Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Szklany dom
 
Katalog - dodano
 Fandom
- Anna Day
 Przebudzenie Lewiatana
- James S. A. Corey
 Przepaść
- Michelle Paver
 Spętani przeznaczeniem
- Veronica Roth
 Wyklucie
- Ezekiel Boone
 
- skomentowano
 Marzyciel
- Laini Taylor
 Idiota skończony
- Antologia
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 
 

   Stacja Jedenaście – Emily St. John Mandel

Bardzo lubię klimatyczne, postapokaliptyczne lektury. Dlaczego? Może dlatego, że ukazują wizję świata na wskroś odmiennego, niebezpiecznego w sposób, który przestrzega, ale i stwarza świadomość, iż wizja ta jest odległa. A jednak są również „sposoby” zagłady naszego świata niepokojąco „wykonywalne”. Jeden z nich ukazała w „Stacji Jedenaście” Emily St. John Mandel.

Grypa gruzińska w zastraszającym tempie dziesiątkuje ludzkość. Śmierć następuje już w dwadzieścia cztery godziny od zarażenia. Szpitale przepełniają się błyskawicznie, wkrótce jednak nie ma w nich kto leczyć, bowiem personel również zaczyna chorować. Stopniowo przestają działać telefony, nie ma telewizji, internetu, drogi blokują porzucone z braku paliwa samochody, znika elektryczność… Cały postęp techniczny, medyczny cofa się kilkadziesiąt lat wstecz… Nielicznym, którzy przeżyją przychodzi zmierzyć się z nową rzeczywistością.

Jedną z ocalałych osób jest Kirsten Raymonde. Teraz piętnaście lat po wybuchu epidemii, dorosła aktorka, podążająca od osady do osady z Podróżującą Symfonią. Ta składająca się z aktorów i muzyków grupa odwiedza próbujących egzystować w nowej rzeczywistości ludzi i stara się umilić im czas, przynieść rozrywkę i zapomnienie, koncertując i wystawiając sztuki Szekspira. Podczas swych wędrówek przez spustoszony kraj Podróżująca Symfonia spotyka różnych ludzi, nie zawsze nastawionych przyjaźnie, bowiem „nieuzasadnione” racjonalnie ocalenie od śmierci może w różny sposób namieszać w głowie.

Emily St. John Mandel pisząc „Stację Jedenaście” nie skupia się jednak wyłącznie na świecie po pandemonium. Owszem, przemierzamy go wraz z Podróżującą Symfonią. Widzimy jak życie ocalonych stało się walką o przetrwanie, ale również walką o zachowanie pamięci o dawnym życiu. Podróżująca Symfonia w tym pomaga, daje nadzieję na lepsze jutro. Jak wspomniałam świat „po” to nie jedyny wątek. Drugi rozgrywa się kilkanaście lat przed wybuchem epidemii i skupia wokół postaci Arthura Leandera, jego otoczeniu i znajomych. Poznajemy wczesną młodość aktora, jego marzenia, drogę do kariery.

Pierwszy rozdział książki stanowi punkt „startu” dla obu wątków. Wtedy to bowiem trafiamy na teatralną scenę i jesteśmy świadkami śmierci Arthura Leandera w trakcie trwającego przedstawienia Szekspira. To z Leanderem zetknęli się m.in. Jeevan Chaudhary - były paparazzi, który pośpieszył mu na pomoc, Kirsten Raymonde – podówczas dziecięca aktorka, Miranda Carroll – była żona aktora, autorka komiksów, z których jeden dał tytuł tej książce, Tyler - jedyny syn Arthura. To wokół tych postaci koncentrują się oba wątki, ten przez i po wybuchu epidemii. Przeszłość splata się z przyszłością i tylko z pozoru odbywa się to w sposób nieco chaotyczny.

Autorka rozgrywające się wydarzenia przedstawia bardzo zajmująco i sugestywnie. Zaskakuje jednak fakt, że mimo widocznego w nich dramatyzmu, nie mamy tutaj „galopującej” akcji, czy pełnych dynamizmu zwrotów akcji. Jest za to wszechobecna świadomość przejmującej ważności tego co się dzieje, niezwykłego, dojmującego realizmu. Świat „po” okazuje się być zaskakująco zwyczajny, a najlepiej życie się w nim tym, którzy nie pamiętają tego co było „przed”. Rozgrywające się wydarzenia są niecodziennym tłem do ukazania i próby zrozumienia międzyludzkich zależności, powiązań - kiedyś i teraz. Pokazują również, że są one tylko z pozoru zlepkiem przypadkowych spotkań i zależności.

„Stacja Jedenaście” to niezwykła powieść postapokaliptyczna, bardzo nastrojowa, refleksyjna i skłaniająca do przemyśleń nad tempem życia i priorytetami, które dla siebie ustanawiamy. Pokazuje, że nie umiemy się cieszyć z tego co mamy, póki tego nie stracimy bezpowrotnie. To wartościowa lektura. Wszak książka nie bez przyczyny została doceniona m.in. nagrodą Arthura C. Clarke’a i nominacjami do National Book Award i PEN/Faulkner Award. Polecam.


[Emily St. John Mande, „Stacja Jedenaście”, Wydawnictwo Papierowy Księżyc 2015]



      Dodane: May 27th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 1016
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej