Malowi udaje się ponownie uciec. Ucieczka wygląda jednak jakby wpadli z deszczu pod rynnę, przynajmniej na początku. Jak można się również spodziewać dziewczynie i Darklingowi przyjdzie się znów spotkać, a jakość tych „spotkań” może być dla wielu zaskoczeniem.

Jak wspomniałam recenzując „Cień i Kość” pierwszym, co urzekło mnie w książce był świat, w którym rozgrywała się akcja powieści, jego widowiskowość i rewelacyjny klimat, niezwykli Griszowie i ich umiejętności. „Szturm i Grom” ponownie mnie tam zaprosił, a dzięki wędrującym Alinie i Malowi, których losy przyszło mi śledzić, świat ten rozszerzył się nieco, zyskując nawet na atrakcyjności. Powieść niesie również więcej interesujących faktów na temat historii Griszów, ich kultury oraz własności wzmacniaczy.

Co jednak dla wielu czytelników jest ważniejsze, to fakt, iż „Szturm i Grom” to dalsze losy Aliny. Bohaterka jest coraz bardziej rozdarta między uczuciem do Mala, a poczuciem obowiązku wobec Ravki oraz, póki co w niewielkim stopniu, ale jednak, poczuciem mocy, jaką dają wzmacniacze. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, czy lubię Alinę, jednak z pewnością potrafię zrozumieć jej rozterki. Postacią natomiast, którą polubiłam bezkrytycznie jest Mikołaj, ze swoją bezczelnością, zadziornością, świetnym poczuciem humoru, i niezaprzeczalnym patriotyzmem. Może właśnie tego „zadziornego pazura” brakowało mi w Malu... nie wiem. Wypada w tym momencie dodać, że Leigh Bardugo postarała się, by czytelniczki, które mocno pasjonują się warstwą miłosną powieści nie mogły spać spokojnie, bowiem stworzyła ona już nawet nie trójkąt, ale czworokąt miłosny. Alina i trzech pretendentów do jej... ręki lub mocy, zależy kogo bierzemy pod uwagę.

Ale powieść to nie tylko wątek miłosny, (choć moim zdaniem jest go trochę za dużo) to również walka o władzę, polityczne intrygi, wiara i wierni, czyli wszystko to co można znaleźć w realnym świecie. Alina uwikłana w to wszystko stara się robić to, co uważa za odpowiednie i zasadniczo się zgadzam z jej wyborami. Fabułą cyklu rozwija się, zostają wzbogacone poboczne wątki, poznajemy bliżej bohaterów, czyli cały czas się coś dzieje. A jednak nie można określić jednoznacznie powieści mianem dynamicznej lektury. Jest ona raczej klimatyczno-refeksyjna. I co najlepsze, mimo takiego a nie innego tempa, mimo nieco zbyt rozwiniętego wątku miłosnego, książkę czyta się bardzo dobrze. Z pewnością wielka w tym zasługa sposobu, w jaki prowadzi opowieść Leigh Bardugo, bardzo plastycznie i klimatycznie, tak iż cały czas dostrzega się jej lekkość pióra i moc wyobraźni. I chce się czytać, i chce się więcej.

„Szturm i Grom” jest z pewnością udaną kontynuacją „Cienia i Kości”. Świat Ravki nadal urzeka swoją magią, której nie sposób się oprzeć. Polecam.


[Leigh Bardugo, „Szturm i Grom. Grisza #2”, Wydawnictwo Papierowy Księżyc 2014]



      Dodane: September 19th 2015
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 482
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej