Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Konan Destylator
 
Katalog - dodano
 Fandom
- Anna Day
 Przebudzenie Lewiatana
- James S. A. Corey
 Przepaść
- Michelle Paver
 Spętani przeznaczeniem
- Veronica Roth
 Wyklucie
- Ezekiel Boone
 
- skomentowano
 Marzyciel
- Laini Taylor
 Idiota skończony
- Antologia
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 
 

   Martwy rewir – Jim Butcher

Harry Dresden. Czy jeszcze komuś trzeba przedstawiać tego jedynego (dosłownie) i niepowtarzalnego chicagowskiego maga-detektywa? Myślę, że nie. Podobnie jak raczej nie trzeba zachęcać wielbicieli jego przygód do sięgnięcia po kolejny, siódmy już tom cyklu „Akta Dresdena”. W myśl tej zasady mnie do lektury „Martwego rewiru” namawiać nie było trzeba.

Jak można oczekiwać Harry’ego Dresdena znów dopadły kłopoty. Z pozoru żadna to dla niego nowość, jednak tym razem niepowodzenie przy wykonaniu zlecenia może pociągnąć za sobą poważne kłopoty nie tyle dla niego, co dla jego przyjaciółki, policjantki Karrin Murphy. Zlecenie również jest nie byle jakie, bo po pierwsze wymuszone szantażem przez śmiertelnie niebezpieczną wampirzycę Mavrę, a po drugie: ma on dla niej odnaleźć Słowo Kemmlera, na co mag w obawie o przyjaciółkę zgadza się nawet nie wiedząc, czym właściwie owo Słowo jest. Szybko okazuje się, że Kemmler był ongiś bardzo potężnym nekromantą, a Dresden nie jest jedynym, który szuka Słowa, a właściwie pewnej księgi. Tak więc zaczyna się śmiertelny wyścig z czasem i nekromantami, w który wmieszani są także zombie, ghoule, a stawką nie tyle samo Słowo, co obrzęd, w czasie którego zmarli zaczną powstawać z grobów, a niewłaściwi ludzie mogą otrzymać niewyobrażalną moc.

Nie wiem jaką pisarską magię opanował Jim Butcher, że mimo, iż kolejne tomy cyklu opierają się na podobnych fabularnych schematach, potrafi je podać w sposób, który sprawia, że każdą kolejną książkę o przygodach Dresdena czyta się z autentycznym zainteresowaniem i przyjemnością. Nie inaczej było i podczas lektury „Martwego rewiru”. Tym razem również autor zgrabnie rozbudza ciekawość czytelnika już na samym początku, by, mimo z pozoru znanego schematu, jakim będzie rozwijać się fabuła, udanie podsycać ją aż do samego końca lektury. Tempo akcji nie jest jednolite, początkowo wolne, gdy Dresden zbiera informacje, tropy, szuka sojuszników, by później znacznie przyspieszyć, wraz z pojawieniem się nowych bohaterów i kolejnych faktów, a pod koniec jawić się już jako typowa jazda bez trzymanki na dinozaurozombie, z hordą zombie na karku.

Patrząc przez pryzmat wszystkich wcześniejszych części „Akt Dresdena” można zauważyć jak delikatnie zmienia się nasz bohater, a także jak zmienia się reakcja otoczenia na jego działalność. I mam tu na myśli zarówno środowisko zwyczajnych ludzi, jak również to obdarzone magicznymi, paranormalnymi zdolnościami. Harry wyrabia sobie coraz skuteczniej opinię, a choć niechętnie, doceniać zaczyna go nawet Biała Rada. Emocjonalnie mag również pozwala sobie na ciut większą otwartość, jednak miłośnicy cyklu nie muszą obawiać się ckliwości. Dresden za nic na świecie nie przyzna się do faktu, iż darzy Murphy uczuciem. Nadal jest to facet obdarzony sarkastycznym poczuciem humoru, za który go tak uwielbiam. Tutaj mamy jednak okazję bliżej poznać jego skalę wartości, która pozwala mu podejmować takie a nie inne decyzje, ryzykować własne życie, by ocalić inne.

Jedną z zalet serii „Akta Dresdena” jest fakt, iż każdy tom stanowi fabularnie zamkniętą całość. Jednak wcześniejsze wydarzenia oddziałują na bohaterów, a podjęte decyzje niosą konsekwencje. Tak więc mimo, iż blizny, jakie zdobył Harry w „Martwym rewirze” wkrótce się zagoją, to zaciągnięte długi i niebezpieczne umowy będą niosły z sobą konsekwencje, które poznamy w kolejnych tomach, na co już się cieszę.
Podsumowując, „Martwy rewir” okazał się być idealną lekturą na weekend, dostarczającą porcji nader przyjemnej, pełnej humoru i emocji rozrywki. Z całą odpowiedzialnością polecam ten, jak i wcześniejsze tomy „Akt Dresdena”!


[Jim Butcher, „Martwy rewir. Akta Dresdena #7”, Wydawnictwo MAG 2016]



      Dodane: March 20th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 528
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej