Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Gniew
 
Katalog - dodano
 Nikt nie idzie
- Jakub Małecki
 Epoka diamentu
- Neal Stephenson
 Kroniki Jaaru. Tajemne imię
- Adam Faber
 Hajmdal. Księżyce monarchy
- Dariusz Domagalski
 Alyssa i czary
- A.G. Howard
 
- skomentowano
 Diabelski Młyn
- Aneta Jadowska
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Dziecko Odyna – Siri Pettersen

Przyznaję, że „Dziecko Odyna” stało już u mnie na półce od jakiegoś czasu i dopiero trzecie sięgnięcie po książkę zaowocowało rozpoczęciem lektury. I było tak bynajmniej nie z powodu kiepsko rokującego blurba umieszczonego na okładce książki, lecz jej strony tytułowej, a właściwie nieco wg mnie zniechęcającej do lektury ilustracji na okładce. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dla kogoś innego widok odciętego ogona może być intrygujący, ale nie dla mnie. Przy czym, gwoli sprawiedliwości muszę przyznać, że już w trakcie lektury, a pod koniec to już całkiem, ogon ów zdał się być uzasadniony.

Podczas srogiej zimy pewien zielarz z krainy Ym znajduje pozostawione w śnieżycy niemowlę. Już samo to jest wydarzeniem wartym uwagi, jednak jest coś ważniejszego. Niemowlę, dziewczynka, nie posiada ogona, co odróżnia ją od reszty ætlingów, czyli mieszkańców Ym. Każdy z nich posiada również, w odróżnieniu od niej, zdolność do korzystania z Evny, czyli naturalnej magii ich świata. Te dwa „braki” sprawiają, że dziewczynka może być postrzegana jako coś gorszego, roznosiciela zgnilizny, kogoś kto nie ma prawa istnieć, człowieka, Dziecko Odyna. Zielarz, by uchronić dziecko przed nieuchronnym wyrokiem śmierci kaleczy mu plecy tak, by brak ogona można było usprawiedliwić atakiem wilków. Jednak taki kamuflaż nie wystarczyłby podczas Rytuału, czyli swoistego rodzaju egzaminu, podczas którego każdy piętnastolatek musi pokazać swoje umiejętności czerpania z Evny. Hirka, by go uniknąć zmuszona jest uciekać, bowiem ætlingowie w Ym wierzą, że jako Dziecko Odyna zasługuje wyłącznie na śmierć…

Na wstępie wspomniałam, że po książkę sięgałam z rezerwą. Jednak już po przeczytaniu Prologu mój dystans w stosunku do „Dziecka Odyna” znacznie się zmniejszył, by z kolejnymi rozdziałami zupełnie zniknąć zostawiając w zamian tylko i wyłącznie zaciekawienie, stopniowo przeradzające się w fascynację opowieścią, którą snuje Siri Pettersen. Już sama Ym, w której rozgrywa się historia intryguje. Kraina zamieszkana przez mieszkańców, których od ludzi odróżnia tylko ogon, podzielona jest na jedenaście krain podporządkowanych rządom Mannfali, miasta, na czele którego stoi Rada, łącząca cechy arystokracji i teokracji. Władzy tej nie podporządkowuje się tylko jedna osada, Kruczy Dwór. Pomysł czerpania magii/energii z krainy nie jest czymś nowym, jednak sposób w jaki zastosowała go autorka ma w sobie coś świeżego. Być może dzieje się tak z powodu odwołania się przez Siri Pettersen do staronordyckich wierzeń, mitów i legend. Przykładem tego są chociażby kruki, będące tutaj świętymi ptakami, pośrednikami między tym, co ziemskie, a tym, co nadprzyrodzone.

„Dziecko Odyna” to otwarcie trylogii „Krucze pierścienie”, dlatego też można uznać, że stanowi niejako wprowadzenie. Jednak patrząc na fabułę przyznać muszę, że po pierwsze została kapitalnie rozplanowana, poprowadzona i doprowadzona do finału pewnego etapu w życiu głównych bohaterów. Po drugie, potrafi zaciekawić czytelnika już na wstępie i mimo zdałoby się stosowania znanego schematu dojrzewania głównej bohaterki, przyjaźni, zdrady i żądzy władzy poprowadzić go tak, że czytelnik nie potrafi bez żalu odłożyć książki. Tempo akcji rozłożone zostało wznosząco, im mamy szersze spojrzenie na rozgrywające się wydarzenia, im lepiej poznajemy świat, w którym się dzieją, tym akcja staje się dynamiczniejsza.

I oczywiście bohaterowie. Siri Pettersen postarała się, by każdy z nich był na swój sposób odrębny, pełnokrwisty i kapitalnie scharakteryzowany zarówno pod względem wyglądu, jak i cech charakteru. Ocena ta dotyczy zarówno postaci pierwszo-, jak i drugoplanowych. Najważniejsza jest bezogoniasta Hirka, wyrzutek, zadziorna piętnastoletnia dziewczyna zmuszona przez okoliczności do szybkiego wejścia w dorosłość. Część wydarzeń obserwujemy jej oczami, dzięki temu dobrze widzimy przemiany jakie w niej zachodzą. To bohaterka, która budzi sympatię swoją niezłomnością, ale i tym, że popełnia błędy. Rime wydaje się idealny. Wysoko urodzony, z magicznym potencjałem i zakochany w Hirce. Wątek miłosny między tą dwójką był świetnie, nienachalnie nakreślony.

Przyznam, że zaskoczyła mnie informacja odnośnie autorki, a mianowicie fakt, iż „Dziecko Odyna” jest jej debiutem pisarskim. Jeśli na tak wysokim poziomie utrzymany jest debiut, to tylko czekać jak prezentować się będą kolejne tomy trylogii. Tym bardziej, że opowiedziana przez Siri Pettersen pełna dramatycznych zwrotów akcji i heroicznych porywów historia, której zakończenie pozostawia w niedosycie i zawieszeniu wskazuje na spory potencjał kontynuacji. Ja z pewnością będę chciała ją poznać.
Polecam.


[Siri Pettersen, „Dziecko Odyna. Krucze pierścienie #1, Dom Wydawniczy Rebis 2016]



      Dodane: July 5th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o ksiażce.
      Odsłon: 504
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej