Rejestracja
 Strona główna    Profil    Dodaj tekst   Katalog    Kontakt 
Menu
Menu główne
Strona główna
Tytułem wstępu
O fantasy
Autorzy
Recenzje
Zapowiedzi
Fragmenty
Wywiady
Artykuły
Opowiadania
Konkursy
Archiwum
Galeria
Poleć nasz serwis
Partnerzy

Katalog
Strona główna
Książki
Kategorie
Terminologia

Pomocne
Kontakt
Linki
Szukaj
FAQ
Mapa serwisu
 
Losowa pozycja
Battlefield 4: Odliczanie do wojny
 
Katalog - dodano
 Kroniki Jaaru. Tajemne imię
- Adam Faber
 Hajmdal. Księżyce monarchy
- Dariusz Domagalski
 Alyssa i czary
- A.G. Howard
 Prawda i iluzja
- Jennifer Sommersby
 Księżniczka Popiołu
- Laura Sebastian
 
- skomentowano
 Artefakt
- Maggie Furey
 Zamęt Nocy
- Patricia Briggs
 Toń
- Marta Kisiel
 Sztylet ślubny
- Aleksandra Ruda
 Marzyciel
- Laini Taylor
 
Patronujemy
 
Szukaj



powered by FreeFind
 
 

   Piąta czarownica - Robert Newcomb

Czytając wcześniej recenzje tej powieści, spotkałem się z kilkoma wciąż powtarzającymi się zarzutami: że przewidywalna, że kiepscy bohaterowie, że oklepane schematy, ze bohater wychodzi bez szwanku ze wszystkich przygód i na koniec: że napisana jest nazbyt poprawnym, jakoby szkolnym, językiem (sic!). Początkowo, przyznaje, dość mnie to wszystko zniechęciło. Ostatecznie przeczytałem i mówie: nie, nie i jeszcze raz nie. Jestem wprawdzie człowiekiem niezwykle czepialskim wobec wszelkich niekonsekwencji, błędów logicznych itp. w książkach, ale uważam, ze powyższe zarzuty w dużej mierze są nieuzasadnione.
Zacznijmy od tego stylu. Co to ma znaczyć, ze książka napisana jest ''zbyt poprawnie''? To jak ma być napisana? Koślawo i nieudolnie? Ten punkt krytyki do mnie kompletnie nie przemawia, zwłaszcza, że za tłumaczenie odpowiada Paweł Kruk, który tłumaczył parę książek z gatunku, które są oceniane bardzo dobrze, że wspomnę tu tylko o ''Pieśni lodu i ognia'' Martina.
Trochę przewidywalna ''Piąta czarownica'' niestety jest, tak jak wiele innych książek, ale spokojnie, nie do tego stopnia, żeby z góry wszystko było wiadomo; owszem, niektóre posunięcia można przewidzieć, ale czy patrząc na to z tej strony ''Władca Pierścieni'' nie jest również cholernie przewidywalny?
Główny bohater ... cóż, może nie jest nazbyt oryginalny, ot kolejny Wybraniec, którego Przeznaczenie rzuciło w wir Drastycznych Wydarzeń; znamy to aż nazbyt dobrze, tyle że w tej książce obok głównego bohatera istnieją jeszcze ''bohaterki'', tytułowe czarownice, a te są doprawdy wspaniale, tak że jest zachowana równowaga. No i ponownie: zarzut, ze bohater wychodzi bez szwanku ze wszystkich opresji można przypisać dosłownie KAŻDEJ powieści fantasy. A tutaj tym bardziej jest nieuzasadniony, że tak naprawdę, wcale nie wychodzi tak całkiem bez szwanku. ;-)
Co jeszcze? W przeciwieństwie do chorobliwie pruderyjnego Roberta Jordana, dla którego szczytem wyuzdania i perwersji jest trzymanie się za rękę, Newcomb potrafi, kiedy trzeba, zgrabnie opisać akt seksualny. Jak trzeba to wplecie przekleństwo, a jak wydarzenia tego wymagają, potrafi pokropić posoka, ot tak, dyskretnie i z umiarem, bez przeginania w stronę kiczu i tandeciarstwa.
Denerwowały mnie natomiast trzy rzeczy.
Po pierwsze: nagminne powtarzanie zwrotu: ''miał to zapamiętać do końca życia''. Ilekroć coś bohatera zaskakuje, można być pewnym, ze akapit skończy się słowami: miał to zapamiętać do końca życia.
Po drugie: za dużo mokrych oczu. Zwłaszcza w drugiej połowie co chwile ktoś płacze, głównie mężczyźni. Bez dalszego komentarza ;-)
I wreszcie: nie podoba mi się podział na ludzi o szlachetnej krwi, lepszych, doskonalszych, predysponowanych do używania magii, i całej reszty - ludzi zwykłych. Odwoływanie się do krwi, jako uzasadnienia bycia lepszym czy gorszym ma dla mnie wydźwięk z lekka faszystowski, tak jakbym czytał materiały propagandowe o aryjskim nadczłowieku. ;-) Tak mi się to jakoś kojarzyło, no ale może przesadzam.
Sumując: książka jest dobra, jak na debiut literacki nawet niespodziewanie dobra, może nie przełomowa, ale - co także trzeba pisarzowi policzyć na plus - unikająca zapożyczeń i plagiatów, od jakich aż się roi u np. Terrego Goodkinda; widać wyraźnie, że Newcomb chciał stworzyć coś własnego. Zaskakująco dobre zakończenie sprawia, że ma się ochotę sięgnąć po kolejne tomy, choć powieść można uznać równie dobrze jako zamkniętą. Cóż, ja z pewnością sięgnę po kolejny tom.

[Robert Newcomb, ''Piąta czarownica'', Rebis 2003]



      Dodane: September 29th 2006
      Recenzent: Jakub Mateja
      Wynik:
      Link: Informacja o książce
      Odsłon: 2653
      Język: polish

  

[ Powrót do indeksu recenzji | Komentarz końcowy ]





Wszystkie znaki na tej stronie są zastrzeżone. PHP-Nuke Copyright © 2006 by Francisco Burzi.
Komentarze, artykuły, szata graficzna należą do ich twórców.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dowiedz się więcej