Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Arka ognia
 
Katalog - dodano
 Lucyfer
- Jennifer L. Armentrout
 Heroina
- Mons Kallentoft
 Czarownica
- Małgorzata Lisińska
 Tropiciel
- Małgorzata Lisińska
 Szara siostra
- Mark Lawrence
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Prawo do użycia siły – Denis Szabałow

Na pierwszy rzut oka, ot kolejna postapokaliptyczna powieść o ludziach, których wszechobecne skażenie zmusiło do szukania schronienia pod ziemią. Lubię takie klimaty, więc z ciekawością zabrałam się za lekturę. Tymczasem z każdą kolejną stroną, kolejnym rozdziałem zaczynało we mnie wzrastać przekonanie, że to jednak nie do końca ten sam postapokaliptyczny szablon. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.

W zarysie: w schronach rozrzuconych po skażonym terytorium gnieżdżą się i wegetują niedobitki ludzkości. Całym ich światem przez długi okres był tylko schron. Dopiero w momencie, gdy na powierzchnię zaczęli wyprawiać się specjalnie przeszkoleni w tym celu stalkerzy pojawiła się możliwość przynoszenia do schronu z zewnątrz różnego rodzaju przedmiotów, jak chociaż narzędzia czy broń, zaczęły funkcjonować karawany handlarzy. Oczywiście schron to miejsce cenne, dlatego czasami mają miejsce walki między poszczególnymi osiedleńcami o ocalałe po kataklizmie towary. Nie można zapominać również o zamieszkujących powierzchnię zmutowanych zwierzętach, zmienionych na skutek promieniowania ludziach, anomaliach, niewyjaśnionych zjawiskach…

Za sprawą Denisa Szabałowa trafiamy do jednego ze schronów. I właśnie sposób ukazania jego rzeczywistości, sposobu w jaki ludzie tam trafili, pierwszych dni po kataklizmie, dzieciństwa pierwszych urodzonych tam mieszkańców, śmierci starszych, współdziałania i współtrwania ocalałych wzbudził mój podziw i ciekawość. Szabałow prowadził fabułę powieści dwutorowo. Pierwszy tor, to codzienność schronu już „zagospodarowanego”, trwającego od lat kilku, z wykształconą organizacją, która dobrze się sprawdza. Widzimy jak stalkerzy wychodzą na wyprawy, walczą z mutantami, zakradają się do sąsiednich baz. Drugi tor fabuły rozpoczyna się w momencie zatrzaśnięcia drzwi schronu. Widzimy ludzkie reakcje i dramaty, próby organizacji, unormowania cudem ocalonego życia. I jeden i drugi wątek prowadzony jest w sposób bardzo realistycznie ukazany. Jeśli broń, to konkretnie opisana jaka, jeśli urządzenia – podobnie.

Autor postarał się, by fabuła powieści nie była sztampowa. Oczywiście mamy tutaj pełne niebezpieczeństwa wyprawy po cudem ocalałe na powierzchni dobra, walki z groźnymi potworami tam mieszkającymi, i jedno i drugie opisane w sposób bardzo barwny i realistyczny, z mnóstwem szczegółów dotyczących budowy, taktyki czy uzbrojenia. Mamy dramatyczne momenty, sceny pełne krwi, okrucieństwa, brutalności, wiszącą w powietrzu groźną tajemnicę. Ale mamy również ludzki wątek w tym dramatyzmie. Barwnie opisane wszystkie szczegóły życia ocalonych, dorastanie głównych bohaterów, przysposabianie ich do stalkerskiego rzemiosła. A wszystko to ukazane w sposób psychologicznie wiarygodny. Czytając jesteśmy pełni podziwu, przemieszanego z przerażeniem, że tak można, że dają radę, że czasem tak łatwo zabić…

Bohaterowie. Dwaj główni to stalkerzy, którzy urodzili się już w schronie. Im to właśnie towarzyszymy w wyprawach, widzimy jak urządzili sobie życie, jak radzą sobie z żonami, wyprawami, brakiem snu, widzieliśmy jak dorastali, chcieli uciekać ze schronu… Przywiązujemy się do nich. Pewnie dlatego też tak emocjonalnie podchodzimy do zakończenia książki, które zwiastuje, że to co przyjdzie im przeżyć będzie bardzo trudne, by nie rzec okrutne.

„Prawo do użycia siły” jest bowiem pierwszym tomem zaplanowanej przez Denisa Szabałowa trylogii. Z tej też przyczyny mamy tutaj dopiero zawiązanie intrygi, która ma znaleźć swoje rozwinięcie w kolejnych tomach. Domyślamy się, że bohaterów czeka jeszcze bardzo wiele. Być może ktoś zaliczy na minus drobiazgowość z jaką autor tworzył klimat powieści, skupiał się na szczegółach, barwnie i z taktycznymi rozważaniami opisywał walki i potyczki, mnie jednak się to podobało, bowiem dzięki temu z przyjemnością i ciekawością oddawałam się lekturze. Dzięki temu również z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych tomów trylogii. „Prawo do użycia siły” z pewnością jest książką, wobec której nie może przejść obojętnie żaden miłośnik postapokaliptycznych klimatów. Szczerze polecam!

Warto wiedzieć również, że do książki dołączony jest bezpłatny zbiór opowiadań wyróżnionych w III konkursie na opowiadanie w Uniwersum Metra 2033, czyli „Echo zgasłego świata”.


[Denis Szabałow, „Prawo do użycia siły”, Wydawnictwo Insignis 2016]



      Dodane: March 1st 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 543
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej