Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Patronujemy
 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Maskarada
 
Katalog - dodano
 Przyczynowy anioł (wyd.tw)
- Hannu Rajaniemi
 Fraktalny książę (wyd.tw)
- Hannu Rajaniemi
 Kwantowy złodziej (wyd.tw)
- Hannu Rajaniemi
 Każdego dnia
- David Levithan
 Pułapka czasu
- Madeleine L’Engle
 
- skomentowano
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Plus/minus
- Olga Gromyko
 Zapisane w kartach
- Anne Bishop
 Ciężko być najmłodszym
- Ksenia Basztowa, Wiktoria Iwanowa
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 
 

   Sztylet rodowy – Aleksandra Ruda

Poznajcie Milę, dziewczynę, która z całkiem sporymi szansami wystartowała właśnie do miana mojej ulubionej bohaterki w kategorii pełna humoru lektura na ponury wieczór. Kim zatem jest owa Mila?

Mila Kotowienko zmuszona została przez sytuację rodzinno/finansowa do wyruszenia na wojnę. Tzn. dziewczyna chciała zaciągnąć się na wojnę, by jako dyplomowana magiczka i zrobić tam karierę, a co najmniej zbić choćby niewielki majątek. Tyle, że wojna nieoczekiwanie się skończyła, zanim zdążyła wziąć w niej udział. Z braku innego pomysłu na życie Mila postanowiła zatem zostać królewskim posłańcem, pracując w ramach nowo uformowanej Służby Głosów Królewskich. Teraz zatem, wraz z drużyną składającą się z zakochanego trolla, krasnoluda-maminsynka, zadziornej wojowniczki, elfa z depresją oraz kapitana-arystokraty wyrusza na tereny przygraniczne, by kontrolować księgi rachunkowe i przeprowadzać sądy królewskie. My z kolei mamy niewątpliwą przyjemność obserwować jakie perypetie staną się udziałem tej barwnej zbieraniny.

Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, to już „złota myśl” Mili otwierająca pierwszy rozdział, a mianowicie tekst, iż „Podjęcie pracy to taki proces, którego można nie przeżyć” skłoniła mnie do uśmiechu. Podobnie rzecz się miała przy czytaniu kolejnych perełek inicjujących następne części książki. Tym bardziej były one trafne, że delikatnie sugerowały, co będzie się działo w rozdziale. A działo się sporo, bowiem już samo zestawienie tak różnych postaci prowokowało wiele zabawnych sytuacji. Równie rozrywkowe (dla czytelnika, bo dla bohaterów nie zawsze) są przygody, które ich dopadają podczas wypełniania służbowych obowiązków. Bo przecież jak nie walka z pomrokami, to ratowanie się przed otruciem, czy szukanie zaginionej przyszłej małżonki kapitana.

Ale wróćmy do bohaterów: w wielu książkach właśnie ich kreacja sprawia, że lektura staje się atrakcyjna dla czytelnika. W głównej mierze jest tak i w „Rodowym sztylecie”, bowiem o ile fabuła może się spodobać, jest ciekawa i zabawna, to właśnie bohaterowie sprawili, że nabrała ona rumieńców. Każdą z postaci autorka obdarzyła właściwymi tylko jemu cechami charakteru, humorem i wyglądem. Mila, to dobrze wychowana dziewczyna z kupieckiego domu. Zaradna i nieco nieśmiała potrafi jednak postawić się, gdy trzeba. W niej to zakochał się Dranisz, waleczny i wcale nie głupi troll, z którym każdy bał się zadzierać. Cudne są jego nieśmiałe zaloty i dogaduchy, którymi stara się oczarować swoją „kicię”. Jest przy tym obiektywny, czyli obiektywnie potrafi ją ochrzanić, czy przećwiczyć podczas treningu, by jednak później z uczuciem proponować delikatny masaż, systematycznie odrzucany przez Milę. Elf Aleksandry Rudej jest zupełnie „nie elfi”, bowiem jest wiecznie nieszczęśliwy, niekoniecznie urodziwy i uważa, że świat jest paskudny. Wszystkie zaś nieszczęścia, które są jego udziałem potwierdzają w jego oczach ten depresyjny światopogląd. Ma również cudnie cięty język, którym celnie „trafia” wszystkich, z którymi musi się stykać. To bez wątpienia najbardziej barwna postać. Krasnolud Percival, mimo posiadanych uzdolnień, jest chyba największym maminsynkiem i beksą jakiego świat widział. Choć jednak pod koniec książki widać, że coś się zaczyna w nim zmieniać na lepsze. Wojowniczka Tisa, ślepo zakochana w kapitanie, daje sobą rządzić i pomiatać, ale tylko jemu. W stosunku do innych jest kłótliwa i zadziorna. No i kapitan Jaromir Wilk, arystokrata do szpiku kości, jednak nie sposób odmówić mu, iż troszczy się o swoją drużynę. Ta jakże zróżnicowana grupa zmuszona jest egzystować z sobą w małej przestrzeni wozu, którym przemierzają królestwo, co też nie ułatwia im życia.

Gdybym miała wymienić podstawową zaletę powieści z pewnością byłby to humor, jaki gości na kartach książki. Fabuła nie powala, potrafi jednak zainteresować, tym bardziej, że pojawia się tutaj sporo intrygujących zagadek, m.in. z przeszłości bohaterów. „Sztylet rodowy” to pozycja lekka i łatwa w odbiorze, napisana barwnym językiem, zdolna poprawić najbardziej paskudny humor. Jest to również pierwszy tom trylogii, a zatem inicjuje pewne watki, na rozwinięcie których musimy niestety poczekać. Mam nadzieję, że niezbyt długo, bowiem bardzo chętnie ponownie spotkam drużyną Głosów Królewskich, dowodzoną przez kapitana Jaromira Wilka. Szczerze polecam!


[Aleksandra Ruda, „Sztylet rodowy”, Wydawnictwo Papierowy Księżyc 2016]



      Dodane: December 11th 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce.
      Odsłon: 933
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej