Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Drapieżność naszego wieku
 
Katalog - dodano
 Kroniki Jaaru. Tajemne imię
- Adam Faber
 Hajmdal. Księżyce monarchy
- Dariusz Domagalski
 Alyssa i czary
- A.G. Howard
 Prawda i iluzja
- Jennifer Sommersby
 Księżniczka Popiołu
- Laura Sebastian
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Cienie tożsamości – Brandon Sanderson

Elendel – miasto, które miałam możliwość poznać przy lekturze „Stopu prawa”. Wówczas miejsce to, mimo swojej odmienności, ponurości, w pewien niewyjaśniony sposób zdało mi się bliskie i stwierdziłam, że może się podobać. No, może podobać to za dużo powiedziane, ale z pewnością intryguje. Dlatego tez mając możliwość powrotu do tego fantastycznego odpowiednika dziewiętnastowiecznej Anglii czy może Ameryki skorzystałam z niej skwapliwie. Tym bardziej, iż miało to być również ponowne spotkanie ze znanym z nieco nietypowych metod pracy, posługującym się allomancją i feruchemią stróżem prawa Waxilliuma Ladriana oraz jego przyjacielem Waynem.

Elendel przeżywa rewolucję przemysłową, w związku z czym zaczynają się także nasilać społeczne niepokoje. Do ich zwiększenia przyczyniła się również masakra, jaka miała miejsce na przyjęciu u brata gubernatora, podczas której zginął on oraz kilkunastu arystokratów i kryminalistów. Sprawa okazała się na tyle zagadkowa, że do śledztwa włączeni zostali Wax Ladrian, Wayne, oraz Marasi, niezbyt lubiana przez współpracowników asystentka konstabla-generała Aradela. Szybko okazuje się, że przyjdzie im zmierzyć się z nie byle kim, lecz przeciwnikiem wykorzystującym budzącą u wielu odrazę, sztukę Hemalurgii.

O tym, że Brandon Sanderson jest mistrzem w kreowaniu świata miałam możliwość przekonać się już podczas lektury cyklu „Ostatnie Imperium”, którego niejaką kontynuacją był „Stop prawa”. Lektura „Cieni tożsamości” nie wniosła pod tym względem nic nowego, jedynie utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Świat dopracowany do perfekcji, zachwyca niepowtarzalnym klimatem, ideą „sztuk metalicznych”, którymi posługiwać się mogą tylko niektórzy. Co warte podkreślenia, to sposób w jaki autor porusza się w z takim pietyzmem stworzonym świecie, czyniąc to z lekkością i umiejętnością kapitalnego łączenia tego co było w poprzednich częściach cyklu, z tym co dzieje się teraz, a przy tym wszystkim dokładaniem „nowego spojrzenia” na niektóre fakty. Godni uwagi są oczywiście bohaterowie, budzący szczerą sympatię czytelnika, mający wiarygodną, a niełatwą przeszłość, idący w kierunku równie skomplikowanej przyszłości, nieszablonowi i wielopłaszczyznowi. Mieliśmy okazję poznać ich w „Stopie prawa”. Spotyka się ich z prawdziwą radością, a dialogi, okraszone świetnym poczuciem humoru, w którym celuje Wax nie raz i nie dwa prowokują do uśmiechu. Wax jest świetny, lecz Wayne jest perełką samą w sobie.

Akcja „Cieni tożsamości” potrafi zaintrygować już od pierwszych stron. Fabuła, nawiązując wprawdzie do wydarzeń, które miały miejsce w poprzednim tomie, skupia się jednak na teraźniejszości, a zatem czytanie tej części może odbywać się bez znajomości poprzedniej. Przyznam jednak, że zubaża to nieco lekturę. Sanderson zadbał jednak, by nieobeznanego w świecie allomancji czytelnika wprowadzić w arkana tejże sztuki. Jak wspomniałam akcja przykuwa uwagę już na wstępie, by nie odpuścić aż do końca. I nawet nużące czasem bale i bankiety, dzięki celowości swojego „istnienia”, wydarzeniom, które w ich trakcie mają miejsce, zaciekawiały. Po raz kolejny zachwycające dynamizmem i plastycznością okazywały się opisy walk i utarczek. Pewien niedosyt jednak wzbudziła we mnie nieco mniejsza niż poprzednio ilość „okazji”, w której bohaterowie mieli możliwość „spalania metali”.

„Cienie tożsamości” stanowią godną kontynuację „Stopu prawa”, zatem wszyscy, którym spodobała się ta lektura powinni po nie sięgnąć. Tym natomiast, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać niezwykłego świata stworzonego przez Brandona Sandersona zachęcam, by przygodę z nim rozpoczęli, jeśli już nie od cyklu „Ostatnie Imperium”, które może dla niektórych okazać się lekturą zbyt rozbudowaną, to od „Stopu prawa”, który jest nieco lżejszy fabularnie.
Szczerze polecam!


[Brandon Sanderson, „Cienie tożsamości”, Wydawnictwo MAG 2016]



      Dodane: April 19th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 637
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej