Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Ostatnie recenzje
 Rozgwieżdżone niebo – Lars Wilderäng
 Fałszywy pocałunek – Marry E. Pearson
 Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony – Rafał Kosik
 Legion – Brandon Sanderson
 Wilcze leże – Andrzej Pilipiuk
 
Losowa pozycja
Chłodny dotyk
 
Katalog - dodano
 Serce świata utraconego
- Tad Williams
 Próba ognia
- Nancy Kress
 Pośród cieni (wyd.2)
- Agnieszka Hałas
 Zapadła dziura Bone Gap
- Laura Ruby
 Labirynt śmierci
- Philip K. Dicjk
 
- skomentowano
 Sopel cz.1
- Paweł Kornew
 HEL 3
- Jarosław Grzędowicz
 Evna
- Siri Pettersen
 Rok szczura. Świeca
- Olga Gromyko
 Na przekór przeznaczeniu
- Oksana Pankiejewa
 
 

   Siła niższa – Marta Kisiel

Pewnego razu trafiło mnie „Dożywocie”. Poprawniej byłoby powiedzieć, że trafiło ono, znaczy książka „Dożywocie”, w moje ręce, ale ono naprawdę trafiło w punkt z humorem, fabułą, warstwą językową, bohaterami. Konsekwencją owego „uderzenia” była rozmowa z autorką, czyli Martą Kisiel, w której rzeczona zarzekała się, że kontynuacji powieści nie będzie. Zawiedziona uwierzyłam. Na szczęście „kobieta zmienną jest”, czego efektem było pojawienie się „Siły niższej”. Sięgnęłam po nią drapieżnie, by znów spotkać przecudnego małego anioła w bamboszkach.

Kto przeczytał „Dożywocie”, ten pamięta, że na skutek pewnych wydarzeń nasi bohaterowie musieli wynieść się z Lochotki. Spotykamy ich zatem w nowym domu, może nie tak widowiskowym, lecz również zaskakująco przestrzennie zagospodarowanym. Niestety przymusowa przeprowadzka ich przygasiła, może nawet przygniotła. Konrad Romańczuk pozbawiony nie tylko kuchennych zdolności Krakersa nie radzi sobie z utrzymaniem domu w ryzach, nie mówiąc już o pisarstwie, które zwyczajni poległo. Kochane Licho stara się bardzo, lecz czuje się tutaj zagubione i nieco niepotrzebne. Dotychczasowy gospodarz Turu Brząszczyk to cudownie pogodny facet, akceptujący ze spokojem ducha każde wariactwo nowych współlokatorów, jednak życiowo jest też niezbyt zaradny. Utopiec, różowe króliki… cóż one mogą. Tymczasem Konrad podczas swojego tradycyjnie nocnego, relaksacyjnego wypadu do Tesco spotyka nieszczęsnego pana, którego co rusz strofuje jego… anioł stróż. Jednak jakże różny od kochanego Licha.

I przeważnie ten równie zrzędliwy, co zadufany anioł o imieniu Tsadkiel, jest siłą napędową fabuły „Siły niższej”. On to bowiem, zamieszkawszy z Konradem, Turu i dozywotnikami musi nauczyć się innego, pozytywniejszego spojrzenia na życie. Prócz Tsadkiela, Konradowi padło zaopiekować się również trzema żołnierzami Wermachtu, którzy zmaterializowali się na strychu oraz Carmillą, która pewnego dnia pojawiła się u jego drzwi, wraz z pamiątką po paniczu Szczęsnym.

Marta Kisiel ma specyficzny sposób pisania. Dla jednych rozkosznie szalony, charakterystycznym językiem, ubarwionym nieco abstrakcyjnym poczuciem humoru, dla innych męczący. (Nota bene miałam wrażenie, że tego humoru w „Sile niższej” było mniej niż w „Dożywociu”.) I właśnie z powodu tej specyfiki pisania po pierwsze nie sposób pokrótce nakreślić fabuły, bo psuje się radość czytania temu kto ma zamiar sięgnąć po książkę, po drugie nie sposób tego zrobić, bo fabuła, mimo, że logicznie pomyślana i takoż prowadzona, „bryka” radośnie i gdy ją uchwycić w karby „traci na radości”.

Prócz właściwemu autorce stylowi pisania, jeszcze jedna cecha charakteryzuje zarówno „Dożywocie”, jak również „Siłę niższą”, a mianowicie niezwykła atmosfera jaka roztacza się z kart książki, pełna ciepła i bliskości. Atmosfera, która prócz cudownie abstrakcyjnego humoru, wielokrotnie sprawia, że podczas lektury ma się człek ochotę uśmiechnąć i uśmiecha.

Co by jednak nie mówić, to najważniejsi są bohaterowie. Oni to „robią” książkę, z ich powodu się ją czyta. Konrad Romańczuk ze swoimi wadami i zaletami, bezradnością, ale i chęcią dbania o swoich podopiecznych budzi sympatię czytelnika. Nawet, gdy robi irytujące głupoty. Ukochane i rozczulająco nieporadne Licho, które nie wie jak być aniołem stróżem kogoś, kto nie chce mieć takowego. A jednak radzi sobie, wciąż pełne ciepła i sympatii do świata. Prócz dobrze znanych z poprzedniej części postaci pojawiają się i nowe, równie co poprzednicy charakterne i nietuzinkowe, jak chociażby Tsadkiel vel Zadkiel, który swoją upierdliwością złości, by z biegiem czasu jednak również dać się polubić, czy Turu Brząszczyk będący dla niego parą idealną.

„Siła niższa” to wyczekana i udana kontynuacja „Dożywocia”. Ciut od niego bardziej rozwinięta, jednak z zachowanym pełnym ciepła klimatem i zaraźliwym humorem. Dla wielbicieli Marty Kisiel pozycja obowiązkowa. Polecam.


[Marta Kisiel, „Siła niższa”, Wydawnictwo Uroboros 2016]



      Dodane: December 22nd 2016
      Recenzent: Zuna
      Wynik:
      Link: Informacja o książce.
      Odsłon: 401
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej