Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Przedwiośnie żywych trupów
 
Katalog - dodano
 Immersja
- Erick Pol
 Jadowity miecz
- Rafał Dębski
 Zabójcze maszyny
- Philip Reeve
 Ostatnie konklawe
- Marcin Wolski
 Strażnik rzeczy zagubionych
- Ruth Hogan
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 
 

   Komornik – Michał Gołkowski

Koniec świata wg Michała Gołkowskiego. Zastępy anielskie dzielące ludzi, zgodnie z ich ziemskimi uczynkami, na tych dobrych, złych i tych, dla których przyda się „resocjalizacja” w czyśćcu; brzmi płacz i zgrzytanie zębami lub przeciwnie radosne pienia anielskie. I niby wszystko odgórnie zaplanowane, przemyślane, a jednak i w boskich planach nie wszystko dzieje się tak jak należy, tym bardziej, jeśli były one układane bardzo, ale to bardzo dawno temu, a od tego czasu technika poszła naprzód, ludzi przybyło, i niekoniecznie wszyscy biernie chcą poddać się śmierci z rąk niebiańskich Wysłanników, zaś On – zniknął i nie dogląda pandemonium. Cóż zatem pozostaje? Departament Niebieski postanawia powołać spośród ocalałych ludzi Komorników, bo któż jeśli nie oni najskuteczniej uporają się z niepokorna „ludzką masą upadłościową” i oczyszczą Ziemię z resztek.

Ezekiel Siódmy propozycję nie do odrzucenia by został Komornikiem usłyszał od samego Anioła Śmierci. Z pozoru praca ta miała gwarantować nietykalność. Z pozoru, bowiem w rzeczywistości nie jest łatwo, bo jak mówiłam, po pierwsze wielu ludzi wcale nie chce umierać i zrobią wszystko by do tego nie dopuścić, po drugie w czasach trwającej apokalipsy niektórzy z nich potrafią zbijać niezłą kasę i szkoda odpuścić, po trzecie sami Wysłannicy, stojący zasadniczo po tej samej stronie, potrafią przysporzyć nielichych kłopotów… Teraz zatem Ezekiel przemierza spustoszone ziemie, a jego celem jest niejaki Jonasz, specjalista od uroków, chroniących przed Wysłannikami.

Michał Gołkowski szturmem zdobywa coraz to nowe rzesze czytelników. Tym razem jednak nie zaprasza czytelnika do Zony, ani nie serwuje alternatywnej historii pierwszej wojny światowej. Tym razem otrzymujemy historię biblijno-apokaliptyczną z domieszką wątków fantastycznych. Historię, która z pewnością bardzo wielu się spodoba, ale i wielu zgorszy, ponieważ Gołkowski bez pardonu rozprawia się z bardzo ortodoksyjnym traktowaniem religii, samymi siłami niebiańskimi. Robi to w sposób dla siebie charakterystyczny, wartkim, potoczystym językiem, w którym nie brakuje soczystego słownictwa i surrealistycznego humoru. Dla mnie styl pisania Gołkowskiego stanowi niezaprzeczalny atut jego twórczości. Autor w bardzo plastyczny sposób potrafi „narysować tło” wydarzeń, stworzyć niepowtarzalny klimat, w którym czytelnik się po prostu zanurza.

Biorąc pod uwagę tematykę, klimat, fabułę muszę stwierdzić, iż „Komornik” jest powieścią ponurą, może nieco refleksyjną, w której nawet żart, nie poprawia humoru, choć dodaje fabule nieco lekkości. A jednak książka niesamowicie wciąga, zaciekawia i nie odpuszcza praktycznie do końca. I nie wiem co bardziej przykuwało moją uwagę, zgrabnie pomyślana fabuła z bohaterem, który nie jest bezwolnym narzędziem, czy świat, do którego zostałam przeniesiona, „postapokaliptycznie” zniszczony, w którym wszędzie walają się ludzkie kości, a rzeki spływają krwią…, a może jego klimat, ta pozorna nieuchronność, którą czasem można oddalić byle kłamstwem, a czasem poznać jej przerażające okrucieństwo.

A gdzie fantastyka? Pojawia się jej trochę, czy to jako zaklęcia, magiczne przedmioty, czy nadprzyrodzone istoty jak anioły, serafini, a nawet sfinks czy sukkub. A pro po niebiańskich wysłanników. Przypuszczam, że to właśnie sposób ich pokazania, jako istoty bywa, że głupie, okrutne, mściwe może niektórych urazić. Podobnie zresztą jak wizja świętych, którzy bywają totalnie skretyniali. Co ważne jednak, Gołkowski robi to w sposób, który mimo, że być może dla niektórych trąci bluźnierstwem, to jednak nie powoduje chęci spalenia książki wraz z jej autorem na stosie.

Jaki jest „Komornik”? Wg mnie warty uwagi, choć to pozycja nie dla wszystkich. Wydrwiwający świętości, dosadny i krwawy, ale bardzo ciekawy, dający do myślenia, ale i dostarczający niezaprzeczalnej przyjemności płynącej z lektury. Cieszy zatem fakt, iż ma on mieć kontynuację. Mam nadzieję, że szybko.


[Michał Gołkowski, „Komornik”, Wydawnictwo Fabryka Słów 2016]



      Dodane: April 27th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 515
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej